portal wiadomosci z rzadu 1Trwająca kampania wyborcza sprawia, że media zdominowane są przez tematy zastępcze i bieżącą walkę polityczną, podczas gdy sprawy naprawdę ważne i istotne usuwane są w cień przez wszystkich znaczących politycznych graczy. Jedną z takich spraw jest kwestia ewidentnych zaniedbań i zaniechań po stronie rządu w sprawie polskiego bezpieczeństwa energetycznego i podjęcie decyzji o zakończeniu górnictwa węglowego w Polsce. Oczywiście, wszystko to dzieje się po cichu, bez żadnej debaty publicznej i bez udziału czynnika społecznego, ale za to pod znaczącym naciskiem czynnika unijnego, który wspiera ideologiczną rewolucję w gospodarce prowadzoną pod hasłem „polityki klimatycznej”.

Operacja „COVID-19” w górnictwie węglowym

Koronawirusowa epidemia strachu wywołana przez media stała się dla rządu Morawieckiego znakomitą okazją do przeprowadzenia operacji „fałszywej flagi”, czyli podjęcia niepopularnych decyzji dotyczących likwidacji górnictwa węglowego bez konieczności przejścia żmudnych uzgodnień, gaszenia społecznych protestów i walki ze związkami zawodowymi, a nade wszystko konieczności przeprowadzenia analiz opłacalności porzucenia energetyki węglowej. Wszystko to pod hasłami „ratowania” gospodarki w ramach licznych tarcz osłonowych. Wystarczyło wpuścić koronawirusa do 12 kopalni, by z dnia na dzień, pod pretekstem „walki z epidemią” zamknąć niewygodną branżę. To oczywiście nasza robocza hipoteza, ale biorąc pod uwagę otoczenie medialne wokół całego górnictwa węglowego i unijne naciski na pełną dekarbonizację gospodarki, to hipoteza ta zyskuje na wiarygodności.

covid 19 4987797 1280

fot. Pixabay

Skąd biorą się takie przypuszczenia? Po pierwsze, na początku tego roku została podjęta przez ministrów Kurtykę i Sasina decyzja o wygaszeniu budowy bloku węglowego C w Elektrowni Ostrołęka. Pisaliśmy o tym w naszym tekście z 19 lutego br. wskazując, że: Po odejściu z rządu Morawieckiego, Krzysztofa Tchórzewskiego zabrakło osoby, która rozumiałaby strategiczne znaczenie tej inwestycji dla funkcjonowania polskiego systemu elektroenergetycznego. W ten niechlubny sposób i w zasadzie bez większego szumu pożegnaliśmy się z niezależnością energetyczną na długie lata. Odtąd polska energetyka zajmować się będzie walką ze zmianami klimatu i stawianiem wiatraków gdzie tylko popadnie, a nie dostawami taniej i efektywnie wytwarzanej energii dla ludności i przemysłu.” [1] Znaczenie tej decyzji jest takie, że wygaszamy zapotrzebowanie na rodzimy surowiec energetyczny (węgiel) w perspektywie najbliższych kilkunastu lat. Tymczasem nowoczesny blok węglowy jest w stanie pracować min. 50 lat.

Po drugie, w grudniu 2019 r. premier Morawiecki na unijnym szczycie szefów państw i rządów zobowiązał się, że Polska zaakceptuje polityczny cel w postaci „neutralności klimatycznej”, o ile dostanie więcej czasu na jego realizację i więcej pieniędzy. Wbrew zatem zaklęciom ze strony polskiego rządu, że taka deklaracja nie padła, sam Frans Timmermans – wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej – zdemaskował narrację polskiego premiera odpowiadając na pytania dziennika „Rzeczpospolita”:

Redakcja „Rzeczpospolitej”: Mówi Pan, że w Unii zgodziliśmy się na neutralność klimatyczną. Ale czy na pewno? Przecież Polska tego nie poparła.

