portal wiadomosci lokalneWójt Gminy Karczmiska nie zaliczy budowy wiatraków w gminie do listy swoich „sukcesów”, gdyż Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Lublinie błyskawicznie rozprawiło się z wadliwą decyzją środowiskową dla elektrowni wiatrowych.

Rzutem na taśmę, bo w dniu 11 lipca 2016 r., wójt gminy Karczmiska wydał decyzję określającą środowiskowe uwarunkowania realizacji przedsięwzięcia dla farmy wiatrowej składającej się z 4 elektrowni wiatrowych o łącznej mocy nominalnej 9,6 MW i maksymalnej wysokości turbiny 178,5 m n.p.t. Obowiązkiem wójta w takim postępowaniu jest przeprowadzenie m.in. wnikliwej i wszechstronnej analizy przedstawionego przez inwestora raportu o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko, a także podjęcie przez organ wszelkich niezbędnych czynności zmierzających do usunięcia zgłoszonych w toku postępowania wątpliwości i uwag co do jakości i wyników tego raportu ooś. Wyniki wykonanej przez organ analizy powinny znaleźć szczegółowe odzwierciedlenie w uzasadnieniu sporządzonym nie tylko zgodnie z wymogami art. 107 § 3 KPA, ale również z uwzględnieniem szczególnych wymogów wskazanych w art. 85 i 86 ust. 1 ustawy środowiskowej.

W tej sprawie istotne jest to, że wójt wydając swoją decyzję w dniu 11 lipca br., nie mógł nie wiedzieć, że ustawa z dnia 20 maja 2016 r. o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych (Dz. U. z 2016 r. poz. 961) – „ustawa odległościowa” została już opublikowana w Dzienniku Ustaw i niedługo wejdzie w życie, całkowicie zmieniając zasady lokalizacji farm wiatrowych. A zgodnie z nowymi przepisami niezbędne było zachowanie minimalnej odległości elektrowni wiatrowych od zabudowy mieszkaniowej i niektórych form ochrony przyrody, która wynosi dziesięciokrotność całkowitej wysokości elektrowni wiatrowej liczonej od podstawy do najwyższego punktu śmigła. W tej konkretnej sprawie jest to odległość 1.785 m.

Kolegium w Lublinie bardzo trafnie zwróciło uwagę, że mając na względzie nowe przepisy dotyczące lokalizacji elektrowni wiatrowych, w pierwszej kolejności powinno ustalić czy planowane przedsięwzięcie spełnia wymóg minimalnej odległości wskazany w art. 4 ust. 1 ustawy odległościowej. W tym celu zobowiązało wójta do analizy zasięgu oddziaływania planowanej inwestycji z uwzględnieniem minimalnej odległości ustawowej od zabudowy mieszkaniowej. Jeżeli w odległości 1.785 m liczonej od każdej planowanej elektrowni znajdzie się choćby jeden budynek mieszkalny, to wójt zobowiązany będzie do wydania decyzji odmawiającej ustalenia środowiskowych uwarunkowań dla tego przedsięwzięcia bez dalszej analizy pozostałych dowodów w sprawie, w tym poprawności i rzetelności raportu o oddziaływaniu na środowisko. Tak właśnie działają nowe przepisy.

Dlaczego ustawa odległościowa była i jest potrzebna doskonale pokazuje treść decyzji wydanej przez wójta gminy Karczmiska. Jej lektura wskazuje na to, że wójt w ogóle nie przeprowadził samodzielnej i rzetelnej analizy raportu o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko sporządzonego na zlecenie inwestora i nie zażądał jego uzupełnienia o kwestie istotne z punktu widzenia ochrony zdrowia i życia okolicznych mieszkańców. Organ oparł swoje rozstrzygnięcie wyłącznie o argumenty i przedłożone przez inwestora z założenia zbijając wszystkie argumenty podnoszone przez mieszkańców. Wójt nie zadał sobie nawet trudu weryfikacji raportu ooś w oparciu o współczesną wiedzę naukową dotyczącą oddziaływania przemysłowych elektrowni wiatrowych na zdrowie ludzi i zasięgu tego oddziaływania, mimo tego, że zostały mu dostarczone przez mieszkańców analizy i materiały dotyczące negatywnego oddziaływania elektrowni wiatrowych na zdrowie człowieka. Niestety takie zachowania urzędników są powszechną praktyką. Z jakich powodów tak się dzieje, można się tylko domyślać. Niemniej jednak, skoro urzędnicy nie są w stanie zweryfikować takich raportów i dokumentów przedkładanych przez inwestora, to mogą powoływać biegłych do takich czynności. W przypadku elektrowni wiatrowych dotyczy to akustyków, ornitologów czy chiropterologów, którzy mogą wydać niezależną opinię w sprawie.

Jak była prowadzona sprawa przez wójta dobrze pokazuje fragment z uzasadnienia decyzji Kolegium w Lublinie. „Organ odwoławczy dodatkowo pragnie wskazać organowi I instancji, iż akta administracyjne powinny być zszyte (w skoroszyt) i ponumerowane, ułożone w kolejności chronologicznej oraz zawierać wykaz numeryczny i rzeczowy przekazanych dokumentów. Przekazane do Kolegium akta sprawy w 5 skoroszytach takich warunków nie spełniają, a wniesione odwołania są porozrzucane w dowolnej kolejności po teczce nr 1.

Od samego początku, portal Stopwiatrakom.eu pokazuje w jaki sposób realizowane są w Polsce inwestycje wiatrakowe i w zasadzie wszędzie jest podobnie. Na szczeblu gminnym występuje dziwna niechęć do stosowania procedury administracyjnej w sposób zgodny z założeniami ustawodawcy, to jest mając na względzie dobro obywateli oraz zgodnie z zasadą prawdy obiektywnej. Organy ignorują to, że decyzje środowiskowe ustalające warunki realizacji przedsięwzięcia nie mogą stać w sprzeczności z zasadą zrównoważonego rozwoju (art. 5 Konstytucji RP oraz art. 3 pkt 50) Prawa ochrony środowiska) oraz z zasadą prewencji i zasadą przezorności (art. 6 ust. 1 i 2 Prawa ochrony środowiska), a także z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony zdrowia ludzkiego (art. 68 ust. 1 Konstytucji RP).

Zasada zrównoważonego rozwoju musi być uwzględniana w procesie stosowania prawa dla interpretacji wymogów w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej czy ochrony środowiska tam, gdzie ustawodawca pozostawił organom pewien luz decyzyjny. Powinna ona zatem pełnić przede wszystkim rolę dyrektywy wykładni przepisów prawa, zwłaszcza gdy pojawią się wątpliwości co do zakresu, rodzaju i sposobu realizacji obowiązków – jak w przypadku wyboru wariantu alternatywnego realizacji przedsięwzięcia w procedurze oceny oddziaływania na środowisko: „Orzekający ostatecznie w sprawie organ dokonuje oceny stanu faktycznego i gdy nie wybrano wariantu optymalnego z punktu widzenia ochrony zasobów przyrodniczych, rozważa, czy zakładana znaczniejsza ingerencja w zasoby środowiska jest dopuszczalna (uzasadniona w kontekście zasad zrównoważonego rozwoju)” (wyr. WSA w Warszawie z 23.6.2009 r., IV SA/Wa 1269/08). Niby to wszystko jest jasne i oczywiste, a jednak kiedy dochodzi do wydawania decyzji administracyjnych przez wójtów, to ta wiedza nie znajduje zastosowania.

Redakcja stopwiatrakom.eu