portal waznePodczas gdy Komisja Europejska wciąż zastanawia się, jak dobić europejską gospodarkę nową polityką klimatyczną lansowaną pod szyldem „Europejski Zielony Bałagan”, to w Ameryce sensację wywołał najnowszy film znanego producenta i reżysera filmowego o skrajnie lewicowych poglądach Michaela Moora zrealizowany razem z Jeffem Gibbsem pt. „Planeta Ludzi”. [1] Najlepszą recenzję tego filmu wystawił niezawodny przybytek klimatycznego obłędu, tj. brytyjski „The Guardian”, który zasłaniając się „ekspertami klimatycznymi”, domaga się usunięcia filmu Moora i Gibbsa z sieci traktując go, jako „niebezpieczny, wprowadzający w błąd i destrukcyjny”. [2] Jak napisał jeden z recenzentów filmu Gibbsa i Moore’a –To czerwone światło alarmowe dla ruchu zielonej energii”.

Kim jest Michael Moore?

Chociaż formalnie Michael Moore nie jest reżyserem tego filmu, to w burzy medialnej, jaka wybuchła po udostępnieniu dokumentu na dzień przed „Dniem Ziemi”, jest on kojarzony właśnie z Moore’m, ze względu na wyjątkowe miejsce tego filmowca, jako kulturowej ikony lewicy na Zachodzie, która formalnie zwalcza „zgniły kapitalizm”.

Moore zdobył rozgłos jako autor szeregu dokumentów czy paradokumentów, w których bardzo mocno atakował, wręcz wyśmiewał prawicowych polityków w USA czy generalnie konserwatywne społeczeństwo amerykańskie. Jak pisze polska Wikipedia, „Jest krytykiem globalizacji, dużych korporacji, przemocy związanej z bronią, wojny w Iraku, George'a W. Busha i amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej”. „Sławę przyniósł mu dokument „Zabawy z bronią”, który zdobył m.in. Nagrodę Cezara (najlepszy film zagraniczny) i Oscara (w kategorii Najlepszy Film Dokumentalny). Opowiada on o kulisach fascynacji Amerykanów bronią i strzelaniny w Columbine High School w 1999 roku, w której zginęło trzynaście osób. W polskich kinach obejrzało go osiemnaście tysięcy widzów.” [3]

1155. M.Moore foto

fot. reżyser Michael Moore; źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Michael_Moore 

Dwojakie przesłanie filmu

Autorzy filmu brutalnie rozprawiają się z mitem „czystej i zielonej” energii odnawialnej — w który do tej pory sami wierzyli — pokazując ekologiczne konsekwencje jej bujnego rozwoju w USA. Stawiają tezę, że odnawialna energia NIE uratuje Ziemi a wręcz przeciwnie jest dla niej zagrożeniem. Ważne jest przy tym to, że Autorzy filmu krytykują energetykę odnawialną z pozycji radykalnie ekologicznych zarzucając jej „zdradę ideałów”.

Demaskują funkcjonowanie przemysłu OZE, zarzucając mu korupcję i cynizm. Czynią to jednak z punktu widzenia radykalnych krytyków „korporacyjnego kapitalizmu” - reżyser dokumentu powiedział podczas livestreamu 22 kwietnia, że to „bardzo smutne”, iż 1% najbogatszych ludzi – „ten prawdziwy wróg” – zaangażował się w „ruch odnawialnej energii”. W istocie kapitalizm wielkich korporacji przejął kontrolę nad zieloną energetyką. Nastąpiła jakaś „przyprawiająca o mdłości fuzja ekologizmu z kapitalizmem”, mówi Gibbs w Planecie ludzi. Z filmu wynika też, że to „źli kapitaliści” odpowiadają za realne negatywne cechy energetyki odnawialnej.

