lebiedowska infografikaAby dobrze zrozumieć poniższy tekst należałoby wcześniej zapoznać się, lub przypomnieć sobie dokumentację, która pojawiała się w ostatnich tygodniach na stronie stopwiatrakom.eu.

1. Lebiedowscy analizują publiczne wypowiedzi eksperta branży wiatrowej poświęcone wpływowi energetyki wiatrowej na zdrowie człowieka 2. List do Redakcji stopwiatrakom.eu w sprawie hałasu od elektrowni wiatrowych 3. List Pana Mariusza Bilskiego do dyrekcji Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi w sprawie hałasu od elektrowni wiatrowych

Ostatnio, do sprawy włączyła się też organizacja pozarządowa, pisząc do redakcji stopwiatrakom.eu list i udostępniając dokumentację związaną z tą sprawą.

4. Kolejny list do redakcji stopwiatrakom.eu w sprawie Instytutu Medycyny Pracy

Każda instytucja to ludzie, którzy ją tworzą. A ludzie przecież są różni.

Bywa tak, że instytucja o wysokiej renomie, ma w swoim gronie osoby, które psuja jej wizerunek, ale bywa też i tak, że w kiepskiej instytucji, pracują prawdziwe „perełki”. Wszystko więc zależy od ludzi, którzy albo psują wizerunek firmy albo pracują na jej dobre imię. A jak to jest w Instytucie Medycyny Pracy w Łodzi, o którym na stronie stopwiatrakom.eu, a także moim blogu ostatnio „zrobiło się głośno”?

Czy instytucja, która deklaruje, że:

Jest placówką naukowo-badawczą zajmującą się problematyką zdrowia publicznego, zdrowia środowiskowego oraz wszelkimi dziedzinami powiązanymi z szeroko rozumianą medycyną pracy.”

i dalej:

„Naszym celem jest zapewnić najwyższej jakości rozwiązania tworzące lepsze warunki do życia i pracy, dlatego zakres naszej działalności ewoluował w czasie, zgodnie z obowiązującymi w kraju i na świecie standardami.”

- może lekceważyć dolegliwości kogoś, kto zgłasza się do niej z prośbą o pomoc?

Moim zdaniem nie może!

Dlaczego więc to robi? To fundamentalne pytanie, na które trudno dać jednoznaczną odpowiedź, mając na uwadze maksymę, że przecież „nie podcina się gałęzi na której się siedzi”. A jednak... Lekceważenie, które widać już na pierwszy rzut oka, płynie przecież, w omawianym przypadku, od konkretnych osób, nie ze strony Instytutu, jako jednostki badawczej, ale ze strony niektórych pracowników Zakładu Zagrożeń Fizycznych (ZZF) IMP. Czy dyrektor Instytutu ustali zatem, kto jest odpowiedzialny za zaistniałą sytuację? Instytut czy pracownicy?

Badając od wielu lat zagrożenia dla zdrowia ludzi przebywających w środowisku w którym stwierdza się obecność infradźwięków i hałasu niskoczęstotliwościowego i wskazując na ich realny wpływ na organizm człowieka, nie wolno dopuszczać do lekceważenia problemu zdrowotnego osoby która zwraca się o pomoc do Instytutu. Osoba ta ma to nieszczęście, że jest nadwrażliwa na tego typu hałas, wykazując typowe cechy syndromu turbin wiatrowych. Czy zamiast pomóc i wypełniać statutowe zobowiązania instytucji, która ich zatrudnia, pracownikom wolno określać tego typu osobę jako kogoś, kto ma „coś z głową”, sugerując tym stwierdzeniem pewne schorzenia psychiatryczne?

Pikanterii całej tej sprawie dodaje fakt, że od 2012r pracownicy ZZF prowadzą badania (sponsorowane przez podatników) nad wpływem turbin wiatrowych na osoby mieszkające w ich pobliżu. Publikują wyniki tych badań oraz prezentują je na międzynarodowych konferencjach (również sponsorowanych przez podatnika). Gdy jednak pojawia się w ZZF IMP realny problem, w postaci osoby cierpiącej z powodu syndromu turbin wiatrowych, nie są zainteresowani zbadaniem zagadnienia, pomimo że „życie, jak na tacy” samo dostarcza, darmowy materiał badawczy. Co to może oznaczać?

Mam nadzieję uzyskać odpowiedź na to pytanie bezpośrednio od dyrekcji Instytutu, do której zostały skierowane listy w tej sprawie. Czy poniższy zapis, znajdujący się na stronie IMP, jest nadal aktualny?

http://www.imp.lodz.pl/home_pl/o_instytucie/

„Naszym największym kapitałem są jednak ludzie. Z Instytutem swoje kariery związało wiele osób, nie tylko naukowców. Z ich pracy i osiągnięć jesteśmy dumni.”

Czy aby na pewno? Czy w świetle znanych nam obecnie faktów, ujawnionych w przytoczonych powyżej dokumentach, doczekamy się stanowiska dyrekcji IMP w Łodzi w tej sprawie? Czy jednak sprawa zostanie „zamieciona pod dywan” jako zbyt niewygodna dla IMP?

Barbara Lebiedowska