portal klimat i czlowiekSusan Crockford, uczona zoolog, która opublikowała niedawno monografię na temat stanu populacji niedźwiedzi polarnych, została usunięta ze stanowiska na kanadyjskim Uniwersytecie Victoria, które zajmowała przez ostatnie 15 lat. Sama dr Crockford jest przekonana, że przyczyną represji wobec niej jest wyłącznie to, że przedstawiła w niej „niewygodną prawdę”. [1] Z badań Crockford wynika bowiem, że niedźwiedzie polarne nie tylko nie są obecnie gatunkiem zagrożonym, ale ich populacja stale rośnie. 

Crockford mówiła w jednym z wywiadów prasowych: 

„Chodzi o to, że w 2007 r. pojawiła się prognoza, że kiedy pokrywa lodowa mórz zmniejszy się około 42 procent poniżej poziomu z 1979 r., to zginie dwie trzecie niedźwiedzi polarnych na świecie. To odpowiadałoby 10 z 19 istniejących subpopulacji tego gatunku. 

Jednak to, co nastąpiło, jak wynika z badań, to liczebność niedźwiedzi nie zmalała, lecz w rzeczywistości wzrosła o co najmniej 16 procent, a być może więcej.” [1]

1078.1 Zdjęcie

fot. Fragment artykułu ze strony: https://www.thegwpf.com/the-excommunication-of-susan-crockford/

Naukowa zbrodnia dr Crockford - podważenie jednego z mitów propagandy klimatycznej  

Empiryczne ustalenia dr Crockford zaprzeczają doniesieniom w światowych mediach o wymieraniu niedźwiedzi polarnych na skutek „globalnego ocieplenia”. Dane podawane przez Crockford wskazują, że są to po prostu fake news

Co ważniejsze, dramatyczne zdjęcia niedźwiedzi polarnych żeglujących na małych kawałkach lodu po oceanie - ku niechybnej śmierci głodowej - pojawiają się od lat w propagandzie wielkich organizacji ekologicznych takich jak Greenpeace i inne. W skali światowej stanowią część kampanii tworzenia atmosfery strachu przed „katastrofą klimatyczną” - widok ginącego misia budzi wielkie emocje. A także poczucie winy - bo to człowiek jest przyczyną tragedii misi polarnych. 

Przykładem kojarzenia obrazu „głodnego misia polarnego” z globalnym ociepleniem jest filmik opublikowany przez renomowane czasopismo National Geographic w 2017 r. Pokazano na nim wychudzonego niedźwiedzia polarnego, który szuka rozpaczliwie pożywienia w pojemnikach na śmieci w ludzkiej osadzie. Filmik, który obejrzało ponad 2 miliony osób, miał duży rozgłos medialny na świecie. Przesłanie National Geographic było zupełnie jednoznaczne: „Oto jak wygląda zmiana klimatu”.

Jak wyjaśnia dr Crockford, był to najczystszy ekologiczny fake news, ponieważ „śmierć z głodu jest najczęstszą przyczyną śmierci niedźwiedzi polarnych” i dotyka to głównie osobników chorych lub starych. Nie ma to nic wspólnego ze zwiększonym topnieniem pokrywy lodowej w sezonie letnim: „Niedźwiedzie polarne żerują głównie na wiosnę, a nie w lecie. [Widok] głodujących niedźwiedzi polarnych nie mówi nam nic o populacjach” tego gatunku.  

„Naukową podstawą” tezy o wymieraniu populacji niedźwiedzia polarnego są prognozy topnienia pokrywy lodowej zawarte w komputerowych modelach zmian klimatu powodowanych przez emisje CO2. Bez stałej pokrywy lodowej misie polarne tracą podstawy egzystencji. 

„Zbrodnią” Crockford było wskazanie, że — wbrew komputerowym projekcjom ekologistów — liczebność populacji niedźwiedzia polarnego nie zmalała, ale wzrosła — pomimo „globalnego ocieplenia”.  

Ekskomunika dr Crockford: czy jest jeszcze miejsce dla nauki niepowielającej klimatycznej ortodoksji?

Policzenie populacji niedźwiedzia polarnego to kwestia empiryczna. Sporna może być oczywiście metodologia, zgodnie z którą tego dokonano. Można sobie wyobrazić sytuację, w której publikowane badania zrealizowane zostały w sposób rażąco odbiegający od standardów naukowych. 

Jednak w przypadku usunięcia dr Crockford ze stanowiska adjunct professor, a mówiąc dokładnie podjęcia decyzji o nieodnowieniu jej zatrudnienia na kanadyjskim Uniwersytecie Victoria, nie podniesiono żadnych zarzutów merytorycznych dotyczących jej badań i generalnie jej pracy jako naukowca. 

