Okładka książki o Żuławach

Na polskim rynku wydawniczym ukazała się publikacja zasługująca na wyróżnienie i uwagę – „Farmy wiatrowe. Zagrożenia dla człowieka i środowiska (na przykładzie Elbląga i Żuław Wiślanych), Wydawnictwa Uczelniane Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego, Bydgoszcz 2014”. Jest to wspólny dorobek osób zajmujących się energetyką wiatrową w sposób naukowy, a ich nazwiska są znane osobom poświęcającym się tej tematyce. W porządku alfabetycznym są to: Andrzej Baranowski, Sylwester Borowski, Maria Lubocka – Hoffman, Joanna Marć-Pieńkowska, Jan Mikołajczak, Grzegorz Pojmański, Izabela Rosiak. Publikacja ta zawiera podsumowanie wiedzy w zakresie oddziaływania farm wiatrowych na zdrowie ludzi i środowisko w formie referatów wygłoszonych na konferencji pn. „Zagrożenia dla rozwoju turystki miasta Elbląga i Mierzei Wiślanej wynikające z lokalizacji elektrowni wiatrowych na Żuławach Wiślanych (Elbląg, marzec 2014 r.). Tematy referatów dotyczyły: emisji zanieczyszczeń towarzyszących siłowniom wiatrowym, zagrożeń związanych z eksploatacją i awariami turbin wiatrowych, oddziaływania elektrowni wiatrowych na środowisko i na zdrowie zwierząt hodowlanych, oraz prawnych aspektów rozwoju energetyki wiatrowej.
Ważny jest fragment podsumowania, który dobrze oddaje istotę tej problematyki: „Autorzy monografii po analizie wielu pozycji literatury skłaniają się do wniosku, że istnieje podział interpretacji wiedzy reprezentowany przez zwolenników i przeciwników siłowni wiatrowych. Wskazane byłoby stworzenie w naszym kraju projektu badawczego na wzór norweskiego WindFerm, którego twórcami, jak i realizatorami byliby przedstawiciele wszystkich zainteresowanych energetyką wiatrową środowisk. Stwarzałoby to szansę późniejszego respektowania uzyskanych wyników i pozwalało na uniknięcie wielu niepotrzebnych konfliktów społecznych”.
Naszym zdaniem, tak długo, jak energetyka wiatrowa będzie traktowana na specjalnych zasadach i będzie wyłączona spod normalnych reguł oceny wpływu na zdrowie ludzi i środowisko, oraz lokalizowana w dowolnych miejscach wybranych przez inwestorów i bez oglądania się na koszty ekonomiczne i społeczne, tak długo będziemy protestować. Albo wiatraki, albo ludzie. Wybór jest prosty.