portal wazneW ostatnim dniu lutego br. Ministerstwo Energii opublikowało projekt nowelizacji ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustaw. [1] W przekazanym do konsultacji publicznych projekcie Ministerstwo proponuje, by w 2019 r. przyznać w drodze aukcji publiczne wsparcie dla nowych wiatraków na lądzie o mocy aż 2,5 tys. MW. Oznacza to w praktyce tyle, że każdy deweloper, który posiada pozwolenie na budowę na wiatraki uzyskane jeszcze na starych zasadach sprzed lipca 2016 r. i bez zachowania minimalnej odległości, po wygraniu aukcji, zrealizuje swoją inwestycję blisko domów mieszkalnych. Najbliższe aukcje czekają nas na przełomie maja i czerwca br.

Żadna piątka prezesa Kaczyńskiego nie pomoże, gdy deweloperzy wrócą do budowy wiatraków na wsi. Prawo i Sprawiedliwość postanowiło w żenującym stylu zakończyć swoją kadencję i sprzedało wieś wiatrakowym inwestorom. Szumne zapowiedzi o wstawaniu z kolan i walce do końca o polskie interesy w Europie i na świecie, zakończyły się wraz z nastaniem rządów uległego, jak wosk i plastelina, złotoustego premiera Morawieckiego. O kompromitującej PiS wolcie w sprawie wiatraków pisaliśmy od dłuższego czasu i traktujemy ją, jako efekt słabego charakteru naszych „umiłowanych przywódców narodu”. Polityczny i finansowy szantaż wiatrakowców okazał się być skuteczny, skoro PiS wycofał się z własnych obietnic wyborczych z 2015 r.

Już na początku października 2018 r. przewidzieliśmy, co się wydarzy pisząc, że: „(…) rząd Prawa i Sprawiedliwości, przestał udawać, że był i jest po stronie własnych obywateli oraz wyborców, i pokazuje prawdziwą twarz lewicowego obłudnika, który w imię politycznego kompromisu z komunizującą Komisją Europejską postanowił sypnąć kasą na wiatraki. Wydać 16 miliardów złotych z pieniędzy obywateli, co to dla rządu. Już dzisiaj cena energii kupowana na przyszły rok przez przedsiębiorstwa jest droższa o ponad 70%, a co będzie dalej, jak powstaną kolejne pasożytnicze OZE? Ceny energii będą rosły dalej, wpędzając obywateli w energetyczne ubóstwo i wypędzając przemysł z Polski. Trudno o większą kompromitację.” [2]

Tak niedługo będzie wyglądała cała Polska.

Iłża II 01

fot. Farma wiatrowa w Iłży. Materiały własne redakcji.

Teraz, w imię oszukańczej ideologii globalnego ocieplenia, mamy do czynienia z dalszym ciągiem żenującego marnotrawienia środków publicznych i niszczenia polskiej energetyki przy pomocy wiatraków. Czy rząd nie rozumie, czy tylko udaje, że nie wie, iż wiatraki generują same problemy i kolejne wydatki z budżetu państwa oraz podwyżki cen energii, a nie oferują żadnego rozwiązania w kwestii zapewnienia stabilnych dostaw energii? Problemy z cenami energii wybuchną w 2020 r. już po listopadowych wyborach do Sejmu. Możemy się tylko domyślać, że po raz kolejny rząd PiS wystraszył się bezprawnych pogróżek Komisji Europejskiej i pod hasłem realizacji celów „klimatycznych” wyda kolejne miliardy złotych na wiatraki, byle tylko mieć chwilę spokoju i ugasić, politycznie groźne, wrzenie samorządów i przemysłu z powodu cen energii.

Ministerstwo Energii na kolanach przed wiatrakowym lobby

Widzimy jasno, że Ministerstwo Energii realizuje dzisiaj wszystkie postulaty lobby wiatrakowego i oczekiwania Komisji Europejskiej. Wracamy tym samym do punktu wyjścia, czyli rządów PO-PSL, oddając całkowicie pole lobby wiatrakowemu. W opublikowanym projekcie ustawy rząd zamierza wesprzeć budowę wiatraków o mocy aż 2,5 tys. MW. Przypominamy, że wszystkie działające wiatraki mają moc niemal 6 tys. MW, a w wyniku aukcji z listopada 2018 r. ma powstać ponad 1,1 tys. MW nowych elektrowni. Oznacza to, że zainstalowana moc elektrowni wiatrowych w 2020 r. ma sięgnąć 10.000 MW.

W uzasadnieniu opublikowanego projektu możemy przeczytać, że:

Celem niniejszego projektu (nr w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów UD477) jest realizacja dodatkowych działań zmierzających do osiągnięcia celu 15% udziału energii ze źródeł odnawialnych w końcowym zużyciu energii brutto do 2020 r.