Timmermans: „Polska zgodziła się. Powiedziała tylko, że chce czasu do czerwca na decyzję, jak sama do tego dojdzie. Rozumiem takie podejście, przecież dla Polski to będzie niewiarygodna transformacja o kosztach sięgających 4 proc. PKB. Uważam, że dyskusja z Polską przyniesie pozytywne rezultaty.” [2]

Po trzecie, rząd nie ma żadnego innego pomysłu na energetykę, jak tylko ślepe powielanie unijnych zaleceń w zakresie polityki klimatycznej. Świadczą o tym decyzje o odblokowaniu aukcji na wiatraki na lądzie i „ambitne” plany budowy farm wiatrowych na Bałtyku. Świadczy też o tym brak postępów przy budowie elektrowni atomowej w Polsce i brak przygotowań do budowy nowych kopalni węgla brunatnego. Akurat tego ostatniego surowca mamy pod dostatkiem i brak zamiarów jego zagospodarowania jest karygodny. Politykom łatwiej jest importować energię elektryczną, niż budować nowe elektrownie węglowe w Polsce. Wystarczy spojrzeć na informacje z PSE SA o saldzie wymiany zagranicznej. Pierwsza tabela to podsumowanie 2019 r., gdzie import energii sięgnął 10.624 GW, czyli 6,27 % krajowego zużycia energii w Polsce w 2019 r.

1168.1 PL bilans energii 12.2019

Źródło: https://www.pse.pl/dane-systemowe/funkcjonowanie-kse/raporty-miesieczne-z-funkcjonowania-kse/raporty-miesieczne

Druga tabela z danymi za maj 2020 r. jest jeszcze bardziej wymowna, gdyż przez pierwsze pięć miesięcy 2020 r. import energii prawie wyrównał poziom importu w całym 2018 r. i już sięgnął połowę importu w 2019 r. Na koniec maja 2020 r. udział importu energii w krajowym zużyciu sięgnął poziom 7,43%. To wszystko przy spadającym zużyciu energii przez polską gospodarkę. Obserwujemy dalsze uzależnianie gospodarki od importu energii, co znakomicie osłabia polskie bezpieczeństwo energetyczne.

1168.2 PL bilans energii 05.2020

Źródło: https://www.pse.pl/dane-systemowe/funkcjonowanie-kse/raporty-miesieczne-z-funkcjonowania-kse/raporty-miesieczne

Koronawirus w kopalniach, czyli wygaszanie górnictwa

Dopiero na tym tle widać, że zamknięcie 12 kopalni węgla na Górnym Śląsku i odesłanie setek ludzi na wielotygodniowe pobyty na kwarantannie ma drugie dno. Znane nam są przypadki całych rodzin z otoczenia górnictwa, które spędziły w domach aż 7 tygodni, a nikt z domowników na nic nie chorował i nie miał kontaktu z chorymi. Dlatego też długotrwała bezczynność kopalni jest na rękę rządowi, gdyż zyskuje on argument do negocjacji z branżą górniczą – uratujemy was, ale na naszych warunkach. Niestety jedyną propozycją rządu będzie wygaszanie górnictwa i systematyczna likwidacja branży, która nie zarabia już na swoje utrzymanie na skutek polityki klimatycznej i nieustającego dofinansowania OZE. Górnictwo dobija też import węgla z Rosji i innych krajów, ale też malejące zużycie węgla w energetyce i w gospodarstwach domowych.

Media piszące o gospodarce zauważyły już ten problem, ale tradycyjnie już wieszczą one „nieuchronny koniec górnictwa” pod wpływem „zielonej” rewolucji i tak naprawdę nie wskazują na źródła tej sytuacji. I tak na przykład dziennik Forsal.pl (biznesowa odnoga dziennika.pl) pisała tak:  „(…) rynek sygnalizuje, że polski węgiel powoli wchodzi w fazę schyłku. To nie rozwiąże jednak problemu górników i regionów wydobywczych. Uporządkowane, rozłożone w czasie odchodzenie od węgla wraz z tworzeniem nowych miejsc pracy dla pracowników kopalni musi skrupulatnie zaplanować rząd wraz z samorządami. Tymczasem na przestrzeni ostatnich lat można było odnieść wrażenie, że władze odwlekają niewygodne decyzje i konsultacje w tej sprawie, licząc na spowolnienie zielonej rewolucji. Zamiast tego mamy jednak jej przyspieszenie.” [3]

