portal klimat i czlowiekZ dużą uwagą i satysfakcją przeczytaliśmy tekst Józefa Sobolewskiego – byłego już Dyrektora Departamentu Energii Jądrowej w Ministerstwie Energii pt.: „Zmiany klimatu są na Ziemi normą, a nie wyjątkiem”, który ukazał się na portalu www.cire.pl [1] Zgadzamy się z zawartą w nim tezą, że: „Jeżeli polityka klimatyczna Unii będzie szła w tym kierunku, co obecnie, to nie tylko Unia będzie miała problemy z jednością, ale poszczególne kraje Europy mogą mieć duże problemy ze swoją gospodarką i swoim bezpieczeństwem.”. Konsekwencją tego założenia jest oczywisty wniosek, że gwałtowny i niekontrolowany rozwój tzw. energetyki „odnawialnej” stanowi już dzisiaj zagrożenie dla bezpieczeństwa dostaw energii i ciągłości funkcjonowania gospodarki, która w żaden sposób nie może być uzależniona od źródeł energii opartych o warunki pogodowe.  

Jerzy Sobolewski nie wyważa otwartych drzwi, ale pisze rzeczy oczywiste dla każdego, kto poznał energetykę od środka, a nie z folderów reklamowych farm wiatrowych czy programu wyborczego partii Zielonych. Truizmem jest stwierdzenie, że: „Stworzono bazujący na ideologicznych zasadach rynek energii, na którym można otrzymać towar za darmo z dopłatą, zaś cena energii dla odbiorcy końcowego ma się nijak do ceny energii na rynku hurtowym. Na subwencje dla nieefektywnej energetyki wydano olbrzymie środki. A ceny nadal rosną.”. [1]

Sobolewski akceptuje potrzebę obniżania emisji CO2, ale słusznie zwraca uwagę, że trzeba to robić „z głową”, gdyż: „Udział UE w globalnej emisji CO2 jest niewielki (nieco ponad 10%), więc wpływ unijnej redukcji emisji będzie bez znaczenia, jeśli inni nie pójdą też tą drogą. Obecna światowa emisja CO2 wzrasta o 2% co roku, można więc łatwo policzyć, że gdyby Europa przestała dzisiaj emitować, to kiedy światowa emisja zniweluje to poświęcenie.” [1]

Autor upatruje szansy w przełamaniu impasu związanego z kiepskimi efektami unijnej polityki klimatycznej w redukcji emisji CO2 w rozwoju energetyki jądrowej.

„Ostatnie raporty międzynarodowych organizacji zajmujących się energetyką, w tym także IPCC, wykazują jasno, że bez znaczącego udziału jedynego skutecznego narzędzia redukcji emisji w wytwarzaniu energii elektrycznej, jakim jest niewątpliwie energetyka jądrowa, plany redukcji emisji CO2 do atmosfery się nie powiodą”. [1]

Jakkolwiek nie zgadzamy się polityką dekarbonizacji gospodarki w ogóle, gdyż dwutlenek węgla ma znikomy wpływ na ziemski klimat, to rzeczywiście, racjonalne jest założenie Sobolewskiego, że jeśli już musimy to robić, gdyż Polska – na drodze umów międzynarodowych – zobowiązała się do redukcji emisji CO2, to zróbmy to rozwijając w nas energetykę jądrową a nie wiatrową.

W tym miejscu warto przypomnieć, że niemiecki system elektroenergetyczny może jako tako jeszcze funkcjonować dzięki francuskiej energetyce jądrowej. Chaotyczna produkcja energii w Niemczech przez tysiące zainstalowanych wiatraków (ok. 26 GW mocy) wymaga nieustającego wsparcia przez stabilne źródła wytwórcze. Z jednej strony są to niemieckie elektrownie na węgiel brunatny, gaz oraz własne elektrownie jądrowe. Z drugiej strony jest to niezawodny dostawca energii elektrycznej, czyli Francja. Tylko w takim otoczeniu możliwy był szalony rozwój energetyki wiatrowej w Niemczech przez ostatnich 20 lat. Mimo tak komfortowych warunków rozwoju energetyki wiatrowej – redukcja emisji CO2 w Niemczech okazała się być klapą. Dzieje się tak właśnie dlatego, że tzw. „OZE” wymagają dodatkowego wsparcia ze strony sterowalnych i przewidywalnych źródeł energii, które było nie było emitują CO2. Trafnie pisze Sobolewski, że: „Gdyby Niemcy zamiast rozwijać Energiewende te wszystkie środki zainwestowali w budowę energetyki jądrowej, to już dzisiaj mogliby należeć do krajów wytwarzających energię elektryczną w sposób całkowicie bezemisyjny, a tak, mimo tych olbrzymich wydatków, są nadal największym emitentem CO2 w Europie”. [1]

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Należy żałować, że rozsądny głos Józefa Sobolewskiego w sprawie perspektyw rozwoju energetyki mógł się ukazać dopiero w momencie, jak przestał być on dyrektorem Departamentu Energetyki Jądrowej w Ministerstwie Energii. Niestety, rząd Morawieckiego w pełni popiera rozwój tzw. „odnawialnych źródeł energii”, gdyż pompuje publiczne pieniądze w budowę wiatraków, a teraz jeszcze wykłada kolejne pieniądze na przydomowe instalacje fotowoltaiczne. Jednocześnie, od czterech lat nic konkretnego nie zrobiono w kierunku budowy elektrowni jądrowej czy budowy nowych elektrowni konwencjonalnych. Co więcej zapowiada się, że nawet blok C w Elektrowni Ostrołęka polegnie w wyniku ataku pseudoekologistów na spółkę, którzy próbują zablokować na drodze sądowej tę inwestycję.

Rząd ulega presji wrzaskliwych środowisk „walczących z klimatem” oraz wiatrakowych lobbystów, którzy chcą zniszczyć polskie wybrzeże Bałtyku setkami wiatraków i wrócić do budowy wiatraków na lądzie. Premier Morawiecki i minister Emilewicz, którzy są głównymi zwolennikami wiatrakowania Polski widocznie muszą sami się przekonać na własnej skórze na czym polega „niezawodność i przewidywalność” produkcji energii z wiatraków. Być może dopiero prawdziwy, kilkudniowy blackout w Polsce pomoże im odróżnić błazenadę klimatyczną uprawianą przez Berlin, Komisję Europejską i globalny przemysł klimatyczny od uczciwej polityki energetycznej. Apelujemy do naszych rządzących, nie idźmy niemiecką drogą. To jest pułapka, z której nie ma wyjścia. Wcześniej czy później przyznacie nam rację.

Sadźmy lasy, rozbierajmy wiatraki

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] Józef Sobolewski, „Zmiany klimatu są na Ziemi normą, a nie wyjątkiem” https://www.cire.pl/item,184019,2,0,0,0,0,0,zmiany-klimatu-sa-na-ziemi-norma-a-nie-wyjatkiem.html; publikacja z dn. 29.07.2019 r.