portal wiadomosci z sejmuMamy już wyrobiony stosunek do tego wszystkiego, co dzieje się teraz w rządzie, po zmianie premiera. Mogłoby się wydawać, że mamy do czynienia z tymi samymi ludźmi, którzy w 2015 r. wygrali wybory do Sejmu. Niestety, ale okres „dobrej zmiany” i względnego spokoju się już skończył. Teraz  nadszedł czas walki o Polskę wolną od wiatraków i wpływów zagranicznych ośrodków władzy, które za wszelką cenę próbują podporządkować sobie nas politycznie i gospodarczo. Powiedzmy wspólnie stanowcze NIE tym działaniom, nawet jeśli trzeba będzie w sposób otwarty i zdecydowany zakomunikować naszym posłom, senatorom i ministrom, że jeszcze w latach 2015-2017 r. mówili i robili coś dokładnie odwrotnego.

Od wielu miesięcy sygnalizujemy zmianę podejścia rządu wobec kwestii wiatraków. Początkowo towarzyszyło temu duże niedowierzanie, ale z czasem okazało się, że rząd PiS jednak zmienił zdanie i w taki sposób, że w zaciszu gabinetów dogadał się z lobby wiatrakowym. Jakie są szczegóły tego dealu, tego nie wiemy, ale sądząc po przyjętym z inicjatywy ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego projekcie ustawy zmieniającej ustawę o OZE  (druk sejmowy nr 2412) to czeka nas szybki powrót do wiatrakowania Polski. Oczywiście za pieniądze podatników, bo jak wiadomo energia z wiatru jest „darmowa”, więc płacą za nią wszyscy. Jednym słowem tylko dwa lata wytrzymał rząd pod naciskiem Berlina i Brukseli, a teraz zarządzono odwrót. Przy czym, żeby było jasne, nie ma żadnego logicznego wytłumaczenia tej zmiany poza „cichymi” rozmowami lub szantażem na szczeblu politycznym. Reszty możemy się tylko domyślać, bo nawet nikt nie próbuje wyjaśnić stronie społecznej przyczyn tej zmiany stanowiska. Dokładnie tak jak i przy innych reformach, które miały polepszyć życie w Polsce. Wycofujemy się rakiem.

Sejm foto mini

fot. materiały własne redakcji

Szybkie zmiany w przepisach i ogłoszenie aukcji jeszcze w tym roku

Sposób pracy rządu w tej sprawie i sposób przeprowadzenia konsultacji społecznych woła o pomstę do nieba, gdyż wszystkie uwagi strony społecznej zostały zlekceważone. Projekt nie był konsultowany w normalnym trybie, tyko przepychany na siłę i po kryjomu. Pisaliśmy od tym od czerwca zeszłego roku, gdy udało się odkryć zamiary Ministerstwa Energii. Wtedy, udało się powstrzymać na wiele miesięcy prace nad tym projektem i trzeba było zmiany premiera, by temat wiatraków wrócił do łask.

Niestety, dzisiaj sytuacja jest taka, że już w dniu 25 kwietnia br., o godz. 12.00, obędzie się w Sejmie RP (bud. G) pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o OZE. Mimo braku posiedzenia Sejmu, Komisja ds. Energii i Skarbu Państwa będzie obradować w trybie nadzwyczajnym. Jak widać, lobbystom wiatrakowym spieszy się i naciskają na rząd, by ten uległ presji i poświęcił wieś i kilkadziesiąt miliardów złotych na projekty OZE, w tym prawie 16 mld zł na same wiatraki.

Apel do parlamentarzystów

Pisaliśmy już o projekcie ustawy tutaj: http://stopwiatrakom.eu/ustawa-o-oze/2469-nowelizacja-ustawy-o-oze-–-kluczowe-zagadnienia.html Teraz, we współpracy z lokalnym stowarzyszeniem z Darłowa, gdzie w tej gminie stoi aż 121 wiatraków, przygotowana została analiza tego projektu, która została wysłana do polityków rządzącej koalicji, w tym i do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Prosimy naszych czytelników o zapoznanie się z tym materiałem i rozesłanie go do parlamentarzystów i ministrów rządu. Dopóki Sejm nie uchwali tych zmian, to jest szansa na powstrzymanie kolejnej inwazji wiatraków na Polskę. Sprawa powinna zakończyć się wycofaniem tego projektu przez rząd i natychmiastową dymisją ministra Krzysztofa Tchórzewskiego, odpowiedzialnego politycznie i konstytucyjnie za energetykę. I tak wiarygodność rządu Mateusza Morawieckiego spadła już do zera, gdyż to jego rząd, pod naciskiem lobby wiatrakowego i Berlina przyjął ten projekt ustawy i skierował go do Sejmu.