Charakterystyczne, że uniwersytet podjął decyzję o zaprzestaniu współpracy z dr Crockford powołując się na opinie niepodanych z nazwiska „rodziców” dzieci szkolnych uczestniczących w prowadzonym przez uniwersytet zewnętrznym programie edukacyjnych dla , tzw. „UVic Speakers Bureau.” [2] Częścią obowiązków dr Crockford było wygłaszanie pogadanek w ramach tego programu. 

Owi „rodzice” wyrazili „zaniepokojenie”, że udział dr Crockford zakłóca właściwą „równowagę” w poglądach prezentowanych przez wykładowców — i ten „niepokój” podzieli pracownicy uniwersytetu „na różnych szczeblach”. Tymczasem treści przekazywane w ramach Speakers Bureau są dalekie od „zrównoważonych”. Są one często jednostronne, motywowane zaangażowanie ideologicznym i kontrowersyjne. Przykładowo wykłady na tematy wymagające wąskiej specjalizacji naukowej (jak np. chemia oceanów) prowadzą osoby bez żadnego przygotowania naukowego. Jednak zażądano usunięcia niekwestionowanego eksperta - dr Crockford. [3]

Cała ta sytuacja — uniwersytet zdecydował się usunąć dr Crockford opierając się na opinii niewskazanych z nazwiska osób, wśród których pewnie są amatorzy-aktywiści klimatyczni — jest kolejnym przykładem rezygnacji — przez zachodnie instytucje powołane do ochrony swobody badań naukowych i podtrzymywania wysokich standardów uprawiania nauki — z autonomii wobec wpływów ideologicznych, politycznych czy kwasi-religijnych („religia klimatyczna”) z zewnątrz. 

„Zbrodnią” naukowca było tylko wskazanie faktów. Jednak to właśnie te fakty uderzyły w emocjonalny przekaz o „kryzysie klimatycznym”, który dominuje we współczesnej kulturze Zachodu. W obronie tego mitologicznego przekazu stanęli nie tylko jacyś „rodzice” uczestników programu dla młodzieży szkolnej, ale również uniwersytet jako instytucja. Z podobną sytuacją mamy do czynienia nie tylko w sferze badań związanych z ewolucją klimatu, ale też i innych dziedzinach wiedzy. Niemniej w przypadku „badań klimatycznych” bardzo duża jest liczba tematów — takich jak los niedźwiedzi polarnych — gdzie bezstronne uprawianie nauki wiąże się z trudnościami o charakterze pozanaukowym na wielu uczelniach na Zachodzie. Zasada jest taka, że im większe emocje budzi dany temat, jak np. występowanie skrajnych zjawisk pogodowych czy przetrwanie gatunków zwierzęcych, i im ważniejsze to narzędzie w propagandzie ideologicznej, tym bardziej ograniczona jest swoboda naukowców w prowadzeniu badań i uprawianiu nauki. 

Problem ten będzie dalej narastał w miarę, jak „nadchodząca katastrofa klimatyczna” staje się przedmiotem coraz silniejszej wiary i emocji w społeczeństwach zachodnich. Problem ten będzie nabrzmiewał, gdyż bez fałszowania danych pogodowych czy też wszechobecnej medialnej i politycznej histerii wokół rzekomego „kryzysu klimatycznego” dalsze funkcjonowanie Przemysłu Globalnego Ocieplenia nie będzie możliwe. Skala transferów finansowych do tej branży ze strony podatników jest na tyle znacząca, że politycy nie są w stanie powstrzymać „zielonej zarazy” przed rozprzestrzenianiem się bez ryzyka utraty poparcia i utraty źródeł finansowania ze strony rynków finansowych. W ten sposób nauka w świecie zachodnim została sprowadzona do roli działu marketingu w dużej korporacji. Ma tworzyć wrażenie, że firma sprzedaje „najlepsze rzeczy/usługi na świecie” i wymyślać uzasadnienie dla zwiększania budżetu zakupu produktów przez klientów. Każdy, kto próbuje podważać „konsensus klimatyczny” jest eliminowany z publicznego obiegu informacji, by nie zagrażał dominacji „jedynie słusznej” religii klimatycznej.

Tłumaczenie, opracowanie i komentarz

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] James Delingpole, „WATCH: Canadian Professor Lost Her Job for Telling the Truth About ‘Endangered’ Polar Bears”, Breitbart, 27.10.2019 — https://www.breitbart.com/europe/2019/10/27/watch-canadian-professor-lost-her-job-for-telling-the-truth-about-endangered-polar-bears/ 

[2] Donna Laframboise, „The Excommunication of Susan Crockford”, The Global Warming Policy Forum, 16.10.2019 - https://notalotofpeopleknowthat.files.wordpress.com/2019/10/image-28.png  

[3] Donna Laframboise, „Was this zoologist punished for telling school kids politically incorrect facts about polar bears?”, Financial Post, 16.10.2019 - https://business.financialpost.com/opinion/was-this-zoologist-punished-for-telling-school-kids-politically-incorrect-facts-about-polar-bears