W „The Australian”, jedynym dzienniku o zasięgu ogólnokrajowym w Australii, 16 stycznia br. ukazał się komentarz Brendana Pearsona pt. „Zieloni” kompletnie zieloni na temat energii (Greens clueless on energy). Pearson pokazuje, że propozycje Zielonych dotyczące konieczności i tempa zastąpienia paliw kopalnych przez obecne technologie OZE wypada zaliczyć do największych fantazji ideologicznych ludzkości.

Zgodnie z naszymi zasadami, wskazujemy od razu, że autor jest dyrektorem naczelnym organizacji „Minerals Council of Australia”, czyli reprezentuje punkt widzenia „lobby kopalnianego”.

Zachęcamy do zapoznania się z oryginalnym artykułem w całości na stronie http://www.theaustralian.com.au/opinion/greens-clueless-on-energy/story-e6frg6zo-1227186350054?nk=85445ff4330045ab8e776e4df23c1521. Internetowe wydanie „The Australian” jest płatne, ale kopię artykułu znaleźć można też tutaj http://www.windaction.org/posts/42031-greens-clueless-on-energy#.VL02KSySk2g

W Australii „Zieloni” domagają się kompletnego zaprzestania korzystania z paliw kopalnianych do 2040 r. Pearson proponuje zastanowić się nad konsekwencjami tego kroku. Przypomina, że pomiędzy 1990 a 2010 r. na świecie dostęp od energii elektrycznej uzyskało po raz pierwszy 1,27 miliarda ludzi. Ta elektryczność produkowana była z paliw kopalnych.

Czy niekopalne źródła energii będą w stanie zapewnić w ciągu jednego pokolenia niezawodną, cenowo przystępną elektryczność dla 1,3 miliarda ludzi, którzy tej energii nie mają w ogóle, oraz dalszych 2 miliardów ludzi, którzy mają do niej jedynie ograniczony dostęp, a jednocześnie zastąpić 82 % energii pierwotnej, której dzisiaj dostarczają paliwa kopalne?

Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), ze źródeł energii alternatywnych wobec paliw kopalnych (energetyka jądrowa, wodna oraz inne OZE) pochodziło 18 % energii wyprodukowanej na świecie w 2013 r. Zgodnie z najbardziej ambitnym scenariuszem IEA, przewidującym ograniczanie wzrostu temperatury na świecie do 2 stopni Celsjusza, w 2040 r. z paliw kopalnych pochodzić ma w dalszym ciągu aż 59 % energii pierwotnej.

Gdyby więc „Zielonym” udało się wyeliminować paliwa kopalne do 2040 r., na świecie zabrakło by co najmniej 9,2 miliarda ton „ekwiwalentu ropy naftowej” [Jest to powszechnie używany przelicznik energii – dopisek redakcji]. Oznacza to pozbawienie energii dla 147 krajów świata, czyli kompletnie bez energii funkcjonować by musiało, na przykład, 56 krajów w Afryce, 44 kraje w Ameryce Południowej, 12 krajów na Bliskim Wschodzie i 35 krajów w Azji, w tym Chiny.

Oznaczałoby to powrót do wczesnego średniowiecza: dużo krótszy okres życia, dużo większa śmiertelność niemowląt i wszechogarniająca bieda.

Zieloni są jednak również wrodzy wobec energetyki nuklearnej i wodnej. Gdyby i te gałęzie energetyki zostały zlikwidowane, do tych 147 krajów pozbawionych energii należałoby dodać także USA i Japonię.

No dobrze – pyta Pearson – ale dlaczego OZE nie może wypełnić tej luki? Niezależne badania pokazują, że przy obecnej tempie instalowania urządzeń fotowoltaicznych na świecie, energetyka słoneczna potrzebowałaby 470 lat, by zastąpić kopalne źródła energii.

Zastąpienie obecnej produkcji elektryczności z paliw kopalnych przez wiatraki zajęło by 270 lat i wymagało postawienia prawie trzech i pół miliona turbin wiatrowych. [Według naszych obliczeń wiatraki te musiałby szczelnie wypełnić obszar odpowiadający 18,5 krotności terytorium Niemiec; przy czym uwzględnia to postęp techniczny w ramach obecnej technologii turbiny wiatrowej; bardziej potężne wiatraki są coraz wyższe i zajmują odpowiednio większą powierzchnię – dopisek redakcji].

Warto dodać, że taka produkcja wiatraków ucieszyłaby sektor węglowy, bo przy produkcji każdej turbiny morskiej zużywa się 250 ton węgla koksującego. Co więcej, na czas, kiedy słońce nie świeci i wiatr nie wieje, potrzebna będzie moc rezerwowa. To oznacza 4.600 nowych elektrowni wodnych – 13 razy więcej energii z zapór wodnych niż dostępna obecnie.

Zdaniem Pearsona, jest oczywiste, że paliwa kopalne będą w dalszym ciągu niezbędne, jeśli mamy zaspokoić szybko rosnące zapotrzebowanie na energię elektryczną na świecie.

Jednak według autora, jednoczesne zmniejszenie emisji i dalsze korzystanie z paliw kopalnianych jest jak najbardziej możliwe, co pokazuje postęp technologiczny w ostatnich latach.