Jednocześnie film ilustruje konwulsje ideologiczne, jakim podlega (myślowo uczciwy) fundamentalizm ekologiczny. Wszystkie dostępne formy energii są złe - nie tylko paliwa kopalne, ale i OZE, i energia nuklearna. W efekcie „ratunkiem dla Ziemi” może być tylko radykalne zmniejszenie przyrostu liczby ludzi (depopulacja), ograniczenie konsumpcji przez społeczeństwa i coś w rodzaju ustroju prymitywnego komunizmu. W ostatnich wypowiedziach publicznych Moore i Gibbs przyznają, że po utracie wiary w zbawczą moc OZE pozostaje im tylko wiara w taką bliżej niesprecyzowaną utopię pod wezwaniem Malthusa i Marksa.

Waga opublikowanego filmu wynika z siły nazwiska Moore’a. W obecnych, silnie spolaryzowanych czasach, bardzo niewielu z jego lewicowej czy postępowej widowni byłoby gotowych wziąć za dobrą monetę analogiczną krytykę OZE, prezentowaną od dawna przez „prawicowców”.

Mit zielonej energetyki nie tylko rozpala umysły i nadzieje radykałów i fundamentalistycznych ekologistów, ale jego oddziaływanie obejmuje także umiarkowanych wyborców, takich zachodnich „lemingów”, których i w Polsce jest oczywiście bardzo wielu.  Poparcie dla „czystej energetyki” daje spokój sumienia, poczucie, że jest się po właściwej stronie historii, bez konieczności zagłębiania się w detale. Atak na OZE ze strony amerykańskiego twórcy o jawnie lewicowych konotacjach być może zachwieje trochę tym dobrym samopoczuciem miłośników „czystej” energii.

Jednym z tych, którzy sądzą, że tak się właśnie stanie jest brytyjski konserwatywny komentator i publicysta - James Delingpole, którego opinię na temat znaczenia filmu Gibbsa/Moore’a przedstawiamy poniżej. [4]

„Planeta ludzi” to cios prosto w serce mitu o „zielonej energetyce”

Moore wsparł najmocniejszy, brutalnie szczery i najważniejszy film dokumentalny w swojej karierze. Ten dokument jest też zdecydowanie najbardziej odważny, nie tylko dlatego, że występuje przeciwko hasłu rozpoznawczemu współczesnej lewicy — „czystej” energii — ale w istocie daje wielkie wsparcie dla prezydenta Donalda Trumpa, którego zdeklarowanym wrogiem jest Moore.

Ten film może nawet pomóc Trumpowi wygrać następne wybory prezydenckie, ponieważ podważa w całości fundamenty „Nowego Zielonego Ładu” prezentowanego przez amerykańską lewicę, który w takiej czy innej formie promują kontrkandydaci Trumpa. [5] Energetyka odnawialna, jak to jasno i wyraźnie pokazuje dokument, nie stanowi rozwiązania problemu, ale może być nawet większym problemem niż ten, który rzekomo rozwiązuje.

Reżyserem dokumentu jest Jeff Gibbs, który, tak jak i Moore, jest zdecydowanie człowiekiem lewicy. (…) I ta przeszłość lewicowego aktywisty, zarówno w przypadku Gibbsa, jak i Moore, czyni przesłanie filmu tym bardziej przekonywującym dla środowisk „postępowych”. Energetyka odnawialna — jak mówi się w filmie — nie jest czysta, lecz brudna, ponieważ wyrządza ogromne szkody w środowisku. Ludzie, którzy na niej zarabiają, to najgorsi przedstawiciele „kapitalizmu kolesiów”.

(…) Przesłanie „Planety ludzi”, które pochodzi od dwóch żarliwych lewicowców (…) i skierowane jest przynajmniej częściowo do lewicowej widowni, to prawdziwy dynamit.

“Jestem w dziwnej sytuacji”, mówi nam łagodnym głosem Gibbs na początku filmu. “Jestem przeciwny naszemu uzależnieniu od paliw kopalnych i od dawna jestem zwolennikiem zielonej energetyki. Ale gdziekolwiek napotkałem zieloną energetykę, nie była tym, czym się wydawała.”

