Budowa budynków, budowli i obiektów technicznych wiąże się z koniecznością spełnienia szeregu warunków prawnych związanych z realizacją inwestycji oraz z ich bezpieczeństwem dla użytkowników i otoczenia. Im większe i bardziej skomplikowane przedsięwzięcie techniczne, tym bardziej możemy oczekiwać, że zaostrzone będą warunki techniczne i zakres nadzoru. W przypadku budowy elektrowni wiatrowych mamy jednak do czynienia z przypadkiem szczególnym, tzn. z brakiem norm technicznych i brakiem dozoru technicznego.

Polskie prawo budowlane przewiduje w art. 7 ust. 2 pkt 1) i 2) delegację ustawową umożliwiającą wydawanie przez właściwych ministrów rozporządzeń określających warunki techniczne użytkowania dla budynków oraz dla obiektów budowlanych. Rozporządzenia takie zostały wydane m.in. dla budynków mieszkalnych, dla stacji paliw, dróg publicznych, linii kolejowych, lotnisk cywilnych, autostrad, gazociągów, rurociągów, budowli hydrotechnicznych. Nie ma natomiast takich przepisów dla elektrowni wiatrowych. To czy takie przepisy zostaną wydane zależy tak naprawdę od ministra właściwego do spraw budownictwa, lokalnego planowania i zagospodarowania przestrzennego. W obecnym stanie prawnym nie ma nawet potrzeby dokonywania nowelizacji Prawa budowlanego. Niestety takie prace legislacyjne nie toczyły się i nie toczą. Przyczyn tego stanu rzeczy możemy się jedynie domyślać. Argument ten jest ważny, chociażby dlatego, że z uwagi na wielkość tych urządzeń nawet do 200 m wysokości oraz dynamikę (są to urządzenia ruchome), są one stawiane bez sprawdzania przez organy architektoniczno-budowlane na etapie wydawania decyzji o pozwoleniu na budowę czy spełniają one normy techniczne.

Dodatkowo należy zauważyć, że elektrownie wiatrowe, mimo, że są urządzeniami technicznymi, to nie podlegają one dozorowi technicznemu sprawowanymi na podstawie ustawy z dnia 21 grudnia 2000 r. o dozorze technicznym (Dz. U. Nr 122, poz. 1321, ze zm.) przez Urząd Dozoru Technicznego. Lista urządzeń technicznych podlegających takiemu dozorowi została określona Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 7 grudnia 2012 r. w sprawie rodzajów urządzeń technicznych podlegających dozorowi technicznemu (Dz. U. z 2012 r. poz. 1468) i zawiera ona listę kilkunastu urządzeń technicznych, w tym dźwigów towarowych, żurawi, wyciągów, kolei liniowych, ale znowu bez elektrowni wiatrowych. Zaskakującą rzeczą jest to, że specjalny dozór techniczny dotyczy urządzeń znacznie mniejszych niż elektrownie wiatrowe i znacznie mnie oddziałujących na otoczenie. Rozporządzenie zostało wydane całkiem niedawno i nic nie stoi na przeszkodzie by zostało znowelizowane poprzez dodanie jednego punktu w nim.

Elektrownie wiatrowe, jak każde urządzenie techniczne, może się psuć, może być źle wykonane, może w końcu ulec awarii, stąd też nadzór techniczny czy też nadzór budowlany nad nimi, powinien być oczywisty. Przecież nie chodzi o wentylatory, a o urządzenia dorównujące swoją wielkością Pałacowi Kultury i Nauki w Warszawie (dach na wysokości 182 m.n.p.t., a iglica na wysokości 237 m.n.p.t.). Stąd też badanie strefy oddziaływania takiego obiektu - poza kwestią zasięgu hałasu - powinno dotyczyć także kwestii ustalania zasięgu możliwych negatywnych oddziaływań, np. urwania się śmigieł, pożaru turbiny, migotania cienie, przewrócenia się obiektu, czy rozrzucania kawałkami lodu, a nawet wyłączania go w określone pory roku lub dnia. Powyższe kwestie powinny być przedmiotem rzetelnej i wyczerpującej regulacji prawnej i im szybciej to się stanie, tym wszystkim będzie łatwiej funkcjonować z elektrowniami wiatrowymi. Czy oczekuję zbyt wiele?

Marcin Przychodzki