Dzięki walce z wiatrakami PiS wygrał wybory do Sejmu w 2015 r. Teraz, po zmianie frontu na inwestorski, przegra każde nadchodzące wybory. Tąpnięcie w sondażach jest ostrzeżeniem, by nie ulegać fałszywym doradcom i zawierać kompromisów, które są przyznaniem się do porażki. Zresztą, kto słucha rad towarzyszki kanclerki Merkel i rynków finansowych, ten sam jest sobie winien.

Kto popiera wiatraki, ten przegrywa wybory

Redakcja stopwiatrakom.eu

Treść apelu:

W związku z zawirowaniami dotyczącym ustawy o inwestycjach wiatrowych z dnia 20 maja 2016 r. zwracamy się z apelem o nieuleganie presji lobby wiatrakowemu. Projekt ustawy wprowadza zmiany w prawie, korzystne wyłącznie dla inwestorów wiatrakowych oczywiście kosztem bezpieczeństwa, zdrowia obywateli, kosztem krajobrazu i wartości nieruchomości. Łamie się w ten sposób silne wsparcie strony społecznej dla rządu Prawa i Sprawiedliwości, które zaufało obietnicom wielu polityków PiS w sprawie wiatraków i które czuje się dzisiaj oszukane z powodu  wprowadzania zmian w ustawach, które chociaż w części spełniały ich oczekiwania. Apelujemy w interesie setek tysięcy Polaków o jak najszybsze odrzucenie proponowanych zmian. Jesteśmy natomiast przeciwni planowanej sytuacji, gdzie to kosztem utraty zdrowia i majątku setek tysięcy Polaków uzyskuje korzyści wąska grupa osób, w większości z zagranicy. Przeciwni jesteśmy temu, by korzyści te były transferowane poza granice naszego kraju.

Dla uzmysłowienia sobie realnych skutków, jakie niosą za sobą proponowane zmiany, poniżej przedstawiamy uproszczoną analizę zmian przepisów, wskazując przy tym na kuriozalność planowanych zmian w nawiązaniu do wystąpienia Ministra Energii z dnia 1.03.2018 r. do Rady Ministrów znak: DEO.1.4.4110.6.2018 związanego z przekazaniem:

- tekstu projektu ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustaw,

- uzasadnienie, ocenę skutków regulacji, raport z konsultacji społecznych.

- opis istotnych zmian wprowadzonych po Komisji Prawniczej

oraz

- projekty czterech rozporządzeń, których wydanie przewidują przepisy w/w projektu.

Po zapoznaniu się z tekstem projektu ustawy wskazujemy na kilka proponowanych zmian w przepisach, których uchwalenie będzie w istocie legalizacją zaistniałego bezprawia w odniesieniu do istniejących farm wiatrowych, a także pozwoli w odniesieniu do tych planowanych na uznaniową ich lokalizację oraz na funkcjonowanie farm wiatrowych z zagrożeniem dla życia i zdrowia wielu osób.  

Omawiamy tu kilka z projektowanych zmian, wobec których protestować winien każdy, któremu zależy na dobru Polski podnosząc przy tym, iż uchwalenie niektórych z proponowanych zmian naruszy przepisy Konstytucji Rzeczypospolitej.

W szczególności dotyczy to proponowanych zmian (ujęto je w art. 2 i art. 3 w/w projektu ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustaw ) innych ustaw, a w szczególności dotyczy to: ustawy z dnia 20 maja 2016 roku o inwestycjach wiatrowych oraz ustawy z dnia 7 lipca 1994 roku – Prawo budowlane.

