portal klimat i czlowiekRadykalne postulaty ograniczenia konsumpcji mięsa wołowego głoszone przez alarmistów klimatycznych a rozsiewane po świecie przez wspierający ich medialny establishment szybko znajdują gorliwych wykonawców, co głupszych pomysłów. Niezawodny w głoszeniu klimatycznych przesądów brytyjski „The Guardian” upublicznił właśnie informację, że londyński „Goldsmiths, University of London” od nowego roku akademickiego wprowadzi zakaz sprzedaży wołowiny w uniwersyteckich stołówkach, by wspierać „w rozwiązaniu problemu klimatu”. [1]

Zakaz jedzenia wołowiny to nie jedyny pomysł Uniwersytetu Goldsmiths w Londynie na walkę z klimatem. Dodatkowo z użycia będą wycofywane plastikowe kubki, słomki a sprzedaż wody butelkowanej zostanie obłożona dodatkową opłatą 10 pensów od sztuki. Władze uniwersytetu postanowiły też zmienić dostawcę energii na producenta „czystej” energii. Poprzez takie działania ma zostać zmniejszony „ślad węglowy” uniwersytetu.

IMG 20190716 102543

fot. Krowy rasy mięsnej Hereford. Materiały własne redakcji.

Za tymi pomysłami na walkę z klimatem stoi nowa szefowa uniwersytetu Goldsmith – prof. Frances Corner, która już zapowiedziała nowe podejście do spraw klimatu na uniwersytecie. „Chociaż dopiero co przybyłam do Goldsmiths, to natychmiast stało się dla mnie oczywiste, że nasi pracownicy oraz studenci z pasją dbają o przyszłość naszego środowiska oraz są zdeterminowani, by udzielić pomocy w dokonaniu zmiany, której potrzebujemy, tak by drastycznie zmniejszyć nasz ślad węglowy i to jak najszybciej." [1]

„Naprawdę wierzę w to, że mamy do czynienia z decydującym momentem w historii świata, a Goldsmiths stoi teraz ramię w ramię z innymi organizacjami, które wzywają na alarm i chcą podjąć pilne działania w celu zmniejszenia zużycia węgla” – dodała Corner. [2]

Corner poinformowała, że od dnia 1 grudnia br. fundusz statutowy Goldsmiths przestanie inwestować w spółki, które generują ponad 10% swoich przychodów z wydobycia paliw kopalnych. Jak widać, walka z klimatem na uniwersytecie Goldsmiths ma charakter totalny, wręcz obsesyjny. A wszystko po to, by ta uczelnia stała się „neutralna klimatycznie”. Dzisiaj – wbrew faktom i współczesnej wiedzy naukowej - utożsamia się bowiem „dbałość o środowisko” z radykalnym odrzuceniem możliwości korzystania z węgla i paliw kopalnych oraz z walką z klimatem. Taki właśnie sposób myślenia jest promowany w mediach głównego nurtu i lansowany przez światowe organizacje wspierające ideologię alarmizmu klimatycznego.

Nie bez przyczyny „The Guardian” cytuje Rosie Rogers, działaczkę klimatyczną w Greenpeace w Wielkiej Brytanii, która powiedziała: „To budujące, że instytucja taka jak Goldsmiths nie tylko ogłasza sytuację kryzysową, ale również reaguje na nią. Od zużycia energii po sprzedaż żywności i zanieczyszczenie tworzywami sztucznymi - wszystkie uniwersytety i organizacje posiadające studenckie kampusy mogą wprowadzać zmiany w swoich obiektach, dzięki czemu są lepsze dla naszej planety. W związku z kryzysem klimatycznym wzywamy innych do pilnego pójścia w ślady Goldsmiths i do podjęcia niezbędnych działań związanych z zakończeniem finansowania paliw kopalnych.”. [1]

Komentarz Jamesa Delingpole  

Działania nowej szefowej uniwersytetu Goldsmiths spotkały się ze zjadliwym komentarzem Jamesa Delingpole na portalu Breitbart.com, który zauważył, że: „W nadchodzących miesiącach i latach będziemy mogli się spodziewać wiele bardzo podobnych historii, gdy lewica z radością rozpęta kolejną wojnę – tym razem o mięso przy pomocy nowego uzasadnienia, że tym razem chodzi o „uratowanie planety”. [3]

