portal sladem wiatrakowSpołeczne protesty i potrzeba znalezienia dużo więcej miejsca pod nowe farmy wiatrowe to spory kłopot dla niemieckiego rządu federalnego, który chciałby jeszcze bardziej przyspieszyć „zieloną transformację energetyczną” (Energiewende) w czasach „alarmu klimatycznego” ogłoszonego przez instytucje Unii Europejskiej. Farmy wiatrowe zajmują jednak bardzo dużo przestrzeni przez co inwestorzy mają duże trudności w znalezieniu bezkonfliktowych lokalizacji, gdzie lokalne społeczności patrzą przychylnym okiem na niby-zielony biznes. Skala protestów w Niemczech jest tak duża, że nie jest porównywalna nawet z apogeum antywiatrakowych protestów w Polsce w latach 2014-2016.

Współrządząca Niemcami partia socjaldemokratyczna (SDP) przedstawiła propozycję oferowania „bezpośrednich zachęt finansowych ludziom, którzy mieszkają w (…) regionach” lokalizacji farm wiatrowych. Choć SPD przedstawia to jako „nagrodę” dla mieszkańców, którzy umożliwiają ekspansję OZE, oznaczałoby to w istocie, że rząd Niemiec przyznaje, iż obecne przepisy planistyczne nie chronią w dostateczny sposób warunków życia i podstawowych interesów sąsiadów elektrowni wiatrowych, skoro trzeba przekupywać mieszkańców.

green energy 1854269 1280

fot. Pixabay

Rzecznik SPD ds. ochrony środowiska powiedział, że: [C]i ludzie, którzy akceptują wiatraki w swoim sąsiedztwie i umożliwiają w ten sposób ekspansję energii odnawialnej, powinni być za to nagradzani”. Zgodnie z planem SPD, odpowiednie środki finansowe przekazywane byłyby władzom samorządowym, jednak z zastrzeżeniem, że muszą być wydatkowane na bezpośrednie wypłaty dla mieszkańców. Pomysł SPD skrytykował Uwe Brandl, prezes niemieckiego stowarzyszenia miast i gmin, który nazwał te wypłaty „pieniędzmi za milczenie”.

Jak podaje serwis Deutsche Welle, Brandl powiedział: Obserwujemy teraz ruch w kierunku płacenia ludziom, aby siedzieli cicho. Nie sądzę, aby to był dobry kierunek. Jeżeli zaczniemy płacić ludziom, aby siedzili cicho, to zacznie się z wiatrakami, a następnie przyjdą drogi i inne inwestycje infrastrukturalne.” [1]

Przedstawiciel niemieckich samorządowców widzi rozwiązanie problemu w przekonywaniu ludzi, że doznawanie takich uciążliwości wiąże się z tym, że są częścią społeczeństwa, a społeczeństwo chce „zmian” [w energetyce]. W praktyce sugeruje więc on dalsze zwiększenie nacisków propagandowych na sąsiadów wiatraków, aby pokornie znosili swój los i nie protestowali. Problem w tym, że taka kampania nacisków trwa już w Niemczech od chwili rozpoczęcia Energiewende i najwyraźniej przestała być już skuteczna na terenach wiejskich.

Deutsche Welle cytuje też mieszkańca małej miejscowości w zachodniej części Niemiec, który mówi, że hałas farmy wiatrowej znajdującej się zbyt blisko jego domu „doprowadza go do szaleństwa w nocy”. „Wielkie miasta mówią nam, żebyśmy pogodzili się z elektrowniami wiatrowymi, ale same ich nie chcą. Nie może być tak, że tylko część ludności znajduje się w niekorzystnej sytuacji” - powiedział Deutsche Welle sąsiad farmy wiatrowej.

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Rozwój energetyki wiatrowej, bez względu na miejsce, w którym się to odbywa, wszędzie rodzi te same problemy i konflikty. Ludzie chcą spokojnie mieszkać w swoich domach i obejściach, a nie być narażonymi na permanentny hałas pochodzący od elektrowni wiatrowych. O co chodzi ludziom doskonale pokazuje historia duńskiego rolnika, który stracił wszystko w wyniku knowań inwestora wiatrakowego i banku. [2] Politycy zafascynowani „nowoczesną” techniką nie wiedzą i nie rozumieją skali szkodliwości oraz dramatycznie niskiej efektywności tej konkretnej formy wytwarzania energii. Dzisiaj jesteśmy w przededniu nowej fali wiatrakowych inwestycji w Polsce, gdyż pod presją Komisji Europejskiej oraz lobby inwestorskiego, rząd Prawa i Sprawiedliwości uwierzył w bajeczki o „taniej i czystej” energii z wiatraków i zrobił największą aukcję na wiatraki w Europie. [3]

Niestety, ale mieszkańcy wsi i miasteczek, dopiero jak zobaczą budowę wiatraków pod swoimi domami, to zrozumieją, że zostani oszukani przez polityków, którzy na boku i po cichu, dogadali się z lobby wiatrakowym. Co więcej, obecny rząd planuje kolejne wiatraki. Co prawda zapowiada na razie wiatraki na morzu, ale sądząc po wypowiedziach premiera Morawieckiego, ministrów Kurtyki i Emilewicz, to postawiliby oni wiatraki wszędzie, gdzie tylko się da. W obecnej sytuacji trzeba niestety, ale wrócić do protestów i bronić własnego majątku i zdrowia przed pazernością klimatystów, którzy za publiczne pieniądze chcą robić biznesy kosztem zwykłych ludzi.

Tłumaczenie, opracowanie i komentarz

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] Deutsche Welle, „German government may offer 'silence money' for living near windmills” - https://www.dw.com/en/german-government-may-offer-silence-money-for-living-near-windmills/a-51882662 - publ. z dn. 03.01.2020 r.

[2] http://stopwiatrakom.eu/wiadomo%C5%9Bci-zagraniczne/2825-du%C5%84ski-farmer-opowiada,-jak-farma-wiatrowa-zniszczy%C5%82a-ca%C5%82y-dorobek-jego-%C5%BCycia.html – publ. z dn. 08.12.2019 r.

[3] http://stopwiatrakom.eu/aktualnosci/2832-prezes-ure-rozstrzygn%C4%85%C5%82-aukcje-na-wiatraki-na-l%C4%85dzie,-czyli-powr%C3%B3t-do-wiatrakowania-polski.html – publ. z dn. 19.12.2019 r.