W art. 2 pkt. 1 projektu proponuje się zmianę definicji elektrowni wiatrowej.

dotychczasowe brzmienie zgodnie z ustawą z dnia 20 maja 2016 roku art. 2 pkt.1: (cyt. ) „elektrownia wiatrowa – budowlę w rozumieniu przepisów prawa budowlanego, składającą się co najmniej z fundamentu, wieży oraz elementów technicznych, o mocy większej niż … “.

propozycja: ( cyt. ) „elektrownia wiatrowa – instalacja odnawialnego źródła energii, składająca się z części budowlanej stanowiącej budowlę w rozumieniu prawa budowlanego oraz urządzeń technicznych, w tym elementów technicznych, w której energia elektryczna jest wytwarzana z energii wiatru … … “.

Zmiana ta biorąc pod uwagę proponowaną zmianę w art. 3 pkt. 3 ustawy z dnia 07.07.1994 r. - Prawo budowlane oraz treść proponowanego przepisu ujętego w projekcie OZE art. 1 pkt. 11a (hybrydowa instalacja odnawialnego źródła energii) oraz 19a (modernizacja) pozwala w istocie na dalsze funkcjonowanie istniejących farm wiatrowych z ominięciem nakazu ujętego w ustawie z dnia 20 maja 2016 roku tj. art. 4 pkt. tj.: „odległość … jest równa lub większa od dziesięciokrotnej wysokości elektrowni wiatrowej mierzonej od poziomu gruntu do najwyższego punktu budowli, wliczając elementy …. “.

W art. 3 pkt. 1 proponuje się zmianę treści art. 12 ustawy z dnia 20 maja 2016 roku:

dotychczas było tak(cyt. ) „W przypadku elektrowni wiatrowych użytkowanych w dniu wejścia ustawy, nie spełniających wymogów określonych w art. 4, dopuszcza się jedynie przeprowadzenie remontu oraz wykonywanie innych czynności niezbędnych do prawidłowego użytkowania elektrowni, z wyłączeniem działań prowadzących do zwiększenia parametrów użytkowych elektrowni wiatrowych lub zwiększenia jej oddziaływania na środowisko “.

proponowana zmiana wprowadza nowe brzmienie przepisu art. 12: „1. W przypadku elektrowni wiatrowych, nie spełniających wymogów określonych w art. 4, dopuszcza się jedynie przeprowadzenie remontu  … …. … z wyłączeniem działań prowadzących do zwiększenia mocy zainstalowanej elektrycznej lub zwiększenia jej oddziaływania na środowisko.

  1. W przypadkach określonych w ust. 1, minimalna odległość elektrowni wiatrowej określona w art. 4 nie jest brana pod uwagę przy wydawaniu decyzji administracyjnych, wymaganych do wykonania czynności określonych w ust. 1. “.

Zmiana ta poprzez usunięcie słowa „użytkowanych “ dopuszcza w istocie legalizację istniejących elektrowni wiatrowych posadowionych w odległości mniejszej niż określona w art. 4 w/w ustaw z dnia 20 maja 2016 roku, czyli 10H. Temu samemu służy w istocie zamiana wyrazów: „zwiększenie parametrów użytkowych“ na „zwiększenie mocy zainstalowanej elektrycznej “.

Ponadto należy wskazać, iż dopuszcza się w ten sposób również legalizację (odbudowę) elektrowni zniszczonych ( np. wskutek awarii, katastrofy budowlanej, itp.) oraz w naszej ocenie również tych dla których dopiero rozpoczęto budowę ( nawet na papierze ).

Podkreślić bowiem należy, iż ujęcie w ustępie drugim braku zastosowania minimalnej odległości przy wydawaniu decyzji administracyjnych np. decyzja o pozwoleniu na użytkowanie - prowadzi jednoznacznie do legalizacji istniejącego zagrożenia dla życia i zdrowia wielu ludzi. Wystarczy bowiem stwierdzenie, że nie zwiększono mocy zainstalowanej elektrycznej oraz nie zwiększono oddziaływania na środowisko. Jest to pełna dowolność dla urzędników.

