portal wojna z weglemZ okazji szczytu klimatycznego ONZ, który odbył się we wrześniu br. w Nowym Jorku, IPCC opublikował kolejny raport SR15, w którym straszył katastrofą klimatyczną wywołaną przez nadmiar dwutlenku węgla w powietrzu, perspektywą gwałtownego wzrostu temperatur na Ziemi i innych katastrof. [1] Zwolennicy teorii o antropogenicznych przyczynach globalnego ocieplenia domagają się zwiększenia zaangażowania wszystkich krajów w „ochronę klimatu” poprzez ograniczenie światowych emisji dwutlenku węgla. Rzecz w tym, że trzech największych światowych emitentów CO2, tj. Chiny, Indie i USA nie zamierzają rezygnować z używania węgla i paliw kopalnych. Powoduje to, że polityka klimatyczna Unii Europejskiej nie może przynieść żadnego efektu poza likwidacją przemysłu ciężkiego, ubytkiem miejsc pracy w Europie oraz degradacją gospodarczą państw członkowskich Unii. Światowe emisje dwutlenku węgla i tak będą rosnąć przez najbliższe lata.

Kluczowe znaczenie dla światowych emisji CO2 mają trzy gospodarki: Chiny, Indie i USA (razem ponad 50% emisji), gdyż udział Unii Europejskiej w światowych emisjach maleje z roku na rok i już teraz wynosi poniżej 10%. Warto o tym pamiętać, kiedy słyszymy jak przywódcy europejscy wygłaszają buńczuczne słowa o wzroście „ambicji klimatycznych” Europy. Ambicje ambicjami, ale liczą się fakty. Dużo do myślenia powinna dać informacja o tym, że Chiny planują w najbliższym czasie budowę nowych elektrowni węglowych. [2] Dlaczego tak robią? Bo to się zwyczajnie Chinom opłaca.

Jak pisze Bloomberg za raportem sporządzonym przez amerykański think-tank „Global Energy Monitor” działający na rzecz rozwoju „czystej energii” [3]Według raportu Chiny mają już wystarczająco dużo elektrowni węglowych, by dorównać mocy całej Unii Europejskiej, napędzając tym samym rozwój globalnej energetyki węglowej i zakłócając działania mające na celu wyeliminowanie paliw kopalnych.

Jak podał w czwartkowym raporcie Global Energy Monitor (…) [Chiny – red.] posiadają w trakcie budowy lub w fazie wznowienia prac nad budową prawie 148 GW mocy w energetyce węglowej. To prawie tyle samo, co 150 GW obecnej mocy w energetyce węglowej UE i ponad 105 GW w budowie w pozostałych częściach świata.

W przeciwieństwie do wielu innych krajów, w tym i Wielkiej Brytanii, która zobowiązała się do zamknięcia wszystkich elektrowni węglowych do 2025 r., Pekin w dalszym ciągu traktuje węgiel, jako największe źródło energii, co stanowi poważne wyzwanie dla globalnych celów redukcji emisji CO2. Według raportu, liczba nowych elektrowni węglowych w ciągu 18 miesięcy do czerwca br. maleje we wszystkich innych częściach świata, ale nie w Chinach.”

1090. Wykres nr 1

Źródło: Global Energy Monitor, Global Coal Plant Tracker

Uwaga: dane za 2019 r. Dotyczą okresu od stycznia do czerwca br.

„Jak czytamy w raporcie Global Energy Monitor - „W miarę jak coraz więcej krajów odwraca się od węgla i zamyka swoje elektrownie, chińska pogoń za węglem wciąż trwa i jest coraz bardziej niezgodna z resztą świata oraz skutecznie napędza ciągłą ekspansję globalnej energetyki węglowej”. [2]

Korepetycje z globalnej ekonomii

To wszystko nie jest dla nas żadną niespodzianką, gdyż od dłuższego czasu zwracamy uwagę na to, że jakiekolwiek działania w Polsce czy też w ramach Unii Europejskiej w ramach ogólnie ujmowanej „polityki klimatyczno-energetycznej” są skutecznie niwelowane przez szybki rozwój chińskiej gospodarki. Nawet gdyby już dzisiaj Polska całkowicie zaprzestała emitować CO2, to chińska gospodarka nadrobi to w kilka miesięcy. Takie są realia gospodarcze, w których się poruszamy i dlatego też dekarbonizacja w Polsce jest czystym nonsensem, wręcz działaniem szkodliwym całej gospodarce. Poniższy wykres przedstawia udział największych światowych gospodarek w emisji dwutlenku węgla.

