portal dekarbonizacjaWizja „czystej, taniej i zielonej” energetyki uwiodła wiele osób, w tym i polityków, którzy w swej masie grzeszą naiwnością, brakiem wiedzy i wykształcenia i którzy nie umieją uwolnić się kłamstw klimatycznych naciągaczy oraz wiatrakowych lobbystów. Otrzeźwienie polityków będzie bardzo bolesne tylko, że rachunki za „tanią” energetykę będziemy spłacać dziesiątki lat siedząc przy świeczkach, jak w PRL-u. Tekst ten szczególnie dedykujemy wiceminister Annie Korneckiej z Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii, która uwierzyła w wiatraki i w ich taniość, czystość i ekologiczność.

Prawdziwym szokiem dla miłośników pseudo-zielonej energetyki może być niedawno opublikowany raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej, która w swoim majowym raporcie wskazała, że dekarbonizacja gospodarki oraz tzw. „transformacja energetyczna” spowoduje ogromny wzrost zapotrzebowania na minerały i pierwiastki ziem rzadkich. [1]

1248.1 Okładka raportu IEA

Zdjęcie: fragment raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej

Turbiny wiatrowe, panele fotowoltaiczne czy pojazdy elektryczne z racji swojej konstrukcji wymagają olbrzymich ilości: litu, kobaltu, niklu, manganu, grafitu czy miedzi. Rozbudowa energetyki wiatrowej czy słonecznej, zgodnie z wymogami unijnej polityki klimatycznej, wymusza szybki wzrost zapotrzebowania na te minerały. Tymczasem bez znaczących inwestycji w górnictwo metali nieżelaznych oraz ich rafinację i dystrybucję „zielona rewolucja” w Europie czy USA staną w miejscu. Same, nawet głośno i krzykliwie werbalizowane ambicje przez polityków popierających „walkę z klimatem” nie wystarczą do tego, by zapewnić niezbędną ilość minerałów i pierwiastków ziem rzadkich do realizacji ich własnych pomysłów. Międzynarodowa Agencja Energetyczna pokazała to w szczegółach w swoim raporcie i nie zostawia złudzeń, że jest to najsłabszy punkt „klimatycznej” rewolucji.

1248.2 Zapotrzebowanie na minerały

Zdjęcie: fragment raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej

Warto zapamiętać, że do wyprodukowania jednego samochodu elektrycznego potrzeba aż sześć razy więcej surowców mineralnych niż do produkcji tradycyjnego samochodu spalinowego. Tak samo jest z produkcją turbin wiatrowych, które potrzebują średnio aż dziewięć razy więcej surowców od elektrowni na węgiel czy gaz w przeliczeniu na 1MW wyprodukowanej energii elektrycznej. Tym samym szeroko używany argument o „ekologiczności” energetyki wiatrowej czy też pojazdów elektrycznych jest zwykłą propagandową ściemą starannie pomijającą koszty środowiskowe oraz nakłady finansowe ponoszone na górnictwo surowców mineralnych niezbędnych do produkcji tych „ekologicznych” turbin czy pojazdów.

Raport MAE wyraźnie stwierdza, że: „(…) ​​przy globalnej transformacji energetycznej, taką, jaką planuje prezydent Joe Biden, popyt na kluczowe surowce mineralne, takie jak lit, grafit, nikiel i metale ziem rzadkich eksploduje, wzrastając odpowiednio o 4200%, 2500%, 1900% i 700%, do 2040 r.”. [2] Poniższy wykres pokazuje, jak polityka „neutralności klimatycznej” i oficjalnie zarysowany cel „zero emisji” do 2050 r. wygeneruje olbrzymie zapotrzebowanie na surowce mineralne. Warto od razu dodać, że nawet kilkukrotny wzrost obecnej produkcji tych surowców nie jest w stanie zapewnić dostaw na potrzeby realizacji celu o „zeroemisyjności” gospodarki. Nikt nawet nie planuje budowy nowych kopalń takich surowców mineralnych. Co pokazuje, jak bardzo fantasmagoryjne są buńczuczne zapowiedzi polityków o przyspieszaniu transformacji energetycznej i planach osiągania neutralności klimatycznej.

