Sejmowe prace nad projektem ustawy odległościowej dla elektrowni wiatrowych nie powinny przesłaniać nam innych istotnych spraw, ściśle powiązanych z tym zagadnieniem, takich jak unijna polityka klimatyczna czy spodziewana nowelizacja ustawy o OZE. Jakkolwiek polityczny kryzys Unii wywołany falą imigracji wciąż trwa, to jednak w tle trwają prace nad koncepcją Unii Energetycznej oraz dyskusja nad sposobem wdrożenia przez kraje członkowskie UE Porozumienia Paryskiego z listopada 2015 r.

Głos w tej dyskusji zabrał minister środowiska Jan Szyszko, który w wywiadzie dla PAP wyraźnie wskazał na ograniczenie unijnej polityki do działań z zakresu redukcji emisji CO2 i to jedynie w kilku wybranych sektorach gospodarki, co w niewielkim stopniu przekłada się na redukcję emisji CO2. Minister będzie się starał, by nowa unijna polityka klimatyczna po 2020 r. uwzględniała także kwestie redukcji CO2 przez jego pochłanianie, głównie przez lasy oraz glebę. W koncepcji ministra Szyszko, główne znaczenie odgrywają lasy i ich zdolność do pochłaniania CO2, co przy olbrzymim areale polskich lasów (ok. 27% powierzchni Polski), stworzy możliwość znaczącego zmniejszenia tego gazu w atmosferze.

Co to ma wspólnego z elektrowniami wiatrowymi? Wiele, gdyż sadzenie lasów jest działalnością wybitnie sprzyjającą ochronie środowiska i zachowaniu bioróżnorodności. Niestety, koncepcja ministra Szyszko ma jedną zasadniczą wadę, jej wdrożenie nie niesie za sobą żadnych korzyści dla przemysłu OZE, który pod hasłem „zielonej energetyki” dokonuje ekspansji gospodarczej i zagarnia wolne dotychczas przestrzenie pod działalność przemysłową. Dlatego też minister Szyszko, mimo że ma rację w sprawie polityki klimatycznej UE, to jednak znalazł się on na kursie kolizyjnym z koncepcjami Komisji Europejskiej w tej sprawie i lansowanym przez nią modelem rynku energii. Warunkiem sukcesu w tej grze będzie zagwarantowanie sobie przez Skarb Państwa już dzisiaj prawa do zagospodarowania przestrzeni rolnej, tak użytkowanej produkcyjnie, jak i odłogowanej, na potrzeby związane z zalesianiem czy formami ochrony środowiska. Program taki, jeżeli zapewni właścicielom gruntów oraz gminom uczciwe dochody, to tym samym wykluczy możliwość zmiany przeznaczenia terenu, np. pod instalacje OZE czy niezbędną dla nich infrastrukturę techniczną. Wymagałoby to jednak specjalnego dofinansowania ze strony państwa, w zamian za utrzymywanie form ochrony przyrody na swoim terenie, czyli coś w rodzaju dotacji środowiskowej. W wielu gminach, gdzie brakuje przemysłu, każdy inwestor płacący jakiekolwiek podatki jest na wagę złota. Stąd i olbrzymia popularność inwestycji wiatrakowych w gminach. Pecunia non olet.

Redakcja

Źródło:

http://www.cire.pl/item,127287,1,0,0,0,0,0,szyszko-krytykuje-unijna-polityke-klimatyczna-popiera-rozwiazania-globalne.html