portal woja z co2 2Z dziennikarskiego obowiązku przeczytaliśmy nową książkę Billa Gates’a pt. „Jak ocalić świat przed klimatyczną katastrofą” wydaną przez koncern Agora. Billa Gates’a nie trzeba nikomu przedstawiać, jednak dotychczas ten multimiliarder znany był, jako właściciel i szef korporacji Microsoft, niż jako zwolennik histerycznych ideologii klimatycznych. Po lekturze jego książki możemy powiedzieć tylko jedno – jest to kompletny intelektualny bełkot dla niedorozwiniętych gamoni w stylu Greci Thurnberżanki. Czas spędzony nad lekturą nie był jednak stracony, gdyż stan umysłu Gatesa doskonale pokazuje jaki jest rzeczywisty poziom wiedzy i intelektu rządzących nami elit. Książka ta obnaża żenujący stan niekompetencji i braku umiejętności logicznego myślenia i wyciągania wniosków przez współczesnych włodarzy oraz przerażający wręcz ich infantylizm. Nawet, jeśli od czasu do czasu Gates posługuje się prawdziwymi danymi dotyczącymi technologii, to wyciąga z nich kompletnie fałszywe wnioski, gdyż najważniejsze jest uzasadnienie tezy, że całkowita rezygnacja z korzystania z paliw kopalnych to nasz obowiązek.

Książka Billa Gatesa nie jest żadnym podręcznikiem, ani też nie zawiera resume współczesnej wiedzy naukowej o klimatologii, geologii czy też astronomii. Jest to bardziej przypowieść, traktat o „moralności klimatycznej”, o ile cokolwiek takiego istnieje. Przypomina ona bardziej opowieści rabiniczne, luźno oparte o fakty, które nazywane są „hagadą” i służą pokazaniu jakiejś sytuacji moralnej i koniecznego sposobu zachowania się – „Aby uniknąć katastrofy klimatycznej, musimy dojść do zera [emisji CO2]”. [1] Analogicznie można książkę Gatesa nazwać „hagadą klimatyczną” skonstruowaną według schematu: trochę faktów, sporo zmyśleń, dużo entuzjazmu dla nowoczesnej technologii i „jedynie słuszne” wnioski mające podbudzić moralnie czytelnika. Efekt jest całkowicie niestrawny i nieprzyswajalny dla każdego, ktokolwiek wie, że Ziemia krąży wokół Słońca i to jego aktywność decyduje o ziemskim klimacie i pogodzie, a nie takie czy inne stężenie dwutlenku węgla w atmosferze.

W książce Billa Gatesa, Słońce występuje wyłącznie w kontekście „energetyki słonecznej”, a nie jedynej gwiazdy w układzie planetarnym zwanym „Układem Słonecznym” odpowiedzialnej za życie na Ziemi. Według Gates’a „Ziemia się ociepla. Ociepla się z powodu działalności człowieka, a jego wpływ na nią jest zły i będzie coraz gorszy. Mamy wszelkie powody sądzić, że w pewnym momencie ten wpływ okaże się katastrofalny. (…) Już teraz podnieśliśmy temperaturę Ziemi o co najmniej 1°C w stosunku do epoki sprzed rewolucji przemysłowej. Jeśli nie ograniczymy emisji, w połowie stulecia ocieplenie wzrośnie prawdopodobnie do poziomu od 1,5 do 3°C, a pod koniec – do poziomu od 4 do 8°C.”.

1226.1 Okładka książki BG

fot. Zdjęcie okładki książki Billa Gates’a

Z książki czytelnik nie dowie się nic o cyklach aktywności słonecznej, o wpływie promieniowania kosmicznego na ziemski klimat, ani tym bardziej o roli oceanów w kształtowaniu się pogody na Ziemi. Nawet nie przeczyta o tym, że dwutlenek węgla, który występuje w atmosferze w śladowej ilości (0,04%) i jest gazem, którego stężenie uzależnione jest od temperatury powietrza, a nie odwrotnie. Dowie się za to, że: „(…) jeśli szybko nie zejdziemy do zera, wydarzą się złe rzeczy) najprawdopodobniej sporo złych rzeczy), i to jeszcze za życia większości z nas. A w ciągu pokolenia wydarzą się również takie, które będą bardzo, bardzo złe. Gdyby nawet uznać, że zmiany klimatyczne nie stanowią zagrożenia dla życia całej ludzkości, to sytuacja większości z nas się pogorszy, a najbiedniejsi staną się jeszcze biedniejsi. Pogorszenie nie przestanie postępować dopóty, dopóki wciąż będziemy emitować gazy cieplarniane.”