Z kolei „Rzeczpospolita” w redakcyjnym komentarzu napisała tak: „Rząd, który lubi umizgiwać się do ludzi pracujących w kopalniach, powinien przede wszystkim szczerze mówić, jakie są plany odnośnie do tego sektora. (…) Zmienia się klimat, zmienia się energetyka i czas wreszcie górnikom – którym przez dekady zawdzięczaliśmy bezpieczeństwo energetyczne – uczciwie powiedzieć: era węgla się kończy, gospodarka nie będzie potrzebować pracowników dołowych, szeroko pojęty rynek pracy potrzebuje fachowców. Produkcja wysokoemisyjnej energii z węgla przegrywa z energią z wiatru i słońca. Farmy fotowoltaiczne rosną w Polsce jak na drożdżach i gołym okiem widać, że czarna energia jest w odwrocie, a zielona rośnie.” [4]

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Naszym zdaniem jedną szansą dla Polski jest całkowite odrzucenie polityki klimatycznej narzucanej przez Unię Europejską i samodzielne kształtowanie miksu energetycznego z pominięciem nienaukowej i intelektualnie bełkotliwej „nauki o klimacie”, która oskarża dwutlenek węgla o wszystkie nieszczęścia tego świata. Widać wyraźnie, że sprawie górnictwa polski rząd nie ma żadnego pomysłu na wyjście z pułapki jaką jest unijna polityka klimatyczna i zwyczajnie pogodził się już z tym, że niewiele może ugrać na tym polu. Łatwiej jest mu podjąć decyzję o imporcie energii, nawet jeśli jest ona droższa niż wbrew prikazom z Brukseli budować nowe elektrownie węglowe. Łatwiej jest rządowi ignorować stronę społeczną w kraju i budować wiatraki na lądzie i morzu, niż walczyć z Komisją Europejską o zachowanie autonomii w obszarze energetyki. Wszystko w myśl zasady – „gnębimy słabych, liczymy się tylko z silnymi”.

Musimy jeszcze raz powtórzyć to, co napisaliśmy w lutym br. Tak naprawdę dzisiaj zasadniczym pytaniem stojącym przed polskim społeczeństwem, a w konsekwencji i rządem, jest to czym mamy zastąpić używane w energetyce i ciepłownictwie paliwa kopalne, jeśli zaakceptowaliśmy już „neutralność klimatyczną”? Czym mamy zastąpić węgiel? Czym mamy zastąpić ropę naftową? Czym mamy zastąpić gaz ziemny? I jaką dzisiaj słyszymy odpowiedź od rządu Morawieckiego? Oczywiście, że budujmy wiatraki. Takie są rzeczywiste konsekwencje wspierania unijnej polityki klimatycznej i dalszego utrzymywania politycznego poparcia dla Unii. Warto zapamiętać, że Unia Europejska oznacza wiatraki pod każdym domem w Polsce plus drożejąca energia dla wszystkich. Fałszywie pojmowania nowoczesność będzie nas kosztować krocie oraz utratę górnictwa wraz z energetyką, a wiatraki i fotowoltaika nie zapewnią nam bezpieczeństwa energetycznego w ogóle.

Opracowanie i komentarz

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] http://stopwiatrakom.eu/aktualnosci/2860-polska-i-%C5%9Bwiat-potrzebuj%C4%85-taniej-energii-z-paliw-kopalnych-a-nie-mrzonek-o-%E2%80%9Eczystej%E2%80%9D-energii-z-wiatrak%C3%B3w.htmlpubl. z dn. 19.02.2020 r.

[2] http://stopwiatrakom.eu/aktualnosci/2863-cel-w-postaci-%E2%80%9Eneutralno%C5%9Bci-klimatycznej%E2%80%9D,-to-prosta-droga-do-cywilizacyjnego-upadku-europy.html – publ. z dn. 01.03.2020 r.

[3] https://forsal.pl/biznes/energetyka/artykuly/7747472,wygaszanie-kopaln-po-polsku-rzad-chce-to-zrobic-tak-by-gornicy-nie-zauwazyli.html

[4] https://energia.rp.pl/opinie/22621-gornicy-zasluguja-na-prawde