portal dekarbonizacjaJuż w listopadzie 2018 r. informowaliśmy, że Komisja Europejska przyjęła nową strategię klimatyczną pn. „Czysta planeta dla wszystkich”, w której zadeklarowała osiągnięcie przez Unię Europejską stanu „neutralności klimatycznej” do 2050 r. [1] Zwracaliśmy uwagę, że polityka klimatyczno-energetyczna od wielu już lat jest najważniejszą polityką gospodarczą Unii Europejskiej i oczkiem w głowie tamtejszych elit, wokół której konstruowane będą dalsze działania polityczne i prawne. Zadawaliśmy wtedy pytanie czy chcemy, jako społeczeństwo zostać pozbawieni kontroli nad naszymi surowcami naturalnymi, nad naszymi paliwami, nad górnictwem oraz energetyką i oddać to wszystko w ręce europejskich urzędników, którzy mają inne priorytety niż ochrona polskich interesów? Odpowiedź wydawała się prosta – bronimy własnych interesów, miejsc pracy i dochodów. Bronimy swojego prawa do decydowania o sobie.

Minęło zaledwie 15 miesięcy, a już się okazało, że rząd Morawieckiego lekką ręką zgodził się na nowy unijny cel w postaci „neutralności klimatycznej”, co ostatnio publicznie przypomniał Frans Timmermans w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” w dniu 3 lutego br. Warto zacytować tę wypowiedź, bo pokazuje, jak znacząca decyzja została podjęta, ot tak, z dnia na dzień.

„Redakcja „Rzeczpospolitej”: Mówi Pan, że w Unii zgodziliśmy się na neutralność klimatyczną. Ale czy na pewno? Przecież Polska tego nie poparła.

Timmermans: „Polska zgodziła się. Powiedziała tylko, że chce czasu do czerwca na decyzję, jak sama do tego dojdzie. Rozumiem takie podejście, przecież dla Polski to będzie niewiarygodna transformacja o kosztach sięgających 4 proc. PKB. Uważam, że dyskusja z Polską przyniesie pozytywne rezultaty.” [2]

breaking point 1440022 1280

fot. Pixabay

Stało się tak podczas ostatniego grudniowego szczytu przywódców Unii Europejskiej bez pytania się kogokolwiek o zgodę i konsultacji społecznych jednej z najważniejszych decyzji politycznych, gospodarczych i społecznych. Aż się prosiło o referendum w tej sprawie, debatę publiczną i pogłębione analizy ekonomiczne skutków takiej decyzji. Tymczasem nawet dziennikarz z jednego najbardziej poważanych dzienników gospodarczych w Polsce nie wierzy słowom Timmermansa i dopytuje się czy na pewno taka zgoda została udzielona. Naszym zdaniem taka decyzja został podjęta pochopnie i bez świadomości wszystkich konsekwencji, które ona przyniesie. Można ją porównywać jedynie z decyzję o wprowadzeniu w Polsce do 2050 r. języka mandaryńskiego, jako jedynego języka urzędowego lub przymusowej konwersji Polaków na islam. To nie są żarty, gdyż decyzja ta wpłynie na wszystkie aspekty funkcjonowania życia w Polsce.

Pisaliśmy już o tym wielokrotnie na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy i będziemy wciąż do tego problemu wracać, bo ekspansja wiatraków to jest jedynie objaw obłędu zwanego „klimatyzmem”, czyli wiary w to, że walka z klimatem to jest najważniejsze zadanie ludzkości i wszystko należy podporządkować temu celowi. [3]

Dzisiaj wygląda to tak, że rządy państw członkowskich oraz unijni urzędnicy – bez jakieś logicznej przyczyny i powiedzmy to otwartym tekstem – wbrew jakiejkolwiek wiedzy naukowej, gdyż raporty IPCC opracowywane pod egidą ONZ są funta kłaków warte – nagle wszyscy uznali, że walka z klimatem poprzez zakazywanie korzystania z paliw kopalnych jest najlepszą rzeczą, którą można zrobić i zachowują się tak, jakby nie było innych ważnych spraw do rozwiązania. Nie należy mylić dbałości o środowisko naturalne ze skrajnie zideologizowaną „nauką o klimacie”, gdzie nie ma miejsca na niuanse, weryfikację faktów czy zwykłą ostrożność w formułowaniu wniosków. Tymczasem, pod hasłami zwalczania dwutlenku węgla w atmosferze i eliminacji paliw kopalnych szykowana jest prawdziwa rewolucja, która zniszczy obecne standardy życia w Europie.

Niestety nasi włodarze nie popisali się zdrowym rozsądkiem i zamiast zwyczajnie wyłączyć się z zastępczej dyskusji o walce z klimatem, to dali polityczne przyzwolenie na coś czego nigdy nie da się zrobić. No bo jak można wyeliminować dwutlenek węgla z atmosfery? Równie dobrze można zakazywać psom szczekać. Magiczne myślenie zdominowało współczesność i politycy żyjący na co dzień w informacyjnych bańkach, pierwsi padają ofiarą niedouczonych doradców, podejmując decyzje w sprawach, na których się nie znają i których konsekwencji nie rozumieją.

Pozostając w strukturach Unii Europejskiej, Polska nie jest ani suwerenna, ani samodzielna, ani też wolna.

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] http://stopwiatrakom.eu/wiadomo%C5%9Bci-zagraniczne/2645-bruksela-komisja-europejska-chce,-by-do-2050-r-sta%C5%82a-si%C4%99-%E2%80%9Eneutralna%E2%80%9D-dla-klimatu.html – publ. z dn. 30.11.2018 r.

[2] Wywiad z Fransem Timmermansem pt. „Polska zgodziła się na neutralność klimatyczną” ukazał się w dzienniku „Rzeczpospolita” w dn. 3.02.2020 r. Cytat pochodzi z tego wywiadu.

[3] Szczególnie polecamy lekturę tekstu z dn. 27.07.2019 r. http://stopwiatrakom.eu/aktualnosci/2768-gro%C5%BAna-sekta-klimatycznych-czarownik%C3%B3w-opanowa%C5%82a-%C5%9Bwiat-i-wci%C4%85%C5%BC-atakuje.html, gdzie napisaliśmy, że: „(…) walka z klimatem jest bardzo opłacalnym biznesem. Dla rządzących jest znakomitym pretekstem do nałożenia nowych podatków na społeczeństwo, co tylko zwiększa fiskalizm i biurokrację. Dla globalnego przemysłu klimatycznego jest to gwarancja zamówień na wiele lat naprzód, czyli pewny zarobek. Zaś dla eurobiurokratów jest to okazja do powiększenia własnych wpływów politycznych i ekonomicznych w ramach wielkiego planu budowy europejskiej federacji. Z takiego stanu rzeczy zadowoleni są wszyscy uczestnicy tego „klimatycznego” trójkąta władzy.”