Na stronach Rządowego Centrum Legislacji ukazał się projekt nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii autorstwa Ministra Gospodarki. Projekt w zamierzeniu autorów ma na celu usunięcie wątpliwości interpretacyjnych dotyczących świeżo uchwalonych przepisów, które nie zdążyły jeszcze wejść w życie. Proponowane zmiany mają charakter techniczny i doprecyzowują zawarte w ustawie rozwiązania „pro-obywatelskie”, zapewniając jednocześnie ich zgodność z Wytycznymi Komisji Europejskiej w sprawie pomocy państwa na ochronę środowiska i cele związane z energią w latach 2014 – 2020 (Dz. Urz. UE seria C, nr 200 z 28.06.2014, s. 1). W uzasadnieniu do ustawy opisano, w jaki sposób ma nastąpić dostosowanie poziomu wsparcia i stawek cen gwarantowanych dla grupy prosumentów wytwarzających energię w mikroinstalacjach do 10 kW zainstalowanej mocy elektrycznej.

Istotne znaczenie ma proponowana zmiana przepisu art. 39 ust. 1 ustawy o oze oraz nowe art. 39a-39c, które drastycznie ograniczają możliwość skorzystania ze wsparcia w postaci stawek cen gwarantowanych za sprawą kuriozalnej formalizacji całego procesu udzielenia pomocy oraz niezwykle skomplikowanej zasady ustalania ceny zakupu energii elektrycznej wytworzonej w mikroinstalcjach. Utrudnieniem jest już sama konieczność złożenia wniosku o udzielenie pomocy do Prezesa URE, a także konieczność złożenia oświadczenia w sprawie ceny zakupu energii elektrycznej z mikroinstalacji o treści co najmniej niezrozumiałej oraz potraktowanie wsparcia dla prosumentów jak normalnej pomocy publicznej. Oczywiście, sprawa pomocy publicznej udzielanej równolegle przemysłowym farmom wiatrowym została pominięta dyskretnym milczeniem i nawet coroczny raport o pomocy publicznej Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nic nie wspomina o kwotach wsparcia dla dużej energetyki wiatrowej. Z projektu nowelizacji nie wynika, żeby coś w tej sprawie miało się zmienić.

Oprócz tego, że regulacja dotycząca prosumentów zmierza do maksymalnego zniechęcenia szarego obywatela do produkcji energii elektrycznej z mikroinstalacji, projekt zawiera jeszcze jedną znaczącą zmianę. Jeżeli dobrze rozumiemy cel i sens całego przepisu art. 3 projektu nowelizacji, to zmierza on do wprowadzenia „koła ratunkowego” dla tych projektów z zakresu przemysłowej energetyki wiatrowej, które z różnych powodów nie będą mogły zostać ukończone do końca 2015 r., ale zdążą powstać do końca 2016 r. Przepis art. 3 gwarantuje takim przedsięwzięciom możliwość startu w nowym systemie aukcyjnym pod warunkiem sprzedaży od chwili uruchomienia całości wytworzonej energii do sieci i sprzedawania jej na giełdzie towarowej. Ministerstwo Gospodarki najwidoczniej liczy na to, że uda się przepchnąć proponowaną nowelizację jeszcze w obecnej kadencji Sejmu i tym samym po cichu uratować kilka lub kilkanaście przygotowywanych właśnie projektów budowy farm wiatrowych. Ale my już to wiemy.