„(…) Ten najnowszy anty-mięsny szał został wywołany przez Najwyższego Kapłana Alarmizmu Klimatycznego BBC, Rogera Harrabina. Harrabin wykorzystał ostatni raport ONZ, jako listek figowy, aby oświadczyć w jednym ze swoich codziennych biuletynów propagandowych, że rezygnacja z mięsa jest teraz niezbędna do uratowania planety. Dowodził, że eksperci z ONZ tak właśnie stwierdzili w najnowszym raporcie IPCC Climate Change and Land. [4]

„(…) Sam  raport, jak zauważył Charles Moore, jest w rzeczywistości dość nijaki i nieprecyzyjny:

Sformułowania raportu są wyważone, skupiając się na tym, w jaki sposób „dywersyfikacja w systemie żywnościowym”, w tym jedzenie pożywienia z „pełnego ziarna, roślin strączkowych, owoców i warzyw, orzechów i nasion”, może pomóc ludziom unikać mięsa. Rzeczywiście tytuł raportu to „Zmiany klimatu i ziemia”, bez wzmianki o mięsie. Jeśli wpiszesz do wyszukiwarki Google pod poprawną nazwą raportu, to to co się pojawia, nie zawiera żadnych nagłówków o ekologicznej niegodziwości mięsa. Jeśli wpiszesz do Google innych wariant „Raport IPCC na temat mięsa”, to otrzymasz nagłówki takie jak powyższe.

To wszystko jednak było za mało odpowiednie dla Harrabina, który wykorzystał swoją synekurę w BBC, aby wyjaśnić, co naprawdę oznacza raport.

(…) Wielebny Roger, jako strażnik świętych tajemnic klimatycznych, wyjaśnił, co naprawdę mieli na myśli autorzy raportu IPCC: „Prywatnie niektórzy naukowcy twierdzą, że nadmierna konsumpcja mięsa i produktów mlecznych na Zachodzie nie może się dalej rozwijać”. W ten sposób, raczej bezbarwne i ostrożne słowa naukowców na temat takich kwestii jak „strumienie gazów cieplarnianych w ekosystemach lądowych” zamienił w coś, z czym wszyscy możemy się spierać. Rolnicy są obrzydliwi! mówi kaznodzieja: Przestań jeść wołowinę i jagnięcinę! My, ludzie z Zachodu, jesteśmy o wiele za grubi!” [3]

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Nie bez powodu wracamy do kwestii „wojna klimatystów z mięsem wołowym”, gdyż wojna ta dopiero co się rozpoczęła, a już widać potencjalne zagrożenia dla polskiej gospodarki i rolników – hodowców bydła i owiec. Doskonale wiemy, że nawet wymyślone zagrożenie w postaci „globalnego ocieplenia spowodowanego przez człowieka” może zyskać rangę realnego problemu, jeśli zajmą się nim politycy, którzy poczują, że mogą coś na tym ugrać i zwiększyć swoje wpływy na rzeczywistość. Wiemy też dobrze, że z problemem tym zostaniemy sami, gdyż żadna ekipa rządowa w Polsce nie miała ani siły, ani ochoty, ani też pomysłu na wojowanie o interesy polskich rolników. Zakazano rolnikom samodzielnej sprzedaży własnych produktów, samodzielnego uboju zwierząt i przetwórstwa. Wpuszczono wielkie sieci handlowe do kraju, które sprzedają towar kiepskiej jakości o niewiadomym składzie, a dobrej jakości produkty wywozi się za granicę.

Wielokrotnie już pisaliśmy o pomysłach klimatystów na zmianę naszej diety, w tym o pomysłach na żywienie się owadami zamiast mięsa. Jednak na tym świecie każda głupia myśl wcześniej czy później rzucona w przestrzeń publiczną znajduje swojego amatora, czyli polityka, który postanowi się na niej wypromować. Tak samo będzie z zakazem jedzenia wołowiny. Pod hasłem „ratowania klimatu” będziemy zmuszani do rezygnacji z kolejnych ważnych dla nas spraw. Najpierw była energetyka, gdzie węgiel okazał się być czarny, zły i brzydki. Potem przyszedł przemysł ciężki i hutnictwo, które też emituje „za dużo” dwutlenku węgla. Teraz rozkładamy na łopatki transport, bo okazało się, że paliwa kopalne „przyczyniają się do kryzysu klimatycznego”. Za chwilę będziemy mieli mięso na kartki, bo znowu walczymy z klimatem. I tak wkoło, Macieju…