1248.3 Wykres minerały

Zdjęcie: fragment raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej

Warto zatem głośno powtarzać, że realizacja „ambitnych” planów ratowania klimatu i porzucenie paliw kopalnych (węgla, gazu i ropy naftowej) oznacza, że nastąpi radykalny wzrost zapotrzebowania na surowce mineralne niezbędne do produkcji „zeroemisyjnych” urządzeń. Innymi słowy będziemy potrzebować znacznie więcej kopalń, górników oraz przemysłu przetwórczego, by te miliardy ton surowców mineralnych wydobyć i przerobić na przydatne materiały do produkcji. Akurat tutaj Polska mogłaby nawet skorzystać, gdyż wydobywana u nas miedź jest jednym z kluczowych metali do produkcji wszelakich urządzeń. MEA zwraca jednak uwagę, że boom na wydobycie surowców mineralnych może spowodować daleko idące konsekwencje środowiskowe, gdyż „Wydobycie i przetwarzanie minerałów wymaga dużych ilości wody” – jest to poważny problem, gdyż ok. połowa światowej produkcji litu i miedzi odbywa się na obszarach o wodonośnych  – i „stwarza ryzyko zanieczyszczenia poprzez odwadnianie kopalni z chemikaliów, odprowadzanie ścieków i usuwanie odpadów wydobywczych ”. [2]

Międzynarodowa Agencja Energetyczna przeanalizowała, które z krajów najbardziej zyskają na wzroście zapotrzebowania na surowce mineralne niezbędne dla przemysłu klimatycznego. Nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że będą to Chiny i inne kraje spoza Europy, bez – nazywając to nieco eufemistycznie – zakorzenionej tradycji demokratycznej. Poniższy wykres nie pozostawia złudzeń, co do prawdziwych beneficjentów polityki klimatycznej, które skorzystają na światowym boomie na wydobycie newralgicznych surowców mineralnych.

1248.4 Wykres produkcja i rafinacja

Zdjęcie: fragment raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej

Radykalny wzrost globalnego popytu na surowce mineralne niezbędne dla przemysłu klimatycznego będzie generował nowe problemy środowiskowe, transportowe, ale także nowe konflikty geopolityczne. Zapewnienie bowiem stabilności dostaw surowców mineralnych będzie wymagał nowego rodzaju umów międzynarodowych lub załatwienia tego typu spraw tradycyjnymi metodami, czyli przy pomocy łapówek dla miejscowych kacyków. Raport MAE sygnalizuje wyraźnie problem zmiany układu sił na świecie właśnie z uwagi na olbrzymią polityczną i medialną presję na „walkę z klimatem”. Geopolityczne skutki transformacji energetycznej popychają tzw. „Zachód” wprost w ręce autorytarnych reżimów i satrapii rządzonych przy pomocy łapówek oraz przemocy.

Dzisiejszy rynek ropy i gazu charakteryzuje się różnorodnością dostaw. Trzech największych producentów, wśród nich Stany Zjednoczone, odpowiada za mniej niż połowę światowej podaży. Jednak trzej najwięksi producenci trzech kluczowych ETM kontrolują ponad 80% globalnej podaży. Tutaj widzimy, że Chiny całkowicie dominują, podczas gdy Stany Zjednoczone nie są nawet graczem.” [2]

Warto też przytoczyć wypowiedź Fatih’a Birol’a dyrektora wykonawczego Międzynarodowej Agencji Energetycznej, który wyraźnie powiedział, że: „Dostępne dane pokazują postępującą rozbieżność między rosnącymi światowymi ambicjami klimatycznymi a dostępnością krytycznych surowców mineralnych, które są niezbędne do realizacji tych ambicji”. [3]

Z lektury raportu MAE płynie kluczowa jest konkluzja, że zapewnienie funkcjonowania systemu energetycznego opartego o tzw. „odnawialne źródła energii” wymaga radykalnego wzrostu wydobycia surowców mineralnych oraz metali ziem rzadkich. MAE szacuje, że do 2040 r. ogólne zapotrzebowanie sektora energetycznego na minerały wzrośnie sześciokrotnie w zależności od politycznej presji na realizację polityki klimatycznej. Sama rozbudowa sieci elektroenergetycznych wymaga olbrzymich ilości miedzi i aluminium. Także elektryfikacja transportu oraz systemy magazynowania energii będą pochłaniać gigantyczne ilości minerałów, w tym miedzi, niklu, kobaltu i litu.

