portal wazneProponujemy dzisiaj naszym Czytelnikom nowy cykl pt. „Debata publiczna na świecie”, który, jak sama nazwa wskazuje, obejmować będzie najważniejsze problemy i kontrowersje, które toczą się w tej w chwili obecnej w szerokim świecie. Tematu wiatraków, polityki klimatyczno-energetycznej, globalnego ocieplenia i uciążliwości wynikających z obecności w strukturach Unii Europejskiej nie odpuszczamy. Chcemy jednak pokazać nowe obszary naszych zainteresowań, gdyż jesteśmy teraz w unikalnym momencie dziejowym, który zdecyduje o tym, czy polski obszar cywilizacji łacińskiej przetrwa najbliższe dziesięciolecie i będzie sie wciąż rozwijał, czy też polegnie pod naporem barbarzyńców ze wschodu i z zachodu Europy.

W dziale opinii i komentarzy Wall Street Journal w dniu 6 stycznia br. ukazał się artykuł Abigail Shrier pt. „Kiedy Twoja córka zaprzecza biologii” [1], który omawia zjawisko tzw. „rapid onset gender dysphoria” (ROGD), czyli „szybko rozwijającej się dysforii tożsamości płciowej”.

Dysforia — według Wikipedii — to jeden z objawów psychopatologicznych, rodzaj obniżenia nastroju, należący do objawów zaburzeń typu emocji. W uproszczeniu, dysforia płciowa dotyczy negatywnych emocji związanych z biologicznymi uwarunkowaniami własnej płci (poczuciem braku dopasowania). Jak to się stało, że epidemia zaburzeń ROGD wśród młodzieży stała się jednym z centralnych polityczno-ideologicznych problemów współczesnej Ameryki i innych zachodnich społeczeństw? Błędem byłoby liczyć, że ta epidemia nie dotrze w końcu też i do naszego kraju.

Abigail Shrier podkreśla [2], że ROGD jest czymś innym niż tradycyjna dysforia płciowa, tj. „przypadłość psychologiczna, która zaczyna się we wczesnym dzieciństwie i charakteryzuje się głębokim i uporczywym poczuciem, że urodziliśmy się z niewłaściwą płcią biologiczną”. Natomiast ROGD jest „efektem zarażenia społecznego [3], który pojawia się nagle w okresie dojrzewania, dotykając nastolatków, którzy nigdy wcześniej nie wykazywali jakiejkolwiek dezorientacji co do własnej płci”.

W przeciwieństwie do innych zaburzeń psychicznych dzieci i młodzieży rozprzestrzeniających się społecznie, takich samookaleczanie czy bulimia, młodzież dotknięta dysforią płciową ROGD dostaje „pełne wsparcie od środowiska medycznego”, zamiast leczenia, jakiego wymaga tego rodzaju zaburzenie.

Zadaniem terapeuty powinno być udzielenie pomocy młodemu pacjentowi w pokonaniu niezdrowych skłonności, a nie ich afirmacja. Tymczasem „normą w podejściu do nastolatków, którzy twierdzą, że są transseksualni, jest „afirmująca opieka” — natychmiastowe potwierdzenie deklarowanej przez nich tożsamości”.

W USA dysforia płciowa stała się obecnie „modną sprawą”. Ośrodki zdrowia rutynowo wydają dziewczynkom testosteron, nie zadając przy tym im wielu pytań i bez refleksji, że taka terapia może czasami czynić nieodwracalne szkody w organizmie.

Planned Parenthood [4] dostarcza testosteron młodym kobietom na zasadzie „świadomej zgody”, nie wymagając przy tym żadnej ewaluacji psychologicznej”. „Programy świadczeń w zakresie opieki zdrowotnej dla studentów na 86 (amerykańskich) uczelniach wyższych — w tym niemal wszystkich zaliczanych do (najbardziej elitarnej) Ivy League — pokrywają nie tylko stosowanie hormonów przeciwnej płci, ale także operacje transseksualne”.

