portal barbara ebiedowskaMówiąc o wiatrakach zwykle mówi się o ich „zbawiennym” wpływie na ograniczenie emisji CO2. Tymczasem wiatraki odgrywają również znaczną, negatywną rolę w emisji tego gazu do atmosfery.

Aby to lepiej zrozumieć, Jean-Luis Butré, autor książki Éolien, une catastrophe silencieuse, wyjaśnia ten problem na przykładzie miksu energetycznego francuskiego, w którym 77% – to energia jądrowa i 11% to biała energia, czyli 88% to produkcja energii w technologiach bezemisyjnych, bez jakichkolwiek gazów cieplarnianych.

Mówiąc krótko, Francja ma ograniczone możliwości redukcji CO2, bo niewiele produkuje energii elektrycznej w technologiach emisyjnych, a budowa elektrowni wiatrowych prowadzi jedynie do wzrostu emisji tego gazu.

Pomimo korzystnego miksu energetycznego Francja uległa również „szaleństwu wiatrakowemu” inspirowanemu przez nieodpowiedzialnych polityków, podobnie jak miało to miejsce u nas. Francja obecnie ma już na swoim terytorium ponad 6500 wiatraków i zamierza jeszcze ich wybudować trzy razy więcej, a dziennikarze, „chodzący na pasku” wiatrakowych lobbystów, stale wykrzykują, że Francja jest opóźniona w walce z CO2!

Jak wiadomo, elektrownie wiatrowe produkują energię w sposób nieciągły, całkowicie nieprzewidywalny, bo w pełni uzależnione są od warunków pogodowych. Produkcja ta charakteryzuje się więc brakiem jakiejkolwiek możliwości zrównoważenia popytu z podażą, bo to wiatr zarządza produkcją a nie człowiek.

Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest konieczność ciągłego utrzymywania „dyżurnych”, klasycznych, a więc emisyjnych (gaz, węgiel) mocy energetycznych , po to aby zapewnić niezbędną ciągłość dostaw energii dla mieszkańców.

Aby zapewnić tę ciągłość dostaw i zrównoważyć popyt z podażą w ciągu 365 dni w roku, sieci energetyczne są zmuszone do utrzymywania „dyżurnych” elektrowni na paliwo konwencjonalne, które muszą posiadać zdolność do uruchomienia znacznej produkcji w niezwykle krótkim czasie tj. przejścia od stanu „dyżuru” do stanu pełnej produkcji, co powoduje gwałtowną, niekontrolowaną emisję CO2 .

Nie można więc twierdzić, że wiatraki grają pozytywną rolę w walce z gazami cieplarnianymi, bo nie mogą egzystować samodzielnie bez wsparcia klasycznych elektrowni, które są zmuszane do pracy w warunkach ekstremalnych a w konsekwencji powodujących wyższą emisję CO2 niż to ma miejsce podczas stabilnego funkcjonowania.

Prowadzi to, wg J-L. Butré, do kompletnej katastrofy. Emisja CO2 związana z produkcją energii elektrycznej wzrosła we Francji w roku 2015 o 21,7% w stosunku do roku 2014, pomimo że, moc zainstalowana elektrowni wiatrowych w tym kraju wzrosła w tym samym czasie o 1256 MW!!!

Zatem jest to niepodważalny dowód na fakt, że wiatraki nie tylko nie wpływają na obniżenie CO2 w atmosferze, ale przeciwnie, mają bezpośredni wpływ na podwyższenie jego zawartości. Są więc one w opozycji do zapisów protokółu z Kyoto.

Paradoks francuski polega więc na tym, że Francja nie potrzebuje wiatraków, które wymuszają budowę kolejnych elektrowni gazowych, a więc emisyjnych a także dodatkowego wzmocnienia sieci przesyłowych kosztem 40 miliardów euro, nie wspominając o tym, że budowa wiatraków w tym kraju w roku 2015 pochłonęła 15 miliardów euro.

Rzeczywiście świat stanął na głowie i wyprawia „brewerie” tylko po to, by wąska grupa cwaniaków mogła się bogacić kosztem wielkich społeczności, wciskając im do głowy „kit” ubrany w piękne hasła ratowania Ziemi i Ludzkości. Nie dajmy się zwariować!

rys. nr 1

źródło: https://wind-watch.org/pix/displayimage.php?album=2&pid=523#top_display_media

Barbara Lebiedowska