To nie koniec kłopotów z alarmistami klimatycznymi, gdyż obowiązuje tutaj żelazna reguła odnosząca się do każdego typu „myśli socjalistycznej”, która mówi, że „W miarę postępu zielonego komunizmu walka o klimat zaostrza się”. W praktyce oznacza to tylko tyle, że wymyślane będą kolejne pola walki, gdzie front ideologiczny sił nowoczesności i postępu będzie mógł się wykazywać sprawnością i talentami w szerzeniu co raz to nowych kłamstw, bredni i urojeń czy to na temat klimatu czy na inny dowolnie wybrany temat. Szczególną uwagą powinniśmy obdarzyć to, co dzieje się w Niemczech, gdyż tamtejsza partia „Zieloni” rośnie w siłę i walczy o rząd dusz ze słabiutką już kanclerz Merkel. Po wrześniowych wyborach do landtagów okaże się jak bardzo Zieloni są mocni. Dla Polski to o tyle zła wiadomość, że polityczna agenda Berlina oraz nowej Komisji Europejskiej zdominowana będzie przez politykę klimatyczną, która pod hasłem „ratowania planety przed kryzysem klimatycznym” zaora wszystko, co w polskiej gospodarce jeszcze działa.

Stawiamy tezę, że jak zwykle polski rząd zostanie całkowicie zaskoczony, rozbrojony i przegłosowany na unijnym forum i w ten sposób „neutralność klimatyczna” wkroczy do Polski i już nie wyjdzie. A to wszystko w sytuacji, kiedy wiadomo, że dwutlenek węgla to życiodajny gaz niezbędny roślinom do codziennego funkcjonowania a nie jakaś trucizna, a węgiel wraz z paliwami kopalnymi pełni kluczową rolę w gospodarce światowej. Gdyby ktoś, na szczeblu rządowym, przyswoił w końcu kilka oczywistych argumentów przeciwko alarmistom klimatycznym, to zyskałby szacunek i ocalił Polskę przed zgubną ideologią.

Korzystając z podpowiedzi nieocenionego Jamesa Delingpole warto zawsze pamiętać, że:

„[1] Nie ma dowodów - poza wielokrotnie obalanymi i sfałszowanymi modelami komputerowymi - które sugerowałyby, że niedawne globalne ocieplenie jest katastrofalne, bezprecedensowe lub w znacznym stopniu spowodowane przez człowieka.

[2] Nawet gdybyśmy mogli sami zdecydować, jaka jest idealna temperatura na świecie, to nie ma dowodów na to, że ludzkość ma dostęp do pokrętła, które może ją kontrolować - ani takiego, który nie wyrządziłby więcej szkody niż pożytku.

[3] Ani jeden cent z 1,5 biliona dolarów i więcej rocznie wydawanych obecnie na finansowanie kompleksu klimatycznego [Globalny Przemysł Klimatyczny – red.] ma jakikolwiek wymierny wpływ na walkę ze zmianami klimatu.

[4] Niezależnie od tego, co robimy na Zachodzie, Indie i Chiny są zaangażowane w szybkie zwiększenie emisji dwutlenku węgla w sposób, który przyćmiewa wszelkie drobne środki dekarbonizacji przyjęte jednostronnie przez gospodarki zachodnie. A te zachodnie gospodarki, które dokonują dekarbonizacji, nie będą obejmowały USA Trumpa ani Brazylii Bolsonaro, co sprawi, że gesty takie jak brytyjska zerowa emisja dwutlenku węgla będą jeszcze bardziej bezcelowe i samowystarczalne.” [5]

Jedzmy wołowinę póki jeszcze możemy się cieszyć smakiem zdrowego mięsa

Tłumaczenie, opracowanie i komentarz

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] https://www.theguardian.com/environment/2019/aug/12/goldsmiths-bans-beef-from-university-cafes-to-tackle-climate-crisis?utm_source=Media&utm_campaign=325f5e2991-EMAIL_CAMPAIGN_2019_08_13_12_23_COPY_01&utm_medium=email&utm_term=0_8f98a37810-325f5e2991-36432433

[2] https://www.breitbart.com/tech/2019/08/15/goldsmiths-university-of-london-bans-beef-to-fight-climate-change/

[3] https://www.breitbart.com/europe/2019/08/13/goldsmiths-meat-ban-wont-save-the-planet/

[4] Pełna treść raportu IPCC Climate Change and Land [Zmiana klimatu a ziemia – red.] dostępny jest tutaj: https://www.ipcc.ch/srccl-report-download-page/

[5] https://www.breitbart.com/europe/2019/08/16/delingpole-greta-thunberg-patron-saint-of-the-age-of-stupidity/