Rodzice, którzy nie uważają za rozsądne poddanie się pragnieniom ich dzieci, aby zmienić płeć, napotykają na mur im opinii publicznej, która ma przeciwne zdanie, choć nie ma ono praktycznie żadnych naukowych podstaw.

Przeciwko takim rodzicom występują jednomyślnie niemal wszystkie siły społeczne. Kościoły pospiesznie zmieniają swoją liturgię [5], tak aby była bardziej „inkluzywna”. Terapeuci i psychiatrzy podważają autorytet rodzicielski, afirmując natychmiastowo autodiagnozy stawiane przez same nastolatki. Doradcy psychologiczni na kampusach uniwersyteckich ochoczo kierują studentów do ośrodków zdrowia, które wydają hormony już w czasie pierwszej wizyty.”

Co więcej próby oporu wobec temu trendu społecznego ze strony rodziców mogą mieć bardzo poważne konsekwencje. W lutym 2018 r. sąd w stanie Ohio odebrał rodzicom prawa do opieki nad ich 17-letnią córką z powodu ich niezgody na to, aby ich córka poddała się medycznym zabiegom zmiany płci.

Przyczyny i konsekwencje epidemii dysforii płciowej typu ROGD

Dysforia tożsamości płciowej wynika głównie z dominujących haseł kulturowych, przy czym nowoczesne społeczeństwa dodatkowo wzmacniają wpływ tych haseł, co wyjaśnia szybki rozwój tych zjawisk.

W opublikowanym na początku 2018 r. raporcie [6] przedstawiono gwałtowny rozwój „przemysłu transgenderowego”, w świetle danych obrazujących potężny przyrost liczby skierowań lekarskich na leczenie związane z tożsamością płciową. W ciągu niespełna dekady liczba takich przypadków wzrosła nawet o 2800 %.

W społeczeństwach zachodnich w niewiarygodny sposób zwiększyła się liczba osób, szczególnie młodszej generacji, które domagają się leczenia w kwestiach związanych z tożsamością płciową, w okresie, kiedy teoria gender znajduje się w centrum zainteresowania mediów, medycyny i branży rozrywkowej. Przykładowo, w Stanach Zjednoczonych udział procentowy osób, które identyfikują się jako osoby transseksualne, jest obecnie dwukrotnie wyższy niż siedem lat temu.

Obecna fala transgenderyzmu nie jest jednak kompletnym zaskoczeniem.

W 2000 r. bioetyk Carl Elliott opublikował w czasopiśmie Atlantic Monthly doniosły artykuł pt. „Nowy sposób zostania szaleńcem” [7], w którym przepowiedział gwałtowny wzrost problemów z tożsamością płciową, w oparciu o porównania do epidemii psychologicznych w przeszłości.

Elliott zapytał: „Dlaczego pewne psychopatologie pojawiają się, pozornie znikąd, w pewnych społeczeństwach i w pewnych okresach historycznych, a następnie znikają równie szybko?

Według Elliotta psychiatrzy i lekarze innych specjalności przyczynili się do rozwoju epidemii psychologicznych w przeszłości „po prostu przez sposób, w jaki postrzegali zaburzenia — przez rodzaj pytań, jakie zadawali pacjentom; leczenie, jakie stosowali; kategorie diagnostyczne, którymi się posługiwali i przez sposób, jaki przypisywali swoich pacjentów do tych kategorii”.

Centralna teza Elliotta jest taka, że w błyskawicznym rozprzestrzenieniu się określonego zaburzenia psychicznego rolę pomocniczą, jeśli nie sprawczą, mogą odegrać właśnie ci, którzy rzekomo zajmują się jego leczeniem, wraz z ogółem społeczeństwa. „Uznając jakieś zjawisko za podlegające diagnozie psychiatrycznej, psychiatrzy mogą nieświadomie współdziałać z szerszymi prądami w kulturze, które przyczyniają się do rozpowszechniania tego zaburzenia psychicznego.