Tymczasem zagrożeniem geopolitycznym jest silna koncentracja ich produkcji w zaledwie kilku krajach, co rodzi silną pokusę dla wprowadzania ograniczeń mniej lub bardziej motywowanych czynnikami gry politycznej. Polacy doskonale rozumieją ten argument, gdyż znamy z autopsji „szantaż gazowy” w rosyjskim wykonaniu. Nigdzie nie jest napisane, że analogicznego szantażu nie da się zastosować przy dostawach kluczowych dla produkcji np. samochodów elektrycznych pierwiastków w postaci kobaltu czy też litu. Sytuacja ta stwarza całkiem nowe zagrożenia geopolityczne, które zmienią mapę świata. Tymczasem tempo wydobycia surowców mineralnych będzie musiało nadążyć za klimatycznymi ambicjami polityków, którzy uwielbiają w świetle kamer i fleszy chwalić się, jako to oni wspierają klimat, budując nowe wiatraki. Zapominają przy tym, że są to urządzenia, które także składają się z surowców mineralnych, których wydobycie i rafinacja degradują bardziej środowisko niż podobne procesy w przypadku paliw kopalnych.

Polityka klimatyczna jest niezwykle droga, wymaga zużycia surowców mineralnych w większym stopniu niż tradycyjne gałęzie przemysłu, zanieczyszcza środowisko naturalne i nie przynosi żadnych widocznych efektów dla ziemskiego klimatu, gdyż tym i tak steruje aktywność Słońca, a nie politycy. 

Tłumaczenie, opracowanie i komentarz

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

(1) https://www.iea.org/reports/the-role-of-critical-minerals-in-clean-energy-transitions - publ. z dn. 05.05.2021 r.

(2) https://www.wind-watch.org/news/2021/05/12/bidens-not-so-clean-energy-transition/ - publ. z dn. 12.05.2021 r. Materiał jest kopią artykułu z „The Wall Street Journal” https://www.wsj.com/articles/bidens-not-so-clean-energy-transition-11620752282 

(3) https://www.iea.org/news/clean-energy-demand-for-critical-minerals-set-to-soar-as-the-world-pursues-net-zero-goals - publ. z dn. 05.05.2021 r.


Wszechobecna propaganda klimatyczna w mediach głównego nurtu oparta jest o kilka mitów, które są nieustannie promowane wbrew oczywistym faktom i elementarnej wiedzy naukowej, zwłaszcza mit o szkodliwości dwutlenku węgla i jego szczególnej roli gazu cieplarnianego. Poglądy przeciwne i poddające w wątpliwość „ustaloną naukę o klimacie” są zaciekle eliminowane z obiegu publicznego, wszystko po to, by nie dopuścić do powstania nawet najmniejszych wątpliwości wśród polityków, dziennikarzy i wyborców, a już szczególnie dzieci i młodzieży w wieku szkolnym. W ten sposób bełkot klimatyczny rozlewa się po infosferze publicznej i uniemożliwia rzetelną debatę o przyczynach, skutkach i kosztach „walki z klimatem”. Skala manipulacji i dezinformacji jest na tyle duża, że konieczne jest posługiwanie się zupełnie innymi pojęciami umożliwiającymi prawidłowe nazwanie rzeczywistości bez jej przeinaczania. Prawda sama się nie obroni i wymaga codziennej pracy a zwłaszcza posługiwania się innym językiem niż klimatyczni histerycy i naciągacze. Dlatego misją naszego portalu jest obrona prawdy naukowej i polskich interesów politycznych oraz gospodarczych w czasach inwazji post-prawd, kłamstw i przeinaczeń.

Wszystkim naszym darczyńcom serdecznie dziękujemy. Portal utrzymuje się wyłącznie z prywatnych datków i nie korzystamy z żadnych publicznych pieniędzy. Takie finansowanie gwarantuje nam pełną niezależność a Czytelnikom publikacje, których nie znajdziecie nigdzie indziej. Prosimy o wpłaty na konto w PKO BP SA: 53 1020 2791 0000 7102 0316 5867

Tytuł wpłaty: "Darowizna na stopwiatrakom.eu"

Dziękujemy Państwu za życzliwe wsparcie!