I tak widzimy, jak łuski zaczynają spadać z oczy Gibbsa. Odwiedzamy zoo, które, według informacji w lokalnej prasie, zasilane jest energią z „odnawialnego” łajna słonia. Jednak po sprawdzeniu okazuje się, że energia wyprodukowana z łajna słoni nie wystarczy nawet do ogrzania stajni dla nich.

Odwiedzamy „zasilany energią słoneczną” festiwal muzyczny, ale na zapleczu odkrywamy, że głównym źródłem energii są agregaty dieslowskie zasilane ropą.

Odwiedzamy zakład produkcji etanolu — który zużywa drewno pozyskane przy użyciu sprzętu napędzanego paliwami kopalnymi i który funkcjonuje efektywnie dzięki spalaniu węgla.

Odwiedzamy piękny stary las, uwielbiany przez miłośników wędrówek i przyrody w wiejskich klimatach stanu Vermont, który jest niszczony pod budowę farmy wiatrowej.

Widzimy pięćset-letnie drzewa yukka na pustyni Mojave (na wschodzie Kalifornii), jak koparki wyrywają je z ziemi i mielą, by zrobić miejsce pod „niezanieczyszczające” środowisko elektrownie słoneczne. „Tego jest tyle, że ma wrażenie, że mi pęknie głowa”, wyznaje Gibbs w pewnej chwili.

„Zielona energia nas nie uratuje.” Faktycznie, nie. Ale za to uczyni paru okropnych i cynicznych kapitalistycznych „kolesiów” bardzo, bardzo bogatymi. Gibbs idzie śladem pieniędzy i odkrywa — cóż za niespodzianka! — że ludzie najbardziej wytrwale podsycający walkę z paliwami kopalnymi i najbardziej agresywnie promujący jako alternatywę dla nich „odnawialne źródła energii” są nieodmiennie tymi, którzy mogą na najwięcej skorzystać finansowo na OZE.

W tej Galerii Hańby szczególne miejsca zajmują: kanadyjski aktywista Bill McKibben; Al Gore; Van Jones; Robert F Kennedy Jr; Jeremy Grantham; Michael Bloomberg; Richard Branson.

Film ujawnia, że mają oni niezdrowo zażyłe relacje z zielonymi NGO, takimi jak „Sierra Club” czy „The Nature Conservancy”, których usta są pełne typowych ekologicznych zaklęć, a które jednocześnie po cichu promują formy produkcji energii, które są pod każdym względem równie niszczące środowisko, jak paliwa kopalne.

Najgorszymi z nich, jak sugeruje film, są biopaliwa i biomasa. „Odwiedzamy zakład biomasy na brzegu jeziora Superior — który otrzymał rządowy grant w wysokości 11,5 miliona dolarów, ponieważ spełnia kryteria „odnawialnej” energii — w którym zrębki drewna spala się przy użyciu kawałków opon i kreozotu [który zawiera substancje powodujące raka - uwaga tłumacza] (co czyni śnieg czarnym)”.

Raz za razem — ponieważ Gibbs spotyka się z ludźmi ze swojego środowiska: nastawionych postępowo ekologicznych aktywistów; lewicowych profesorów itd. — widzimy szok w oczach tych ludzi. Uważają się za proekologicznych; rozpaczliwie chcą ratować planetę; tymczasem w całych USA w imieniu ochrony środowiska powstają okropieństwa, które likwidują rdzenne lasy, zanieczyszczają powietrze, dewastują krajobraz przy pomocy setek wiatraków i paneli słonecznych, i które po upływie okresu ich użyteczności (często mniej niż 20 lat) pozostawia się na pastwę rdzy.

