Po unijnym szczycie klimatycznym z października 2014 r. widać już wyraźnie, do czego zmierza unijna polityka gospodarcza. Do całkowitej eliminacji węglowodorów z gospodarki. Nawet jeśli rząd trzy razy po dwa razy i z przytupem ogłosi swój sukces, to nawet czytając oficjalne komunikaty, nie można tego nazwać inaczej jak sromotną porażką zdrowego rozsądku i brakiem dbałości o własne interesy gospodarcze. Żadne zaklęcia nie pomogą, cena energii elektrycznej, gazu ziemnego i ropy naftowej w Polsce będzie rosła, aż w końcu odzwyczaimy się od nich, choć równie dobrze można odzwyczajać się od jedzenia. Z wiadomym zresztą skutkiem.

Nowo przyjęte cele polityki klimatycznej, czytaj polityki dekarbonizacyjnej, mają teoretycznie obowiązywać dopiero po 2020 r., ale znając praktykę instytucji unijnych, trzeba założyć, że za rok, czy dwa, znowu się okaże, że to za mało, że trzeba „bardziej i mocniej” walczyć z klimatem, bo akurat trwa jego ocieplenie, ochłodzenie, przegrzanie, przemarznięcie, topnienie itd., co oczywiście będzie potwierdzone podpisami bardzo zacnych instytucji. Pod szczytnymi hasłami ochrony klimatu trwa jednak prawdziwa wojna węglowa, tj. o walka o przejęcie złóż surowców energetycznych w Europie. Skoro aż 80% zasobów węgla w UE znajduje się w Polsce, to chyba jasno widać przeciwko komu wymierzona jest ta polityka. Warto przeczytać publikacje prof. Mariusza Orion-Jędrysek o polskim węglu, by zobaczyć rzeczywiste tło polityki klimatycznej oraz do czego i komu potrzebne są elektrownie wiatrowe.

http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/orion-jedrysek-broncie-polskiego-wegla-teraz,12162472462

http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/prof-jedrysek-prawda-o-polskich-kopalniach,11719643851

Państwa poważne prowadzą własną politykę gospodarczą, czyli poszerzają liczbę przedsiębiorstw, zwiększają liczbę miejsc pracy, dbają o wpływy podatkowe i zarobki pracowników. Państwa mniej poważne sprzedają własne przedsiębiorstwa, eksportują pracowników, podnoszą podatki i zwiększają koszty utrzymania ludności. Unijna polityka dekarbonizacyjna realizuje cele wyłącznie państw poważnych, czyli powoduje:

  1. wzrost przychodów i zatrudnienia u producentów technologii umożliwiających produkcję energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii;
  2. wzrost ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych i przemysłu;
  3. wzrost kosztów produkcji przemysłowej, szczególnie tej energochłonnej;
  4. utrata miejsc pracy w energochłonnych gałęziach przemysłu;
  5. zwiększenie pomocy publicznej dla producentów odnawialnych źródeł energii, gdyż bez systemów wsparcia finansowego sektor ten nie utrzyma się na rynku i musi być dofinansowywany z pieniędzy publicznych;
  6. wzrost zadłużenia budżetów państw, zaangażowanych we wspieranie odnawialnych źródeł energii;
  7. spadek konkurencyjności i tempa rozwoju gospodarek narodowych;
  8. wzrost kosztów utrzymania stabilności sieci elektroenergetycznych i ciągłości dostaw energii elektrycznej do odbiorców końcowych;
  9. dewastacja krajobrazu i przestrzeni publicznej setkami elektrowni wiatrowych.

Najwyższa już pora zakończyć udział Polski w tej wojnie z węglem, gdyż efekt jest z góry wiadomy - przegrana. I tak trzeba będzie przeprosić się z węglowodorami i innymi surowcami naturalnymi, jeśli chcemy się rozwijać jako samodzielny i niepodległy kraj. Pamiętać należy, że udział UE w emisjach światowych CO2 wynosi nieco ponad 10% i widać jasno, że to nie Europa decyduje o wielkości tej emisji, nie mówiąc już o Polsce. Dlatego też rozmawiając o energetyce wiatrowej trzeba wciąż pamiętać, że chodzi tu o węgiel; nasz węgiel i naszą energetykę. Jakże aktualnie brzmią dzisiaj słowa Księcia Poetów – Zbigniewa Herberta, który już przed 20-stoma laty pisał tak: „Prosiłbym, a nawet zaklinałbym Rodaków, aby uświadomili sobie fakt, że u nas wojna toczy się dalej; zaciekła walka na śmierć i życie nie ustaje nawet na chwilę. Wbrew usypiaczom, to jest wszystkim tym, którzy chcą nas zakuć w łańcuch nowego poddaństwa, oferując społeczeństwu nędzną makulaturę, zasłonę dymną zamiast faktów i realnych rozwiązań politycznych, prawnych i gospodarczych”.