portal zielona energetykaWedług danych europejskiego stowarzyszenia energetyki wiatrowej WindEurope w Polsce w I połowie 2018 r. zainstalowano elektrownie wiatrowe o łącznej mocy 8 MW. [1] Z opublikowanych danych wynika, że wiatrakowi inwestorzy bez wsparcia publicznymi pieniędzmi wiatraków stawiać nie będą, bo im się to zwyczajnie nie opłaca. Za wiatrakowe sukcesy „odblokowane” w planowanych jesiennych aukcjach zrzucą się wszyscy odbiorcy energii elektrycznej. Szkoda, że wiedza o tym czym są wiatraki i na czym polega ten biznes gdzieś się ulotniła.  

Inwestycje w farmy wiatrowe na lądzie w Polsce nie mają zwyczajnie racji bytu, gdyż nie są one w stanie na siebie zarobić i zawsze będą generować straty. Stąd ciągły lament branży o ręczne sterowanie rynku zielonych certyfikatów i uruchomienie dla farm wiatrowych systemu aukcyjnego oraz takie rozwiązania prawne, które będą preferować ten rodzaj OZE. Tak jak pisaliśmy wielokrotnie to, że spółki wiatrowe wykazują jakikolwiek zysk, to jest tylko i wyłącznie zasługą wsparcia publicznego, a nie opłacalności tych inwestycji. Gospodarka i społeczeństwo z „zielonej” energetyki nie ma żadnych korzyści, gdyż wciąż rosną koszty energii elektrycznej i cieplnej, a efekty środowiskowe są niezauważalne. Polityka klimatyczno-energetyczna pociąga za sobą cały łańcuch wydatków, których celowość jest co najmniej wątpliwa, choć wmawia się nam, że chodzi tu o „ratowanie klimatu”. Klimat sobie świetnie poradzi sam, za to Polska zostanie bez własnego górnictwa i energetyki, którą przejmą globalne korporacje. Stanie się dokładnie to samo, co stało się w innych sektorach gospodarki, gdzie zagraniczny kapitał przejął całe branże i bezwzględnie realizuje swoje zyski. Wystarczy spojrzeć na sektor bankowy czy handel wielkopowierzchniowy, aby to zrozumieć.

Potwierdzeniem tezy, że bez systemu wsparcia, energetyka wiatrowa się nie rozwija są dane opublikowane przez WindEurope. Z danych tych wynika, że w I półroczu 2018 r. w Europie zainstalowano 3,333 GW nowych mocy w lądowych farmach wiatrowych i 1,12 GW w elektrowniach na morzu (łącznie 4,453 GW). W analogicznym okresie roku ubiegłego w Europie zainstalowano ok. 6,1 GW nowych mocy w energetyce wiatrowej. A więc mamy wyraźny spadek inwestycji wiatrakowych na lądzie w Europie.

Jak wynika z przedstawionych przez stowarzyszenie danych najwięcej nowych mocy wiatrowych na lądzie przybyło w Niemczech - 1,629 GW, potem we Francji - 606 MW i następnie w Danii - 202 MW. W Polsce WindEurope odnotował wzrost o 8 MW mocy zainstalowanej.

177.1 tabela

Źródło: Europe adds 4.5 GW of wind energy in first half of 2018,

Jak podaje portal cire.pl „Francja, która ma za sobą dobre półrocze w instalacji nowych lądowych mocy wiatrowych, w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy nie wydała żadnego nowego pozwolenia na lądowe farmy wiatrowe z powodów administracyjnych. W Niemczech na razie nie wiadomo, kiedy odbędą się aukcje na obiecane w umowie koalicyjnej 4 GW nowych wiatrowych mocy na lądzie.” [2]

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] W dalszym ciągu zdumiewa nas decyzja rządu premiera Morawieckiego o powrocie do wiatrakowania Polski i przeznaczeniu prawie 16 mld zł na wsparcie projektów wiatrowych. Co się stało że rząd nagle zmienił swoje stanowisko i nagle dał szansę na realizację dużych inwestycji wiatrowych? Wygląda na to, że za obietnicę świętego spokoju ze strony branży wiatrowej, która straszyła rząd gigantycznymi roszczeniami finansowymi, postanowiono poświęcić polską wieś i energetykę, oddając ją z powrotem pod ekspansję wiatrakowców. W języku bankowym, taka decyzja nazywa się „wychodzeniem ze strat”. Co prawda, żadnych strat jeszcze nie było a roszczenia branży więcej niż wątpliwe, ale wystarczyło to do tego, by uciec przed konfrontacją z inwestorami. W gruncie rzeczy uratowano w ten sposób również banki, które utopiły na inwestycjach wiatrakowych grube miliardy złotych i musiały wykazać straty na tych inwestycjach. Ten bankowy trop wygląda na bardzo ciekawy, gdyż z uwagi na znane wszystkim związki premiera Morawieckiego z bankami, argumenty o „ratowaniu systemu bankowego” mogły być decydujące. Co tam wieś i ludzie, liczą się tylko pieniądze.

Przypominamy tylko, że Ministerstwo Energii planuje w jesiennej aukcji zamówienie na energii od farm wiatrowych o mocy nawet 1 GW (cena referencyjna 350 zł/MWh). Stąd też zawrotna szybkość w uchwaleniu przez parlament ustawy i błyskawiczny podpis prezydenta pod nią. Opublikowane dane pokazują też tak naprawdę, które państwa robią interes na technologiach w energetykę wiatrową. Chodzi oczywiście o zapewnienie popytu na produkty przemysłu wiatrakowego, a nie o ratowanie klimatu. Polska znowu stanie się rynkiem zbytu dla niemieckich i duńskich wiatraków. Piękny prezent ze strony rządu na rocznicę odzyskania niepodległości.

Sadźmy lasy, rozbierajmy wiatraki, wychodźmy z Unii Europejskiej

Redakcja stopwiatrakom.eu

Źródło:

[1] https://windeurope.org/newsroom/press-releases/europe-adds-4-5-gw-of-wind-energy-in-first-half-of-2018/

[2] https://www.cire.pl/item,166620,1,0,0,0,0,0,45-gw-nowych-mocy-w-europejskiej-energetyce-wiatrowej.html

stopwiatrakom stopka 1