W art. 3 pkt. 1 proponuje się zmianę treści art. 13 ust. 2 ustawy z dnia 20 maja 2016 roku:

Dotychczas było tak: „Pozwolenie na budowę dotyczące elektrowni wiatrowych, wydane przed dniem wejścia w życie ustawy   … zachowują moc, o ile wciągu 3 lat od dnia wejścia ustawy zostanie wydana decyzja o pozwoleniu na użytkowanie.”

Tymczasem proponuję się nowe brzmienie: „Pozwolenia na budowę … …. o ile w ciągu 5 lat od dnia wejścia w życie ustawy wydana zostanie decyzja o pozwoleniu na użytkowanie“.

Zmiana ta wydłuża w ten sposób istniejący stan tj. pozwolenia na budowę wydane dla szeregu farm o kolejne 5 lat i narusza zasadę równości wobec prawa ujętą w Konstytucji RP. Tej kwestii nie należy lekceważyć i oddzielać od dalszych proponowanych zmian w zakresie art. 13 ponieważ w dalszej części dokonuje się w istocie obejścia prawa tak, aby nie biorąc pod uwagę odległości ujętej w art. 4 pkt. 1 tj.: „jest równa lub większa od dziesięciokrotnej wysokości elektrowni wiatrowej mierzonej od poziomu gruntu do najwyższego punktu budowli, wliczając elementy …. “ zalegalizować i umożliwić wybudowanie w sprzeczności z w/w odległością elektrownie wiatrowe.

Dlatego wnioskujemy o zmianę proponowany zapis w art. 13 ust. 3a i 3b na zapis:

„3a. Postępowania w sprawie zmian pozwoleń na budowę wydanych na podstawie postępowań, o których mowa w ust. 3, a także postępowań w sprawie zmian prawomocnych pozwoleń na budowę wydanych na podstawie przepisów obowiązujących przed dniem wejścia w życie ustawy, prowadzi się na podstawie przepisów dotychczasowych z uwzględnieniem wymogów ( nakazów ) zawartych w art. 4 przez organy wymienione w art. 6 ustawy “.

oraz

„3b. W przypadku gdy wymagana będzie zmiana albo wydanie nowej decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach na potrzeby postępowań określnych w ust. 3a, organy wydające decyzję stosują wymogi określone w art. 4.

Wyraźnie podkreślamy, że proponowane przez rząd zapisy ujęte w projekcie dot. art. 13 ust. 3a i 3b w istocie poprzez wprowadzenie braku stosowania wymogów w art. 4 umożliwiają w rzeczywistości zmianę wydanych na potrzeby elektrowni wiatrowych pozwoleń na budowę oraz decyzji środowiskowych bez stosowania wymaganej prawem, minimalnej odległości ujętej w art. 4. Dotyczy to również postępowań, które są w toku. Dla przykładu podaję fakt, iż w wielu miejscach w Polsce złożono tuż przed opublikowaniem ustawy z dnia 20 maja 2016 roku wniosek o wydanie pozwolenia na budowę elektrowni wiatrowych. Postępowania te zawieszono z uwagi na istotne braki we wniosku o pozwolenie na budowę. Dokonywano tego nawet w sprzeczności z przepisami prawa oraz bezterminowo. Jest to naszym zdaniem wyraźny dowód na wręcz wątpliwy prawnie charakter spraw tych spraw. Znamy przypadek, kiedy wójt wydał decyzję o warunkach zabudowy bez decyzji środowiskowej dla wiatraków.

Podkreślamy, że inwestorzy ci w przypadku wprowadzenia proponowanych zmian będą mogli realizować, a także legalizować inwestycje mimo, że odległość projektowanego posadowienia elektrowni o wysokości ok. 200 metrów od siedzib ludzkich wynoszą niejednokrotnie mniej niż 400 metrów.

W żadnym przypadku nie wolno doprowadzić do uchwalenia proponowanych przez rząd poprawek ujętych w art. 12 i art.13 ponieważ będzie to ustawowa legalizacja zagrożenia dla życia i zdrowia wielu ludzi.

