Na portalu WNP.PL ukazał się w dniu 12 stycznia br. wywiad z Jerzym Markowskim, ekspertem od górnictwa, który wskazuje na konsekwencje unijnej polityki energetyczno-klimatycznej.

„W otoczeniu górnictwa niezwykle niepokojąca dla sektora węglowego oraz polskiej elektroenergetyki jest presja komisarza UE do spraw polityki klimatycznej i energetycznej, który ubolewa, a jednocześnie domaga się co najmniej 10-procentowego wskaźnika sprowadzania energii elektrycznej z krajów sąsiednich spoza UE.”

Markowski podkreśla, że takie pomysły zmierzają wprost do redukcji wykorzystania krajowych surowców energetycznych (węgla kamiennego i brunatnego), co jest bardzo trafnym spostrzeżeniem. Polska jest bowiem w stanie samodzielnie produkować energię elektryczną na własne potrzeby, a nawet na eksport i na tym zarabiać. Rzecz w tym, że robi to głównie z węgla, który jest na cenzurowanym w Unii, mimo znaczącego jego importu przez całą Europę.

Mamy świadomość, że samo narzekanie na Komisję i jej utopijne pomysły w energetyce niewiele pomoże. Trzeba szukać rozwiązań, które pozwolą na zachowanie własnej energetyki surowcowej przy jednoczesnym formalnym wypełnieniu celów klimatycznych, tak by zmniejszyć presję na budowę OZE. Dobrym pomysłem jest zaliczenie pochłaniania CO2 przez lasy i glebę do bilansu redukcji emisji, co proponuje minister Szyszko. Wymaga to jednak akceptacji przez Komisję, a i tak może to być za mało jak na potrzeby ekspansji przemysłu OZE. Stąd też konieczna jest pilna zmiana obowiązującej polityki energetycznej Polski i wyraźne wskazanie, co rząd popiera, a co nie. Milczenie i zwlekanie oznaczać będzie zgodę na powielanie niemieckich pomysłów na energetykę, które sprowadzają się do budowy elektrowni wiatrowych, biogazowni i paneli fotowoltaicznych gdzie popadnie, byle dużo i jak najszybciej. Dlatego niezbędne są działania dwutorowe, z jednej strony przygotowywanie własnych rozwiązań dostosowanych do polskiej specyfiki, np. poprzez rozwój ciepłownictwa geotermalnego czy budowę wysokosprawnych elektrowni węglowych o bardzo niskiej emisji. Z drugiej zaś strony niezbędne są regulacje prawne ograniczające swobodę inwestowania w elektrownie wiatrowe czy biogazownie. Mamy tu na myśli zarówno wprowadzenie minimalnej odległości od zabudowy mieszkalnej dla przemysłowych OZE, wprowadzenie odrębnej metodyki pomiarowej dla hałasu pochodzącego od elektrowni wiatrowych, wprowadzenie zakazu budowy OZE na podstawie decyzji o warunkach zabudowy czy też opodatkowania turbin wiatrowych, jako obiektów budowlanych podatkiem od nieruchomości.

Opracowanie: Redakcja

Źródło:

http://gornictwo.wnp.pl/markowski-chore-pomysly-unijne-grozne-dla-naszej-energetyki-i-wegla,265052_1_0_0.html