1155.1 Foto wiatraki 638

fot. kadr z filmu „Planeta ludzi”. https://www.theguardian.com/environment/2020/apr/28/climate-dangerous-documentary-planet-of-the-humans-michael-moore-taken-down

Być może najważniejsze z tego bardzo ważnego filmu jest to, że wbija klin w serce ruchu zielonych i zmusza jego zwolenników, by zdecydowali, po której stronie chcą stać. Czy opowiedzą się za dowodami, które wyraźnie wskazują, że energetyka odnawialna niszczy krajobraz i dziką przyrodę, a przy tym NIE redukuje zużycia paliw kopalnych, które trzeba trzymać w rezerwie na czas, kiedy wiatr nie wieje a słońce nie świeci?

Czy też będą w dalszym ciągu promować fałszywą narrację, że OZE są przyjazną środowisku alternatywą wobec paliw kopalnych? (…) Ten przekręt jest tak bezwstydny, że po zbadaniu okazuje się, że fundusz ekologiczny — Green Century Funds — promowany przez organizację 350.org kierowaną przez Billa McKibben zainwestował mniej niż 1% swoich aktywów w sektor fotowoltaiczny i wiatrakowy, natomiast pozostałe 99% — w infrastrukturę naftową i gazowniczą (w tym w piaski bitumiczne), biopaliwa, przedsiębiorstwa zajmujące się wyrębem lasów oraz w banki. (…)

„Jak ludzie mogą niszczyć to, co jeszcze zostało z przyrody, aby się wzbogacić?”, pyta Gibbs, mając na myśli reprezentującą kapitalizm kolesiów branżę OZE, w której fortunę zdobyli tacy łowcy zysków, jak Al. Gore. I odpowiada: „Dlatego to oni są miliarderami, a ty nie jesteś.” [4]

Warto o tym wszystkim pamiętać, gdy w ramach walki ze skutkami epidemii Komisja Europejska i jej akolici będą nam mówili, że tylko osiągnięcie stanu „neutralności klimatycznej” jest jedyną dopuszczalną opcją rozwoju gospodarki, bo globalne ocieplenie postępuje. Dobra wiadomość jest taka, że niektórzy z dotychczasowych wyznawców religii klimatycznego obłędu zorientowali się, że są zwyczajnie okłamywani i oszukiwani przez swoich idoli.

Tłumaczenie, opracowanie i komentarz

Redakcja stopwiatrakom.eu

Źródło:

[1] Dokument Jeffa Gibbsa pt. „Planet of the Humans (Planeta ludzi), którego producentem jest Michael Moore dostępny jest pod adresem: https://www.youtube.com/watch?v=Zk11vI-7czE  (na razie bez polskich napisów).

[2] https://www.theguardian.com/environment/2020/apr/28/climate-dangerous-documentary-planet-of-the-humans-michael-moore-taken-down - publ. z dn. 28.04.2020 r.

[3] https://pl.wikipedia.org/wiki/Michael_Moore 

[4] https://www.breitbart.com/entertainment/2020/04/23/delingpole-michael-moore-is-now-the-green-new-deals-worst-enemy/

[5] O programie amerykańskiej lewicy i jej twarzy, czyli Aleksandry Ocasio-Cortez pisaliśmy tutaj: http://stopwiatrakom.eu/wiadomo%C5%9Bci-zagraniczne/2697-delingpole-o-zagro%C5%BCeniu-ze-strony-zielonego-komunizmu,-kt%C3%B3ry-szuka-wci%C4%85%C5%BC-sposobu,-by-zniszczy%C4%87-nasze-%C5%BCycie,-odebra%C4%87-nam-wolno%C5%9B%C4%87-i-w%C5%82asno%C5%9B%C4%87-a-wszystko-to-w-imi%C4%99-walki-z-globalnym-ociepleniem-i-w-celu-%E2%80%9Eratowania-planety%E2%80%9D-przed-ludzko%C5%9Bci%C4%85.html – publ. z dn. 10.02.2019 r.