portal komentarz redakcjiWydarzeniem tygodnia było uzgodnienie przez stałych przedstawicieli państw członkowskich UE reformy handlu emisjami CO2, jak szumnie nazywa się ten podatek węglowy. Projekt zmian musi być jeszcze uchwalony przez Parlament Europejski, ale będzie to już formalność, gdyż zdecydowana większość państw popiera tę reformę. Przedstawiciel Polski wstrzymał się od głosu, ale nie miało to znaczenia w tej sprawie. [1]

Unia Europejska uderza w energetykę i przemysł podatkiem węglowym

Uzgodniona reforma systemu ETS opiera się na założeniu o konieczności doprowadzenia do wzrostu cen uprawnień do emisji CO2. Dzisiejsze ceny uprawnień są zdaniem zwolenników reformy na tyle niskie, że nie stanowią wystarczającej „zachęty” dla inwestycji wspierających obniżanie emisji. Mówiąc wprost, dotychczasowy system handlu emisjami okazał się być nieskuteczny, choć i tak spowodował wzrost cen energii elektrycznej w Europie oraz ucieczkę energochłonnego przemysłu poza Unię Europejską. Dlatego też bez większych sprzeciwów postanowiono podnieść podatek węglowy. Przygotowana „reforma” systemu ETS przewiduje, że od 2021 r. liczba uprawień do emisji CO2 będzie spadała rocznie o aż 2,2%, co oznacza większe tempo zdejmowania uprawnień z rynku i zwiększy ich cenę. Z tego względu proponowane zmiany mają charakter czysto finansowy i powinny być traktowane jako wzrost opodatkowania produkcji energii elektrycznej.

Opracowana przez PKEE analiza zmian wskazuje na bardzo istotne zagrożenie dla polskiego sektora elektroenergetycznego w postaci zwiększonych kosztów zakupu uprawnień do emisji CO2 niezbędnych do funkcjonowania całego sektora. [2] PKEE szacuje całkowite koszty zakupu uprawnień na kwotę ok. 130 mld zł. Do tej sumy należy jeszcze doliczyć koszty utraty miejsc pracy w przemyśle energochłonnym i zmniejszenie podatków płaconych przez energetykę do budżetu państwa. Za klimatyczne ambicje europejskich włodarzy zapłaci przemysł na spółkę z konsumentami. Zaraz po ogłoszeniu treści porozumienia polski oddział Accelor MIttal Polska SA podał, że odstępuje od modernizacji wielkiego pieca nr 2 w Dąbrowie Górniczej, co oznacza jego zamknięcie i utratę ok. 5-6 tys. miejsc pracy. [3]

Wynegocjowane zmiany w oczywisty pogorszą sytuację naszej energetyki, gdyż podrażają koszty funkcjonowania stabilnych i przewidywalnych źródeł energii. Ewentualne mechanizmy łagodzące przyjęte rozwiązania (Fundusz Modernizacji) i tak nie będą w stanie zrównoważyć strat całego sektora. Stąd pomysł, by możliwie w szybkim tempie wdrożyć rynek mocy w Polsce.

Oczywiście oficjalne stanowisko władz unijnych jest pełne urzędowego optymizmu i wiary w słuszność przyjętych rozwiązań, o czym świadczy chociażby wypowiedź estońskiego ministra środowiska.

„Z dumą ogłaszam zatwierdzenie przez państwa członkowskie UE reformy naszego systemu handlu uprawnieniami do emisji, która została uzgodniona po długich negocjacjach z Parlamentem Europejskim. Konferencja klimatyczna COP23 wyznaczyła w ubiegłym tygodniu czytelną drogę do wdrożenia porozumienia paryskiego, a UE realizuje swoje zobowiązania wynikające z tej umowy. Wprowadzamy skuteczniejszy system ETS, który jeszcze bardziej obniży emisję, dzięki czemu nasze powietrze będzie czystsze, a nasz przemysł stanie się bardziej nowoczesny i konkurencyjny - powiedział w środę przedstawiciel estońskiej prezydencji, minister środowiska Estonii Siim Kiisler”. [1] 

Naszym zdaniem, cała koncepcja przymusowego przechodzenia na gospodarkę zeroemisyjną jest chybiona od początku do końca. Fałszywe jest założenie, że emisje CO2 są jakimkolwiek zagrożeniem dla środowiska, w sytuacji kiedy gaz ten pełni istotną rolę w procesie fotosyntezy przez rośliny zielone. Jeszcze większym błędem jest sztuczne podrażanie kosztów produkcji energii elektrycznej przez energetykę węglową, tzw. „prohibicja węglowa” i faworyzowanie w ten sposób tylko jednego sposobu jej produkcji, tj. przez źródła OZE. Wysokie opodatkowanie jest typową oznaką gospodarki opartej o myślenie życzeniowe, czyli socjalizmu, który kończy się zawsze brakiem dostępności usługi czy towaru na rynku. Rzeczywistym  efektem reformy systemu handlu emisjami będzie zaprzestanie produkcji przemysłowej w Unii Europejskiej, co faktycznie przyniesienie spadek emisji CO2. Jeśli taki ma być zamiar, to państwa członkowskie są na dobrej drodze do tego celu.

Narasta kryzys rządowy w Niemczech
Jak pisaliśmy w zeszłym tygodniu, kryzys polityczny po wrześniowych wyborach parlamentarnych w Niemczech rozwija się znakomicie i wśród uczestników tego wydarzenia narasta poczucie frustracji. Zerwanie rozmów koalicyjnych przez tzw. „liberałów” z FPD oznacza powrót do rozmów na linii CDU/CSU a SPD. Dotychczasowa twarda postawa Martina Schulza, odmawiającego kontynuowania wspólnych rządów z Angelą Merkel, spotyka się już z krytyką nawet wewnątrz samego SPD oraz wywodzącego się z tej partii Prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeier’a, który włączył się już rozmowy o utworzeniu nowego rządu.

Obecna kanclerz ma świadomość tego, że przyspieszone wybory oznaczają koniec jej kariery politycznej i tylko z tego powodu będzie starała się do nich nie dopuścić. Niemniej jednak ceną za koalicję z SPD może być fotel kanclerski dla socjalistów. Tak czy inaczej dni Angeli Merkel w polityce są już policzone. Auf Wiedersehen Mutti!

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] http://www.wnp.pl/odnawialne_zrodla_energii/panstwa-ue-przyjely-plan-reformy-systemu-handlu-emisjami-co2,311421_1_0_0.html

[2] http://www.pkee.pl/upload/files/ETS_ocena_wyniku_negocjacji_PKEE_24.11.2017.pdf

[3] http://sosnowiec.wyborcza.pl/sosnowiec/7,93867,22685493,wielki-piec-w-dabrowskiej-hucie-zostanie-wygaszony-ponad-6.html?disableRedirects=true

stopwiatrakom stopka 1