1090. Wykres nr 2

Źródło: https://quadrant.org.au/opinion/doomed-planet/2019/11/the-pain-and-pointlessness-of-the-paris-accord/

Jeszcze jeden wykres ma istotne znacznie dla uświadomienia sobie miejsca państw członkowskich Unii Europejskiej z ich polityką dekarbonizacji gospodarek. Poniżej wielkość wzrostów emisji CO2 w najważniejszych gospodarkach świata w 2018 r.

1090. Wykres nr 3

Źródło: https://quadrant.org.au/opinion/doomed-planet/2019/11/the-pain-and-pointlessness-of-the-paris-accord/

Jak widać na powyższym wykresie, trzy największe światowe gospodarki – Chiny, USA i Indie odnotowują wzrost emisji CO2 i to ich zachowania determinują możliwość osiągnięcia jakichkolwiek celów klimatycznych. Chiny oraz Indie od przeszło 20 lat zwiększają emisję CO2 w tempie kilku procent rocznie i przed 2030 r. w ogóle nie zamierzają rezygnować z korzystania z paliw kopalnych, a także rozwijania energetyki węglowej. Co więcej takie stanowisko tych państw zostało usankcjonowane przez Porozumienie paryskie z 2015 r.

W tym miejscu warto przywołać komentarz nieocenionego James’a Delingpole, który w taki oto sposób podsumował wzrost węglowych ambicji Chin:

„Chiny chcą wzrostu gospodarczego i nie czują się w ogóle zobowiązane do kłaniania się w pas wróżkom z zielonego nieba wymyślonego przez aktywistów klimatycznych na Zachodzie, tylko po to, by uzasadnić ich fiksację na tle energii odnawialnej.

Napięcie między zielonymi aspiracjami Zachodu a rzeczywistością gospodarczą będzie tylko wzrastać.

Według odrębnego raportu opracowanego przez Sztokholmski Instytut Ochrony Środowiska, rosnąca produkcja paliw kopalnych prawdopodobnie „zniweluje” wszelkie uzgodnione w ramach Porozumienia klimatycznego z Paryża wysiłki mające na celu ograniczenie globalnej produkcji CO2.

Planowane lub planowane wydobycie ropy naftowej, gazu ziemnego i węgla przeważy wysiłki na rzecz ograniczenia globalnego ocieplenia na poziomach umożliwiających zachowanie żywej planety, ostrzegają ONZ oraz wiodące grupy naukowe […]

[…] „Po raz pierwszy pokazujemy, jak duży jest rozdźwięk pomiędzy celami klimatycznymi wskazanymi Porozumieniu paryskim a krajowymi planami i politykami dotyczącymi produkcji węgla, ropy naftowej i gazu ziemnego” - powiedział główny autor Michael Lazarus, dyrektor US Center Sztokholmskiego Instytutu Ochrony Środowiska.

Zgodnie z tym raportem, który jest wspólnym projektem Programu Ochrony Środowiska ONZ i czterech ośrodków naukowych w zakresie zmian klimatu, „luka produkcyjna” - między planowaną produkcją paliw kopalnych a paryskimi celami klimatycznymi - jest największa w przypadku węgla.