Ponadto należy podkreślić, że w takim przypadku ( tj. uchwalenia w/w poprawek ) w zasadzie wszystkie postępowania administracyjne toczące się przez sądami administracyjnymi są skazane na przegraną dla każdej z osób poszkodowanych oddziaływaniem farmy wiatrowej, ponieważ  nie będą obowiązywać dla istniejących i planowanych farm wiatrowych ( również tam gdzie złożono np. dotychczas tylko wnioski o wydanie pozwolenia na budowę ) wymogi ujęte w art. 4 ustawy.

Trzeba nazwać, rzeczy po imieniu i dlatego mówimy, że skandalem jest::

- wydłużenie okresu ważności pozwoleń na budowę dla elektrowni wiatrowych z trzech lat do pięciu i umożliwianie realizacji tych projektów, które nie spełniają minimalnej odległości,

- użytkowanie elektrowni istniejących. lub dla których złożono wniosek o pozwoleniu na budowę do dnia 15 lipca 2016 r., a nie spełniających kryterium minimalnej odległości 10H bez ograniczenia czasowego (art. 12 ust. 1) .

- brak dozoru technicznego turbin ze strony Urzędu Dozoru Techniczego,

- wydłużenie okresu ważności decyzji środowiskowych do 10 lat  .

Skandalem jest również (art.4 ust.1 pkt 2) utrzymanie wymagań dopuszczalnego poziomu hałasu w oparciu o obowiązujące jeszcze rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 14 czerwca 2007 r. w kontekscie bezpieczeństwa i ochrony zdrowia obywateli. W przywołanym rozporządzeniu hałas elektrowni wiatrowych w ogóle nie został uwzględniony, zaś metodyka pomiarowa wg rozp. Ministra Srodowiska z dnia 30 października 2014 roku wyklucza pomiary przy prędkości wiatru 5 m/s (i powyżej) kiedy elektrownia zaczyna pracować i … hałasować. Nadzór nad spełnieniem wymagań ochrony środowiska przed hałasem pozostawiono w kompetencji Inspekcji Ochrony Środowiska i w związku z wyżej przywołanym rozporządzeń pozostaje w dalszym ciągu fikcją, gdyż przy prędkości wiatru 5m/s nie można przeprowadzać pomiarów. Dlaczego projekt nie uwzględnia stanowiska Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny opublikowanego w roku 2016 w którym zalecono do czasu opracowania kompleksowej metodyki oceny oddziaływania przemysłowych farm wiatrowych na zdrowie ludzi minimalną odleglość 2 km od zabudowań mieszkalnych! Nikt nie uchylił tych zaleceń.

Wprowadzenie zmian w ustawie „odległościowej” z dnia 20 maja 2016 r. powinno być poprzedzone wprowadzeniem przez Ministerstwo Środowiska właściwych unormowań prawnych zgodnie z w/w zaleceniem. Zamiast tego w dalszym ciągu mamy stosować niewłaściwe metody obliczeń z pominięciem hałasu niskoczestoliwościowego (w tym infradźwięków) oraz wartości wskaźnika pochłaniania gruntu „G” na poziomie powyżej zera, świadomie fałszując opracowania z zakresu oddziaływania inwestycji na środowisko, a na korzyść inwestora - prezentowane następnie do uzgodnień i konsultacji społecznych.

Całość zmian wskazuje jednoznacznie na uległość rządu wobec lobby wiatrakowego. O poszkodowanych w wyniku funkcjonujących wiatraków lub wnioskowanych do budowy do 15 lipca 2016 roku na starych zasadach w projekcie ani słowa. Przekaz jest jasny - problem bezpieczeństwa, ochrony zdrowia i ochrony majątku mieszkańców wsi dla Ministerstwa Energii i Ministerstwa Środowiska jest mniej ważny od interesu lobby wiatrakowego i dla projektodawców. Dotychczasowe przepisy powołane dla ochrony życia i zdrowia ludzi czemu dano wyraz uchwaleniem ustawy z dnia 20 maja 2016 roku zostaną w tym stanie rzeczy zaprzepaszczone.

Dlatego apelujemy, by w interesie setek tysięcy Polaków, odrzucono projektowane zmiany w szczególności do art. 12 i art. 13  ustawy z dnia 20 maja 2016 roku i wstrzymanie prac nad tym projektem.