Celem proponowanych rozwiązań jest również zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego, czego skutkiem powinno być w perspektywie długofalowej zapewnienie stałego dostępu do energii dla odbiorców końcowych, przy jednoczesnym utrzymaniu się cen energii na możliwie niskim poziomie.

Jednocześnie nowelizacja umożliwi przeprowadzenie aukcji na zakup energii elektrycznej z OZE w 2019 roku poprzez wskazanie w przepisach przejściowych, jej maksymalnych ilości i wartości, która będzie przedmiotem sprzedaży w aukcjach. (…)

Realizacja aukcji w bieżącym roku kalendarzowym w wymiarze sumarycznym zakładającym przyrost nowych mocy wytwórczych w wymiarze 3.414 MW różnych rodzajów OZE (z przeważającym udziałem lądowej energetyki wiatrowej oraz instalacji PV), pozwoli uzyskać roczną produkcję energii elektrycznej w wymiarze 9,176 TWh. Istniejące moce wytwórcze z OZE, prognozowana produkcja z instalacji które wygrały przeprowadzone dotychczas aukcje oraz planowane wolumeny dla aukcji jakie zostaną przeprowadzone w bieżącym roku, dadzą wynik o łącznej mocy instalacji na poziomie 13.657 MW z odnawialnych źródeł energii. Źródła te pozwolą na zabezpieczenie jeszcze w 2019 roku, docelowej sumarycznej produkcji rocznej na poziomie 35,339 TWh. Co w przewidywanym wymiarze rocznej konsumpcji energii elektrycznej w 2020 roku na poziomie 183,730 TWh, daje udział OZE na poziomie 19,23%, wobec wymaganego poziomu 19,1%.

Przedmiotowy projekt ustawy wpisuje się we wnioski przedstawione w raporcie NIK, zgodnie z którymi stosowane rozwiązania prawne i organizacyjne powinny przyczyniać się do zwiększania bezpieczeństwa i przewidywalności inwestycji wśród inwestorów OZE. Projekt znajduje pozytywne przełożenie na rozwój odnawialnych źródeł energii w Polsce usprawniając oraz programując istniejące instrumenty oraz systemy wsparcia.(…)

Planowany przyrost mocy w OZE po aukcji w 2019 r.

985.1 Wykres OZE

Najbardziej żenującą częścią uzasadnienia jest ten poniższy jego fragment, który pokazuje kompletną ignorancję autorów w kwestiach skutków oddziaływania systemu wsparcia OZE, w szczególności energetyki wiatrowej, na ceny energii czy też wskazania wpływu źródeł OZE na funkcjonowanie energetyki konwencjonalnej oraz bezpieczeństwo energetyczne kraju. Równie dobrze Ministerstwo Energii mogłoby napisać, że Ziemia jest płaska a koła są kwadratowe.

„Prognozowane oddziaływanie na poszczególne grupy interesariuszy

Na potrzeby niniejszego projektu interesariusze to osoby, instytucje lub ich grupy, które są w strefie bezpośredniego lub pośredniego oddziaływania projektu lub które mogą mieć udział w projekcie i wpływać, pozytywnie lub negatywnie, na jego rezultaty.

Przewidywane skutki wprowadzenia regulacji w podziale na grupy interesariuszy:

1)        społeczne – w związku z licznymi wątpliwościami w zakresie zmienianych przepisów prawnych, wejście w życie proponowanej regulacji spowoduje podniesienie stopnia zaufania obywateli do państwa;

2)        gospodarcze – wejście w życie projektowanej regulacji przyczyni się do utwierdzenia przedsiębiorców w zakresie proponowanych stabilnych i jasnych mechanizmów wsparcia energii z OZE;

3)        finansowe – wejście w życie projektowanej regulacji nie będzie bezpośrednio powodować konieczności poniesienia wydatków z budżetu państwa ani budżetu jednostek samorządu terytorialnego, w tym z uwagi na zmianę polegającą na obniżeniu poziomu opłaty zastępczej i zdefiniowaniu indeksu Ozjo;

Przedkładana regulacja nie nakłada ani na jednostki samorządu terytorialnego ani na budżet państwa dodatkowych zobowiązań finansowych, jednakże dodatkowe możliwości rozwoju gospodarczego i aktywizacji lokalnych społeczności może przyczynić się do wzrostu gospodarczego i zwiększenia dochodów do budżetu państwa z tytułu nowych inwestycji;

4)        prawne – wejście w życie projektowanej regulacji nie wprowadza nowych obowiązków prawnych w zakresie koncesji.” [3]

Piszemy o tym w takim tonie, bo Ministerstwo zdaje się zapomniało o tym, że z końcem 2018 r. Sejm w nadzwyczajnym trybie uchwalał ustawę zamrażającą ceny energii na 2019 r., gdzie w uzasadnieniu do tego projektu ustawy urzędowo potwierdza w nim wszystko to, co od lat piszemy o skutkach polityki klimatyczno-energetycznej, a co wprost zaprzecza powyższemu uzasadnieniu do projektu ustawy:

„Potrzeba wprowadzenia ustawy jest związana z występującymi w 2018 roku dynamicznymi wzrostami cen energii elektrycznej na rynku hurtowym. Wzrosty te są silnie związane z prowadzoną w Unii Europejskiej polityką klimatyczną. Głównym jej elementem jest system handlu przydziałami emisji dwutlenku węgla wprowadzony na obszarze UE dyrektywą 2003/87/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 13 października 2003 r. ustanawiającą system handlu przydziałami emisji gazów cieplarnianych we Wspólnocie oraz zmieniającą dyrektywę Rady 96/61/WE. Nakłada ona obowiązek zakupu uprawnień do emisji CO2 przez źródła spalania paliw.

Cena uprawnień do emisji CO2 w 2017 r. oscylowała na poziomie 5-6 €/t. W 2018 r. doszło to skokowego wzrostu cen uprawnień i we wrześniu 2018 r. ceny przekroczyły wartość 25 €/t, czyli wzrosły o 400%. Na poniższym wykresie zaprezentowano zmianę cen do emisji CO2 w latach 2013-2018.”

Skokowy wzrost cen uprawnień do emisji CO2 oraz wzrost cen paliw w Europie wygenerował wzrosty cen energii elektrycznej na giełdach w całej Europie, w tym w Polsce. Średnia cena energii elektrycznej w kontrakcie rocznym na Towarowej Giełdzie Energii S.A. oscylowała przed wzrostami cen do emisji CO2 (listopad 2017) na poziomie 174 zł/MWh, a w listopadzie 2018 r. w kontrakcie na rok 2019 średnia cena wynosiła już 286,61 zł/MWh, czyli o ponad 100 zł więcej za jedną megawatogodzinę niż w roku 2017 (o 65% więcej, niż w analogicznym okresie w roku 2017).

Następstwem opisanych trendów było opracowanie cenników oraz taryf przez przedsiębiorstwa energetyczne sprzedające energię elektryczną odbiorcom końcowym na poziomach nieakceptowalnych ze społecznego punktu widzenia. Również w prowadzonych postępowaniach przetargowych dużych grup zakupowych wystąpiły znaczne wzrosty cen energii elektrycznej. Zastosowanie planowanych wzrosty cen dla odbiorców przełożyłoby się również skrajnie niekorzystnie na kondycję krajowej gospodarki i mogło stać czynnikiem wzrostowym inflacji. Wprowadzenie regulacji ujętych w projekcie ustawy zniweluje te negatywne skutki dla odbiorców końcowych energii.” [4]

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Tytułem podsumowania wskażemy jedynie, że przez ponad trzy lata rząd nie był w stanie wydać żadnych niezbędnych przepisów w zakresie dopuszczalnego poziomu hałasu pochodzącego od wiatraków czy też w zakresie metodyki badania tego hałasu, natomiast na publiczne konsultacje projektu ustawy wartego lekko licząc kilkanaście miliardów złotych, przeznacza zaledwie siedem dni. Widać, że Ministerstwu Energii się dziwnie spieszy. Trudno to nazwać inaczej niż farsą, robioną tylko po to, by można było odhaczyć punkt w uzasadnieniu „konsultacje publiczne”.

Doskonale wiemy, że decyzje w sprawie powrotu do wiatrakowania Polski zapadły już dawno temu, choć jak dotychczas nikt nie był łaskaw wskazać na prawdziwe przyczyny tej decyzji. Tak czy inaczej, śmiało można dzisiaj twierdzić, że państwo polskie nie prowadzi suwerennej polityki w energetyce ani w gospodarce; nie umie samodzielnie zdefiniować swoich celów oraz interesów. Jest już na łasce i niełasce lobbystów, ambasadorów i innych poputczików wychwalających transformację energetyczną w wersji niemieckiej. W takiej sytuacji Józef Piłsudski zwykł mawiać: „Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić”.

Kto stawia wiatraki, ten przegrywa wybory

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] https://www.gov.pl/web/energia/zapraszamy-do-konsultacji-nowelizacji-ustawy-o-oze

[2] http://stopwiatrakom.eu/aktualnosci/2602-zdrada-rz%C4%85du-pis-sta%C5%82a-si%C4%99-faktem-pierwsze-aukcje-dla-wiatrak%C3%B3w-odb%C4%99d%C4%85-si%C4%99-zaraz-po-wyborach-samorz%C4%85dowych.html

[3] https://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/12321260/12571679/12571680/dokument382567.pdf

[4] http://stopwiatrakom.eu/aktualnosci/2667-rz%C4%85d-interweniuje-na-rynku-i-wprowadza-reglamentacj%C4%99-cen-energii,-czyli-o-ratowaniu-wizerunku-premiera-za-9-mld-z%C5%82.html