W 2016 r. Amerykańskie Kolegium Pediatrów ostrzegło pedagogów i prawodawców, że „naśladowanie przeciwnej płaci w życiu przy pomocy środków chemicznych i zabiegów chirurgicznych” stanowi zagrożenie dla dzieci. Jednak ostrzeżenie to zostało zasadniczo zlekceważone. „Przekonanie jednostki, że on czy ona jest kimś, kim faktycznie nie jest stanowi, w najlepszym wypadku, oznakę zamętu myślowego”. Ten problem istnieje w umyśle, a nie w ciele i należy go traktować w ten sposób.

Tłumaczenie i opracowanie

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] Abigail Shrier, „When Your Daughter Defies Biology The burden of mothers whose children suffer from ‘rapid onset gender dysphoria.”, Wall Street Journal, 6.01.2019 r. - https://www.breitbart.com/health/2019/01/07/wsj-rapid-onset-gender-dysphoria-is-social-contagion/

[2] Przy omawianiu artykułu A. Shrier korzystamy także z artykułu dr. Thomasa D. Williamsa, „WSJ: Rapid Onset Gender Dysphoria is Social Contagion, Breitbart, 7.01.2018 r. — https://www.breitbart.com/health/2019/01/07/wsj-rapid-onset-gender-dysphoria-is-social-contagion/  Znaczna część artykułu jest tłumaczeniem tekstu Williamsa.

[3] W angielskim używa się terminu „social contagion”. Chodzi o sytuacje, w których jednostki przejmują, mniej lub bardziej masowo, pewne stany psychiczne, nastawienia itd. występujące w ich otoczeniu społecznym. W polskich badaniach marketingowych te zjawiska określane są często jako „mechanizm zaraźliwości społecznej”. W pewnym sensie jest to zatem „moda”, tylko bardziej ugruntowana w psychice jednostki.

[4] Planned Parenthood jest to niezwykle wpływowa w USA organizacja nonprofit, zapewniająca usługi w zakresie „zdrowia seksualnego”, w tym jest ona największym w USA dostawcą „usług aborcyjnych”. Jak podaje polska edycja Wikipedii, Organizacje broniące praw czarnych Amerykanów wskazują na znaczącą nadreprezentację aborcji dokonywanych przez PP wśród osób czarnej rasy – 78% klinik aborcyjnych PP działa w dzielnicach afroamerykańskich, na których mieszkańcach wykonywanych jest łącznie 35% zabiegów, podczas gdy społeczność ta stanowi jedynie 12% całej populacji Stanów Zjednoczonych (według innych danych 2006 r. na 1,2 mln aborcji w Stanach Zjednoczonych ponad 680 tys. czyli 56% było dokonanych u czarnych kobiet). Według nich działalność PP jest kontynuacją zapoczątkowanego przez Margaret Sanger (pierwszej przewodniczącej Planned Parenthood) w 1939 roku „Projektu Murzyn” (Negro Project), którego celem było ograniczenie rozrodczości czarnych obywateli USA. W 2008 roku wobec Planned Parenthood ponownie wysunięto zarzuty o działalność eugeniczną i rasistowską w związku z przyjmowaniem przez nią dotacji finansowych ze szczególnym wskazaniem, że mają być użyte do promowania aborcji w środowisku czarnych obywateli USA. Od tego czasu Planned Parenthood było przedmiotem dalszych skandali, w tym dotyczących komercyjnego obrotu szczątkami płodów poddanych aborcji w jej klinikach.

[5] Jednym z przykładów takich „postępowych reform” jest wprowadzenie „post-sakramentu para-chrztu dla transseksualistów” w Kościele Anglikańskim — zob. komentarz Grzegorza Górnego (17.12.2018 r.) tutaj: https://wpolityce.pl/kosciol/426078-postsakrament-para-chrztu-dla-transseksualistow-u-anglikanow

[6] „Transgenderism: Semantic contagion or biological fact?”, The Catholic World Report, 16.02.2018 r. — https://www.catholicworldreport.com/2018/02/16/transgenderism-semantic-contagion-or-biological-fact/

[7] Carl Elliott, „A New Way to be Mad”, The Atlantic Monthly, December 2000 Issue, 2000 — www.theatlantic.com/magazine/archive/2000/12/a-new-way-to-be-mad/304671/