portal sladem wiatrakowZima wróciła. Styczniowa aura, jak na tę porę roku, nie powinna zaskakiwać nawet klimatycznych alarmistów przyzwyczajonych do doszukiwania się w każdym zjawisku przyrodniczym globalnego ocieplenia. Mrozy, które zapanowały przy prawie bezwietrznej pogodzie i zachmurzonym niebie spowodowały, że tak wiatraki, jak fotowoltaika stały bezużyteczne. Tymczasem, zapotrzebowanie na energię w ostatnich dniach było rekordowo wysokie (ponda 26 tys. MW). Znowu energetyka konwencjonalna musiała ratować polski system elektroenergetyczny.

Druga dekada stycznia to okres obfitych opadów śniegu i mrozów. Nic więc dziwnego, że w ostatnich dniach mieliśmy w kraju rekordowo wysokie zapotrzebowanie na energię elektryczną. Nawet zielonolubne media musiały przyznać, że elektrownie konwencjonalne w tym nowo uruchomiony blok węglowy nr 5 w Opolu były po prostu niezastąpione. Redakcja portalu wysokienapiecie.pl w artykule pt.: „Padł rekord zapotrzebowania na prąd” nie miała innego wyjścia jak napisać:

„O godzinie 13:15 zapotrzebowanie Polski na moc elektryczną osiągnęło 26479 MW i było najwyższe w historii kraju.

Rekordowo wysokie zapotrzebowanie na moc to zbieg dwóch czynników Do wysokiego zużycia energii w przemyśle, związanego z dobrą koniunkturą gospodarczą, doszły mrozy niesione przez wyż atmosferyczny znad Syberii – od minus 4 st. C na Wybrzeżu do minus 8 st. C w Zakopanem. (…)

Z kolei podczas wyżu niemal w ogóle nie wieje (jedynie 2-3 m/s), przez co systemu nie wsparły farmy wiatrowe (na 5,8 GW mocy zainstalowanej pracowało jedynie 273 MW). (…)” [1]

IMG 20190126 091704

fot. Zima na wsi. Materiały własne redakcji

Oczywiście Polskie Sieci Elektroenergetyczne SA poradziły sobie ze zbilansowaniem sytemu między innymi poprzez import energii z Niemiec, Czech i Słowacji. Jak pisze portal wysokienapiecie.pl polską sieć wsparł też import energii ze Szwecji 0,6 GW, Litwy 0,5 GW i Ukrainy 0,1 GW. W ten sposób pokryto ponad 8% krajowych potrzeb energii. Co ciekawe, PSE SA po raz pierwszy w historii skorzystały z umowy z niemieckim operatorem 50 Hertz o ograniczeniu przepływów kołowych. Portal powołując się na informacje rzecznika prasowego PGE Macieja Szczepaniuka podał, że w zbilansowaniu systemu pomogło także pierwsze uruchomienie bloku węglowego w rozbudowywanej właśnie Elektrowni Opole, w której  nowo oddany blok osiągnął już moc 670 MW z ok. 900 MW planowanych, na jakie został zaprojektowany. To właśnie na prośbę PSE pracował nieco dłużej, niż planował wykonawca, właśnie po to, aby wesprzeć krajowy system elektroenergetyczny.

Warto przytoczyć jeszcze to, co na temat piątkowej sytuacji w energetyce napisała sama redakcja portalu wysokienapiecie.pl:

„Sytuacja, z jaką mieliśmy do czynienia w rekordowy piątek spędza sen z powiek promotorom energetyki odnawialnej. Oprócz mroźnego wyżu bez wiatru, w Polsce i nad dużą częścią Europy, brakowało w dodatku słońca, bowiem powietrze znad Rosji "zgarniało" wilgoć niesioną przez niż znad Włoch. Aby poradzić sobie z takim zbiegiem okoliczności potrzebnych jest bardzo wiele technologii, jak choćby biogazownie (pracujące regulacyjne, a nie w podstawie, a więc magazynujące biogaz przed dłuższy czas), elektrownie na biomasę, elektrociepłownie (zwłaszcza z magazynami ciepła), elektrownie wodne (zwłaszcza ze zbiornikami) i magazyny o dużej pojemności (jak choćby magazynujące gorące powietrze w skałach), a na krótkie szczyty zapotrzebowania także magazyny chemiczne (domowe, zainstalowane w podłączonych do sieci samochodach elektrycznych itp.), a po stronie popytu poprawy efektywności energetycznej (lepszego ocieplenia budynków) i reakcji strony popytowej. Pomóc może także rozwój połączeń transgranicznych z sąsiadami”. [1]

Cieszy nas to, że nawet zwolennicy energetyki odnawialnej zauważają systemowe jej braki, choć proponowane rozwiązania nie usuną tych systemowych defektów. O krytycznej całościowej ocenie OZE pisaliśmy niedawno w artykule „Prawdziwe oblicze OZE, czyli o tym, że energia elektryczna będzie coraz droższa, chyba że porzucimy politykę klimatyczno-energetyczną Unii Europejskiej”. Należy się głęboko zastanowić, gdzie leży granica pomiędzy niezbędnym wsparciem dla nowej technologii, która może być gospodarczo użyteczna, a nielimitowanym pompowaniem miliardów złotych rocznie w cały przemysł produkujący nieefektywne urządzenia, które w ogóle nie spełniają swojej zasadniczej roli, do której podobno je wyprodukowano. [2]

Aby uzmysłowić sobie skalę niedomagań energetyki wiatrowej warto obejrzeć wykres pokazujący generację wiatrową w dniu 25 stycznia 2019 r. W Polsce zainstalowano już prawie 6.000 MW mocy w elektrowniach wiatrowych i w sytuacji gwałtownego zapotrzebowania na energię na wiatr nie ma co liczyć. Co więcej, bez względu na to czy zainstalujemy 1.000 MW czy 10.000 MW w elektrowniach wiatrowych, w razie braku wiatru, żadnej produkcji energii nie będzie lub będzie, ale niezauważalna.

956.1 Wykres TGE

Źródło: http://gpi.tge.pl/generacja

Dlatego wciąż domagamy się odpowiedzi na zasadnicze pytanie, ile jeszcze trzeba wybudować elektrowni wiatrowych w Polsce, by rządzący dostrzegli bezużyteczność tej formy wytwarzania energii? Koszty związane z budową elektrowni wiatrowych i równoległym utrzymywaniem niezbędnej rezerwy mocy są tak duże, że przewyższają jakiekolwiek korzyści wynikające z rzekomego ograniczenia emisji CO2.

Kto stawia wiatraki, ten przegrywa wybory

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] https://wysokienapiecie.pl/16467-padl-rekord-zapotrzebowania-na-prad-byl-stres/

[2] http://www.stopwiatrakom.eu/aktualnosci/2685-prawdziwe-oblicze-oze,-czyli-o-tym,-%C5%BCe-energia-elektryczna-b%C4%99dzie-coraz-dro%C5%BCsza,-chyba-%C5%BCe-porzucimy-polityk%C4%99-klimatyczno-energetyczn%C4%85-unii-europejskiej.html