Wydarzą się bardzo złe rzeczy”. Ta fraza jest powtarzana przez całą książkę, by uzasadnić konieczność wydatkowania publicznych pieniędzy na technologie, które albo są drogie i nieefektywne, albo są w powijakach, albo jeszcze ich nie ma. „Ale nie rozpaczaj. Damy radę.” - mówi Gates. Zapomina, że „damy radę” w jego ustach oznacza, że „damy radę zarobić na tobie drogi czytelniku, jeśli tylko pozwolisz zarobić nam na nowych technologiach”, które akurat Gates promuje i sprzedaje, jak np. sztuczne mięso udające w smaku wołowinę.

Technofil, który stał się prorokiem zagłady

Książka zawiera swojego rodzaju wyznanie wiary w postęp technologiczny i w to, że może on rozwiązać wszystkie ludzkie problemy trawiące nowoczesne społeczeństwa. Długa historia ludzkości dobitnie dowodzi, że technofilia jest zwykłym złudzeniem, choć nieobcym ludzkości. Jak to się kończy wie każdy, kto zna grecki mit o Ikarze.

W uzupełnieniu tego złudzenia w moc ludzkiej techniki warto przytoczyć recenzję książki Billa Gates’a autorstwa Tilaka Doshi – komentatora rynku energii, która ukazała się w angielskojęzycznym wydaniu biznesowego portalu Forbes.com

„Bill Gates apeluje do świata, któremu proroku bliski koniec. Jego książka, utrzymana w misjonarskim stylu napominania, przedstawia katastrofalną przyszłość, którą w przekonujący sposób opisuje, a nawet „udowadnia”. Po przekazaniu ostrzeżeń i opisaniu licznych zagrożeń, które towarzyszą grozie przewidywanego Armagedonu (podnoszący się poziom mórz, wymieranie wielu gatunków, ekstremalne warunki pogodowe, niedobory żywności, masowe migracje itp.) ukazano drogę naprzód, która daje możliwość zbawienia przy pomocy techniki. „Podążanie za nauką”, w rozumieniu Gatesa i innych oświeconych, przedstawia wyraźną drogę naprzód w terapii polegającej na odejściu od węgla („możemy to zrobić”).

Niestety, podążanie za nauką „nie jest ani proste, ani oczywiste”. W książce tej nie ma miejsca na różnorodność poglądów naukowych związanych z różnymi aspektami zmian klimatycznych, a których omówienia można by się spodziewać po Billu Gates’ie. W istocie odrzuca on przeciwne swoim poglądom argumenty jako produkty „małych i silnych politycznie grup, których nauka nie przekonuje”. W międzyczasie, gdy przystępne dzisiaj cenowo paliwa kopalne staną się celem „korekt politycznych”, większości ludzi na świecie (nie mówiąc już o tych, którzy wciąż żyją bez prądu)  będzie po prostu trudniej żyć. Obawiam się, że propozycja Billa Gatesa dotycząca ochrony klimatu – a wymuszona przez elity polityczne i biznesmenów aktywistów klimatycznych w kierunku „nienaturalnie szybkiej transformacji” - okaże się drogą do piekła wybrukowaną dobrymi intencjami.” [2]

Gates nie ma żadnych wątpliwości, że nauka o klimacie została ustalona raz na zawsze i że: „jedynym sposobem uniknięcia katastrofalnych skutków jest osiągnięcie zera”. Gospodarka „zeroemisyjna” jest marzeniem Gates’a, jak i wielu podobnych mu technokratów, globalistów i klimatystów, którzy pragną pozbawić ludzkość dobrodziejstw płynących z taniej i powszechniej dostępnej energii elektrycznej.

