^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

fot. Grażyna Kucfot. Grażyna KucUstawa o ochronie przyrody z dnia 16 kwietnia 2004 r. ustanawia aż dziesięć różnego typu form ochrony przyrody. Poza ochroną gatunkową roślin, zwierząt i grzybów ustawa ta ma za zadanie chronić szczególnie cenne przyrodniczo obszary, a mianowicie parki narodowe, rezerwaty przyrody, parki krajobrazowe, obszary chronionego krajobrazu, obszary Natura 2000, użytki ekologiczne, pomniki przyrody, stanowiska dokumentacyjne i zespoły przyrodniczo-krajobrazowe.

Przepisy przepisami, ale praktyka dowodzi, że w przypadku elektrowni wiatrowych istnieje tzw. „wyższa konieczność dziejowa”, która umożliwia zrobienie czegoś teoretycznie zabronionego. A teraz przykład. Jadąc z Radomia w kierunku Sandomierza sami możemy się przekonać, że na południowym Mazowszu wymyślono nową formę ochrony przyrody, tym razem przyrody nieożywionej, choć kręcącej się. Jest to „Obszar chronionego krajobrazu farmy wiatrowej Iłża II” na którą składa się skromne 27 elektrowni wiatrowych o mocy 2MW każda. Do tej pory teren ten funkcjonował pod dziwną i mało przyjazną nazwą „Obszaru Chronionego Krajobrazu Iłża – Makowiec”.

Niewątpliwym osiągnięciem tej nowej formy ochrony przyrody jest to, że widać ją już z odległości 15-16 km za dnia, a w nocy, kiedy czerwone lampy pulsują, to pewnie i z 20 km. Załączamy zdjęcia, by samemu można było się przekonać o tym niewątpliwym sukcesie lokalnych organów ochrony przyrody. Z całą też pewnością rację ma Wojewoda Mazowiecki, który już w 2005 r. w rozporządzeniu powołującym ten obszar (wtedy jeszcze chronionego krajobrazu zwykłego) napisał: „obszar chronionego krajobrazu obejmuje tereny chronione ze względu na wyróżniający się krajobraz o zróżnicowanych ekosystemach, wartościowe ze względu na możliwość zaspokajania potrzeb związanych z turystyką i wypoczynkiem lub pełnioną funkcją korytarzy ekologicznych”. Należy też pogratulować lokalnym włodarzom, że ich jedynie słuszne decyzje „ochroniły” unikatowy krajobraz przedgórza Iłżeckiego przed dewastacją przez miejscową ludność, która wciąż chce jeszcze tutaj mieszkać oraz umożliwiły postawienie tego „cudu techniki” tak blisko zabudowań mieszkalnych, jak tylko się dało. Czyżby odpowiedzialni za wydanie decyzji urzędnicy, jak jeden mąż byli przekonani, że 27 elektrowni wiatrowych w ogóle nie wpływa na ten prawnie chroniony krajobraz? Czyżby 150 metrowe maszty, turbiny i łopaty, które „pomalowane są farbą w kolorze tła”, sprawiały, że są to budowle słabo widoczne? Jeśli wiatraki się nie podobają, to trzeba zwrócić uwagę malkontentom, że przecież jest to wyłącznie kwestia ich „subiektywnego i negatywnego nastawienia”, które zawsze może się zmienić.

Odłóżmy jednak żarty na bok i zastanówmy się co dzieje się z terenem o unikalnym krajobrazie po wybudowaniu przemysłowej farmy wiatrowej? Załączamy zdjęcia, by można to było ocenić samemu czy krajobraz uległ poprawie czy też dewastacji. W oczach inwestorów obszary cenne przyrodniczo i podlegające ochronie prawnej, to tylko „zawalidrogi” w robieniu biznesu. Wiatrakowanie Polski w imię poprawności politycznej, której sztandarowym hasłem jest walka z ociepleniem klimatu stało się już faktem i będzie postępować. Nawet obszary Natura 2000 nie są wolne od planów deweloperów wiatrakowych. Mamy duże trudności w zrozumieniu, jak lanie betonu w ziemię oraz stawianie 150 m i wyższych stalowych kolosów w obszarze chronionego krajobrazu może chronić przyrodę, ale nie musimy wszystkiego rozumieć. Co prawda Najwyższa Izba Kontroli oceniła negatywnie proces wydawania decyzji o warunkach zabudowy przez Burmistrza Iłży dla elektrowni wiatrowych stwierdzając, że ponad 60% z nich zostało wydanych z naruszeniem prawa, ale skoro już to postawili, to stoi.

Ten niewątpliwy sukces gminy Iłża w walce z klimatem poprzez ustanowienie nowej formy ochrony przyrody „Obszaru chronionego krajobrazu farmy wiatrowej”, w skrócie „Natura 3000” może być polskim, unikalnym wkładem w politykę klimatyczno-energetyczną wartym dalszego upowszechnienia. Co prawda w Niemczech czy w Szkocji wycina się już lasy pod elektrownie wiatrowe, ale u nas chronimy krajobraz w sposób polski.

Redakcja

Dziękujemy za pomoc w przygotowaniu tekstu Stowarzyszeniu „Lepsze Jutro” z Pakosławia oraz za zdjęcia.