fot. Pixabay fot. Pixabay

Piszemy o tym problemie od dłuższego czasu wskazując na jakie niebezpieczeństwa naraża nas armia elektrowni wiatrowych (ponad 25.000 szt.) pracujących zza zachodnią granicą i jak to wypływa na bezpieczeństwo polskiego system energetycznego. A tu niespodzianka, gdyż Unijna Agencja ds. Współpracy Organów Regulacji Energetyki (ACER) potwierdziła, że na granicy polsko-niemieckiej, polsko-czeskiej, czesko-niemieckiej i czesko-austriackiej dochodzi do nieplanowanych przepływów energii elektrycznej i że jest to pochodna nadmiernej generacji pochodzącej właśnie z elektrowni wiatrowych zlokalizowanych głównie na północy Niemiec.

Europejska Agencja ACER wyraziła co prawda tylko swoją opinię w tej sprawie, ale trudno o bardziej czytelny sygnał, że sprawy nie da się dłużej zamiatać pod dywan. Sama budowa tzw. przesuwników fazowych na granicach systemów niewiele pomoże, jeśli niemiecki operator systemu energetycznego (50 Hertz) nie będzie ponosił konsekwencji finansowych swoich działań. Zapychanie sieci nadmiarem energii elektrycznej z wiatraków powinno wiązać się z koniecznością ponoszenia opłat na rzecz polskiej sieci energetycznej i to w takiej wysokości, by nikomu nie opłacało się to robić. W końcu jest to korzystanie z cudzej własności i to w sposób uniemożliwiający normalne jej użytkowanie. Sprawa jest pilna i wymaga radykalnych działań po stronie PSE S.A. oraz Ministerstwa Gospodarki, choć i tak trzeba z tym będzie zaczekać na nowy rząd. Obecny zrobi wszystko, co mu Berlin każe.

Źródło:

http://energetyka.wnp.pl/niemcy-zapychaja-energia-z-wiatrakow-polskie-sieci,258252_1_0_0.html,258252_1_0_0.html

http://tvn24bis.pl/surowce,78/acer-polska-ma-racje-ws-niekontrolowanych-przeplywow-pradu-z-niemiec,580526.html