Jak wskazuje Tilaka Doshi „Dla czytelników przekonanych już o „kryzysie klimatycznym” i konieczności osiągnięcia „zera netto” do 2050 r., ta książka nie zaskakuje. Dla tych, którzy są bardziej sceptyczni wobec popularnych dyskusji na temat zmian klimatycznych, najbardziej uderzające jest to, że Gates - jeden z najbardziej znanych i odnoszących sukcesy naukowców zajmujących się przetwarzaniem danych - jest tak dziwnie nieświadomy danych lub obojętny na te dane, które podważają wiele z domniemań zawartych w jego książce.” [2]

Dlatego też książkę Billa Gates’a trudno uznać za wiarygodną i rzetelną zarówno, co do sposobu argumentacji, jak i wniosków. Co więcej, szczerość z jaką Gates opisuje liczne własne pomysły przeraża, zwłaszcza tam, gdzie rozpisuje się on o sztucznym regulowaniu temperatury na Ziemi. Tak, jakby istniała jedna optymalna temperatura na całej Ziemi. Trudno o większe złudzenie. Jednak Gates bez cienia żenady i skrępowania pisze:

„Obecnie trudno sobie wyobrazić skłonienie wszystkich krajów świata, aby zgodziły się na sztuczne wyregulowanie temperatury planety. Niemniej jednak geoinżynieria jest jedynym znanym sposobem, który daje nam nadzieję na obniżenie temperatury Ziemi w ciągu lat lub dziesięcioleci bez jednoczesnego zrujnowania gospodarki. Może nadejść taki dzień, w którym nie będziemy mieli wyboru. Najlepiej przygotować się na niego już teraz.”

Całość tego wywodu można skwitować w ten sposób, że Bill Gates cierpi na manię wielkości i łudzi się, że jest w stanie poprawić świat stworzony boską ręką. Jego „potworne złudzenia” o własnych możliwościach mogą kosztować miliardy ludzi zdrowie i życie. Niestety historia dowodzi, że mania wielkości w połączeniu z poczuciem nieomylności i dużą ilością pieniędzy prowadzą do potwornych zbrodni. Trzymajmy się od tego człowieka i jego pomysłów jak najdalej. Niech właściwe spojrzenie na rzeczywistość przywróci nam fragment Psalmu 97.

„Pan króluje: wesel się, ziemio, radujcie się, mnogie wyspy!

Obłok i ciemność wokoło Niego, sprawiedliwość i prawo podstawą Jego tronu.

Ogień idzie przed Jego obliczem i pożera dokoła Jego nieprzyjaciół.

Jego błyskawice świat rozświecają, a ziemia patrzy i drży.

Góry topnieją jak wosk przed obliczem Pana, przed obliczem Władcy wszystkiej ziemi.

Niebiosa głoszą Jego sprawiedliwość, a wszystkie ludy widzą Jego chwałę.

Muszą się wstydzić wszyscy, którzy czczą posągi i chlubią się bożkami;
wszyscy bogowie hołd Mu oddają.”
[3]

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

(1) Wszystkie cytaty pochodzą z polskiego wydania książki Billa Gatesa. „Jak ocalić świat od katastrofy klimatycznej. Rozwiązania, które już mamy, zmiany, jakich potrzebujemy”, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2021

(2) https://www.forbes.com/sites/tilakdoshi/2021/02/05/how-to-avoid-climate-disaster-the-bill-gates-way/?sh=77ee99b79a0c – publ. z dn. 05.02.2021 r.

(3) Treść Psalmu 97 za „Biblią Tysiąclecia”

 

Wszystkim naszym darczyńcom serdecznie dziękujemy. Portal utrzymuje się wyłącznie z prywatnych datków i nie korzystamy z żadnych publicznych pieniędzy. Takie finansowanie gwarantuje nam pełną niezależność a Czytelnikom publikacje, których nie znajdziecie nigdzie indziej. Prosimy o wpłaty na konto w PKO BP SA: 53 1020 2791 0000 7102 0316 5867

Tytuł wpłaty: "Darowizna na stopwiatrakom.eu"

Dziękujemy Państwu za życzliwe wsparcie!