Komisja Europejska zapowiada rewolucję w systemie energetycznym. Ciągłość i pewność dostaw elektryczności nie są już wyznacznikiem postępu cywilizacyjnego w Unii Europejskiej. Z punktu widzenia obecnych i przyszłych sąsiadów farm wiatrowych, Komisja obiecuje im nie tylko wiatraki nad głowami i wokół ich domów, ale także regularne przerwy w dostawach prądu.

Oto najnowsze informacje z Brukseli z komentarzem ze strony „Blog o Irlandzkiej Energetyce” (Irish Energy Blog) [1]:

CZY EUROPA WKRACZA W OKRES RACJONOWANIA ENERGII?

W ostatnich miesiącach Komisja Europejska zajmowała się planowaniem nowego rynku energii. W komunikacie dla prasy wydanym przez Komisję w zeszłym tygodniu stwierdza się, że:

„Po pierwsze, poprzez upowszechnianie energii odnawialnej i sieci połączonych w całej Europie, wysoka generacja w jednej sieci może rekompensować czasowe niedobory w innych. Jednocześnie rynek powinien generować wyraźne bodźce finansowe dla wytwórców, aby zadbali o jak największą przewidywalność produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Po drugie, ograniczając swój popyt w okresach niewielkiej produkcji oraz wysokich cen, konsumenci ograniczający swoje zużycie mogą pomóc w zlikwidowaniu niedoborów, zaś rynek powinien gwarantować im odpowiednie wynagrodzenie za pełnienie tej roli [nasze wytłuszczenie] [2].

A więc szczytowe zapotrzebowanie na energię zostanie zniwelowane przez odłączanie konsumentów od dostaw elektryczności w okresach zasilania szczytowego.

Czy Unia naprawdę spodziewa się, że ludzie będą używać świeczek i latarek, kiedy wrócą z pracy o 6 wieczorem, czyli w okresie szczytowego zapotrzebowania na elektryczność? Podejrzewam, że po prostu przejdziemy z jednej formy wytwarzania energii z paliw kopalnych (w elektrowniach konwencjonalnych) na inną formę w postaci lokalnych generatorów dieslowych i butli gazowych.

Chodzi o to, że jak już wprowadzimy do systemu energetycznego wielką liczbę instalacji wytwarzających energię w sposób sporadyczny, to także zużycie elektryczności musi stać się sporadyczne. Między podażą a popytem musi być równowaga. Inteligentne liczniki, umożliwiające nieciągłe korzystanie z energii, to odpowiednik gniazdka elektrycznego w epoce turbin wiatrowych. Nie wiem, czy to jest do przyjęcia dla właściciela baru w waszej okolicy, który o 6 wieczorem nie będzie mógł wydawać posiłków. Ani też w jaki sposób rodzice wytłumaczą swoim głodnym dzieciom, że będą mogli włączyć kuchenkę elektryczną dopiero za kilka godzin.

Oczywiście należy zachęcać do wydajności energetycznej, ale to co się tutaj proponuje, to zupełnie coś innego. Mowa o tym, że konsumenci energii mają podporządkować swoje życie sporadycznej produkcji energii z wiatru i słońca.

Źródło: http://irishenergyblog.blogspot.ie/ ; wpis z 26 lipca 2015 r.

NASZA ANALIZA: CZYM JEST „PRĘŻNA UNIA ENERGETYCZNA”?

Tyle irlandzki blog. Komunikat prasowy Komisji Europejskiej z 15 lipca br. wiąże się z publikacją przez Komisję szeregu dokumentów (zobacz link w przypisie [2]). Dotyczą one realizacji „Strategii ramowej na rzecz stabilnej unii energetycznej opartej na przyszłościowej polityce w dziedzinie klimatu” (ang. „Resilient Energy Union with a Forward-Looking Climate Change Policy”).

Jednocześnie Komisja uruchomiła konsultacje społeczne w sprawie: (1) nowej „struktury rynku energii” (ang. Energy Market Design) oraz (2) „przygotowania na zagrożenia w obszarze bezpieczeństwa dostaw elektryczności”. Te konsultacje potrwają do 8 października br.

O dokumentach i konsultacjach ogłoszonych przez Komisję napiszemy oddzielnie, mają bowiem HISTORYCZNE znaczenie dla nas i dla naszego kraju.

Z punktu widzenia Polski jako członka Unii Europejskiej, anons Komisji Europejskiej oznacza, że wkraczamy oficjalnie w nowy etap budowania systemu energetycznego opartego na niestabilnych źródłach energii, czyli wietrze i słońcu. Mówiąc krótko, Komisja chce utorować drogę energetyce opartej na obecnych technologiach OZE, czyli przede wszystkim na farmach wiatrowych. Robi to pomimo wszelkich negatywnych doświadczeń z tymi technologiami do chwili obecnej. Energetyka wiatrowa musi być w dalszym ciągu traktowana w absolutnie uprzywilejowany sposób. Kontrola nad krajową energetyką i jej przyszłością ma przejść na szczebel Unii.

Z punktu widzenia obecnych i przyszłych sąsiadów farm wiatrowych, Komisja obiecuje im nie tylko wiatraki nad głowami i wokół ich domów, ale także regularne przerwy w dostawach prądu.

Przed dwustu-trzystu laty chimeryczny wiatr przegrał w Europie konkurencję z zawsze „dyspozycyjną” energią z paliw kopalnych. Dlatego nowoczesne fabryki i środki transportu nie korzystają z energii „łapanej” przez tradycyjne wiatraki i żagle. Od kilkudziesięciu lat obiecuje się, że obecne technologie produkcji energii z wiatru i słońca zapewnią prąd, który będzie tani i dostępny cały czas. Służyć temu ma zintegrowana sieć dziesiątków tysięcy wiatraków i instalacji solarnych na wystarczająco wielkim obszarze, aby zagwarantować ciągłe dostawy stabilnej energii, bo „wiatr zawsze gdzieś wieje, a słońce świeci”. Po drugie, tuż-tuż w zasięgu ręki miały być technologie umożliwiające magazynowanie kolosalnych ilości energii na „czas bez wiatru albo słońca”.

W 2015 r. okazuje się jednak, że jednak będziemy musieli wrócić -- w nieznanym jeszcze zakresie -- do czasów sprzed rewolucji przemysłowej.

Nie jesteśmy producentami świeczek, więc obecna polityka klimatyczna Unii nie budzi w nas entuzjazmu. Jednak Komisja i Unia przekonują, że nowa energetyka, która nie zapewni już ciągłości dostaw prądu, jest ogromnie korzystna właśnie dla … konsumentów elektryczności. Żyjemy bowiem w czasach, kiedy racjonalną debatę publiczną zastępuje coraz częściej gładki „przekaz medialny”. Oto ulotka, którą Komisja dołączyła do komunikatu prasowego. Obok zamieszczamy jej tłumaczenie na język polski.

6 30 176 0

PRZYPISY:

[1] http://irishenergyblog.blogspot.ie/ ; wpis z 26 lipca 2015 r.

[2] http://europa.eu/rapid/press-release_MEMO-15-5351_pl.htm. Najnowsze obszerne opracowania Komisji na ten temat dostępne są tutaj:

https://ec.europa.eu/energy/en/topics/markets-and-consumers (w języku angielskim)