Przeprowadzona ponad rok temu kontrola NIK w zakresie lokalizacji i budowy lądowych farm wiatrowych nie przyniosła spodziewanych efektów w postaci wprowadzenia do porządku prawnego minimalnej odległości od farm wiatrowych. Nie skontrolowano wszystkich farm wiatrowych, nie rozliczono najbardziej rażących przypadków budowy w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowy mieszkalnej bez rzetelnej analizy akustycznej, nie pociągnięto nikogo do odpowiedzialności. Rozłożony szeroko polityczny parasol ochronny umożliwiał przepychanie inwestycji wiatrakowych wbrew sąsiadom, wbrew stwarzanemu w ten sposób zagrożeniu dla zdrowia ludzi mieszkających w bliskim sąsiedztwie. Mamy nadzieję, że ten czas się już skończył i możliwa będzie dokładna weryfikacja procesów inwestycyjnych prowadzonych w całej Polsce przez niezależne ciało.

Opisany w materiale prasowym przypadek gminy Laszki, gdzie wójt wydał decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia w postaci farmy wiatrowej dla działek, których właścicielem był on i pracownicy Urzędu Gminy Laszki, nie jest jakoś szczególnie odosobniony. Rzecz w tym, żeby ustalić, kto i dlaczego dawał przyzwolenie na tego typu zachowania i czy w innych województwach nie było podobnie.

Źródło:

http://niezalezna.pl/72544-dymisja-jana-burego-byly-posel-psl-ma-kolejne-klopoty-tym-razem-z-wiatrakami

http://wpolityce.pl/polityka/270542-bury-prawie-jak-don-kichot-tez-ma-problem-z-wiatrakami-prokuratura-bedzie-mogla-go-wkrotce-przesluchac-w-sprawie-farm-wiatrowych