Kraje planują wyprodukować do 2030 r. 150% więcej węgla niż byłoby to zgodne ze celem utrzymania temperatury o 2°C i 280% więcej niż byłoby to zgodne z ograniczeniem ocieplenia do 1,5°C.” [4]

Lekcja dla Polski

Wnioski płynące z przedstawionych analiz i wykresów są proste. Dziesiątki miliardów euro zainwestowanych na przestrzeni ostatnich dwudziestu i więcej lat w tzw. niby-odnawialne źródła energii nie przynoszą praktycznie żadnego efektu w postaci redukcji emisji dwutlenku węgla w skali globalnej. Redukcja emisji gazów cieplarnianych w Europie odbywa się bardziej przez „ucieczkę emisji” czyli przez przenoszenie produkcji z Unii Europejskiej do krajów, które nie prowadzą polityki klimatycznej i gdzie są tańsze koszty produkcji oraz siły roboczej. Oznacza to, że unijne ograniczenia emisji mają charakter iluzoryczny, co zresztą widać po stale rosnącej globalnej wielkości emisji CO2.

Ambitne cele klimatyczne narzucane przez unijnych decydentów krajom członkowskim Unii Europejskiej nie mają żadnego znaczenia w skali globalnej, gdyż kraje rozwijające nadrabiają niższą emisję gazów cieplarnianych w Europie aż za nadto. To samo można powiedzieć o przyjętych w raporcie IPCC z września br. założeniach, że „uniknięcie klimatycznej katastrofy” wymaga redukcji emisji CO2 o ok. 45% z poziomu z 2010 r. do 2030 r. oraz osiągnięcie stanu zerowych emisji netto już do 2050 r. Są to scenariusze nierealne i wręcz wyssane z palca, a ich realizacja generuje gigantyczne koszty dla gospodarek.

Spodobał się nam komentarz Alistair Crooks, zawarty w jej tekście pt. „Ból i bezcelowość Porozumienia paryskiego” opublikowanego na australijskim portalu www.quadrant.org.au, w którym napisała tak: „Rzeczywistość jest taka, że ​​ani Europa, ani Stany Zjednoczone czy Australia, a nawet jakikolwiek inny kraj poza Indiami i Chinami, nie mogą tak naprawdę zapobiec wzrostowi globalnej emisji dwutlenku węgla - mogą jedynie opóźnić przewidywany przez IPCC klimatyczny Armagedon i na pewno IPCC to wie. Biorąc pod uwagę, że cele IPCC są oczywiście nieosiągalne, należy zastanawiać się, dlaczego „najzdolniejsze umysły” w Australii nadal traktują Porozumienie paryskie jak Pismo Święte.” [5]

Jesteśmy zdania, że obiecywana rewolucja cywilizacyjna z udziałem OZE oparta o ideę dekarbonizacji gospodarek, to ślepa uliczka w rozwoju świata. Redukcje emisji dwutlenku węgla nie mają kompletnie żadnego wpływu na ziemski klimat, a służą jedynie wprowadzeniu mechanizmów kontroli gospodarek państw słabszych przez państwa silniejsze. Paliwa kopalne (węgiel, ropa naftowa i gaz ziemny) są podstawą rozwoju współczesnej gospodarki i próby odejścia od nich są z góry skazane na niepowodzenie. Następny etap rozwoju oparty będzie nie o „zielone” źródła energii, a o wodór i w tym kierunku należy pracować już dzisiaj, by dokonać wodoryzacji gospodarki.

Tłumaczenie, opracowanie i komentarz

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] https://www.unenvironment.org/news-and-stories/press-release/landmark-united-science-report-informs-climate-action-summit

[2] Wiadomość za „Bloomberg News” z dn. 20.11.2019 r. https://www.bloomberg.com/news/articles/2019-11-20/china-set-for-massive-coal-expansion-in-threat-to-climate-goals

[3] Strona domowa Global Energy Monitor dostępna jest tutaj: https://globalenergymonitor.org/

[4] https://www.breitbart.com/politics/2019/11/21/greta-who-china-ramps-up-coal-fired-energy-production/

[5] https://quadrant.org.au/opinion/doomed-planet/2019/11/the-pain-and-pointlessness-of-the-paris-accord/