Publikujemy raport Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej z września 2015 r. poświęcony odnawialnym źródłom energii w Niemczech w 2014 r. Raport ten został przygotowany wspólnie z branżowym Niemieckim Stowarzyszeniem Energetyki i Gospodarki Wodnej (BDEW).

Warto zwrócić uwagę na ten raport, gdyż w dużym stopniu odzwierciedla on niemieckie „myślenie” o energetyce i wskazuje na pomysły naszego zachodniego sąsiada na rozwój OZE w Polsce. Te plany są oczywiste i czytelne, gdyż zmierzają do przekopiowania niemieckiego modelu energetyki do Polski, przy zachowaniu kierowniczej roli niemieckiego przemysłu produkującego elektrownie wiatrowe, panele fotowoltaiczne i inne tego rodzaju instalacje. Największą zaletą tego raportu jest to, że w sposób oficjalny potwierdza wszystkie wady i słabości odnawialnych źródeł energii, o czym piszemy od zawsze, a czemu próbuje się często zaprzeczać. Dlatego warto dokładnie przeczytać ten raport.

Plusy ujemne OZE

1) Horrendalne koszty systemu wsparcia OZE. Niemcy w ostatnich 8 latach (2007-2014) wydały 120 mld euro (ok. 509 mld zł przy aktualnym kursie złotego do euro) na rozwój energetyki odnawialnej, z czego aż 65% przeznaczono na fotowoltaikę. W efekcie czego ceny energii elektrycznej w Niemczech są jednymi z najwyższych w Europie (ok. 40% wyższa cena od średniej europejskiej) a niemiecki przemysł ma z czego żyć;

2) Stały wzrost ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych. Rozwój OZE w Niemczech odbywa się na koszt gospodarstw domowych, gdyż cena energii elektrycznej dla przemysłu jest całkowicie lub częściowo zwolniona spod opłaty OZE. W efekcie konsumenci dotują w ten sposób niemiecki przemysł, przez co może on konkurować swoimi produktami i usługami w Europie;

3) Energia z odnawialnych źródeł jest ok. 4 razy droższa niż średnia hurtowa cena na giełdzie energii. Przeciętne koszty wsparcia dla wszystkich technologii OZE wynoszą w Niemczech 131 euro za 1MWh energii, czyli ok. 556,10 zł. Oznacza to, że wytwórcy energii elektrycznej czy cieplnej z odnawialnych źródeł, aby się utrzymać muszą być stale dotowani;

4) Subsydia dla OZE zaburza funkcjonowanie energetyki konwencjonalnej. Dzięki dotacjom do produkcji energii przez OZE i ich udział w wytwarzaniu energii ogółem rośnie, a produkcja energii ze źródeł konwencjonalnych spada, gdyż staje się nieopłacalna. Powoduje to spadek bezpieczeństwa całego systemu energetycznego, który wymaga utrzymywania stabilnych źródeł mocy. W efekcie samo utrzymywanie rezerwy mocy w systemie i inne usługi zapewniające ciągłość dostaw energii, w tym import energii także wymagają dotowania;

5) Niska efektywność OZE. Nie jest tajemnicą, że odnawialne źródła energii są niestabilne (uzależnione są od pór roku i warunków pogodowych) oraz nieefektywne (niski stopień wykorzystania zainstalowanej mocy). Warto zanotować sobie ile godzin pracowały średnio elektrownie wiatrowe w Niemczech w 2014 r. – 1590 godzin. To jest zaledwie 66,25 dni w roku i to jeszcze nie w sposób ciągły, dzień po dniu. Dla przypomnienia tylko rok kalendarzowy liczy 8760 godzin. Dla fotowoltaikę wynik ten jest jeszcze gorszy bo pracowały one średnio 867 godzin;

„Ambitne cele” rozwoju OZE

Mimo, iż system niemiecki system wsparcia OZE jest drogi i nieefektywny, to rząd federalny wyznaczył sobie kolejne ambitne cele rozwoju tej technologii. W końcu wspierają w ten sposób własny przemysł i miejsca pracy w swojej gospodarce. Do 2050 roku udział OZE w zapotrzebowaniu na energię elektryczną w Niemczech ma wynosić 80%. W 2014 r. udział ten wyniósł 27,8%. Ambitne cele ma również Komisja Europejska zmierzająca do całkowitej dekarbonizacji gospodarki.

Wnioski dla polskiej gospodarki i energetyki nasuwają się same. Nie stać nas na powielenie takiego systemu wsparcia dla energetyki, która nie potrafi produkować energii przez cały rok. Jeśli mamy wybierać pomiędzy tanią energią z własnych źródeł, a drogą energią z OZE, to wynik jest oczywisty. Nie zamierzamy bronić naszym sąsiadom produkować sobie energii drogo i nieefektywnie. Skoro ich na to stać i mają taki kaprys, to bardzo proszę u siebie. Czym innym jest jednak wymuszanie na nas realizacji niemieckiej „Energiewende” za pomocą pakietu klimatycznego, haseł o ochronie klimatu i globalnym ociepleniu czy też poprzez budowanie nam setek wiatraków w każdej gminie. Sadźmy lasy.

Redakcja