portal zielona energetykaLetnie upały dobitnie pokazują jak ważne jest zapewnienie gospodarce stabilnych  i pewnych dostaw energii elektrycznej. Rekordowe zapotrzebowanie na energię, które obserwowaliśmy w ostatnich dniach, jednoznacznie pokazało na jakie źródła wytwórcze można liczyć. O tym, że wiatarki stały bezużytecznie pisaliśmy my, jak i inni. Warto zwrócić uwagę na wypowiedź prof.  Władysława Mielczarskiego z Politechniki Łódzkiej. Przypomniał on, że to dzięki szybkiemu uruchomieniu dwóch nieużywanych już bloków węglowych Polska uniknęła blackoutu.

Na portalu biznesalert.pl ukazał się artykuł prof. Władysława Mielczarskiego pt.: „Stary węgiel chroni Polaków przed blackoutem”. [1] Prof. Mielczarski zwraca uwagę, na bardzo niskie wykorzystanie mocy zainstalowanej wiatraków w trakcie ostatnich letnich upałów, kiedy zapotrzebowanie na energię elektryczną było rekordowo wysokie. Jak wyglądała produkcja energii w elektrowniach wiatrowych widać to na poniższym wykresie:

178.1 Grafika nr 1

Produkcja elektrowni wiatrowych. Grafika. Władysław Mielczarski

Na ponad 5800 MW zainstalowanych mocy w elektrowniach wiatrowych, tylko chwilowo w jednym dniu pracowało około 300 MW (5%). W pozostałych okresach produkcja ta była znikoma i spadała nawet do 18MWh/h.

Profesor Mielczarski tak oto podsumowuje zaistniałą sytuację:

„Odnawialne źródła energii wymagają znacznych subsydiów. Tylko w 2015 r. subsydia dla OZE wyniosły prawie 5 mld zł. Wypełnienie celu unijnego celu 32 procent energii z OZE w 2030 r. będzie wymagało subsydiów dla odnawialnych źródeł w wielkości około 5-7 mld zł rocznie od 2020 roku. OZE nie poprawiają jednak bilansu mocy szczególnie w okresach krytycznych dużego zapotrzebowania na moce wytwórcze.

Stare bloki węglowe, które dziś ratują Polskę przed blackoutem, to rozwiązanie chwilowe i wymuszone okolicznościami. Te stare bloki muszą być zastąpione nowymi spełniającymi wszystkie standardy techniczne.” [1]

W pełni zgadzamy się diagnozą prof. Mielczarskiego i uważamy, że wbrew modom i innym „globalnym trendom” warto mieć własną energetykę opartą o dostępny surowiec, która będzie gwarantem tanich i pewnych dostaw energii. Pieniądze wydawane na budowę OZE nie budują żadnych gwarancji bezpieczeństwa dostaw energii, wręcz przeciwnie, bezpieczeństwo to znacząco pogarszają. A to znaczy, że są nie tylko marnotrawione, ale wręcz powodują szkody w energetyce. Tylko ten argument powinien wystarczyć do tego, by zakończyć dyskusję o potrzebie rozwoju OZE w Polsce i to za publiczne pieniądze. Technologia energetyczna, która nie jest w stanie sama na siebie zarobić jest zwyczajnie zbędna na rynku, gdyż przerzuca koszty swojego funkcjonowania na inne podmioty, pasożytując w ten sposób na reszcie energetyki.

IMG 20180804 195759

fot. materiały własne redakcji

Wnioski prof. Mielczarskiego

Z zaistniałej sytuacji prof. Mielczarski wyciąga następujące wnioski:

  1. Odnawialne źródła energii nie poprawiają bezpieczeństwa energetycznego, ponieważ niezależnie od mocy zainstalowanej nie należy wliczać ich do bilansów mocy.
  2. Operator Systemu Przesyłowego szacuje wykorzystanie OZE w bilansie mocy na 10 procent, co po ostatnich doświadczeniach wydaje się być wielkością zbyt optymistyczną.
  3. Konieczne są inwestycje w nowe w pełni dyspozycyjne mocy wytwórcze, jakie dziś i w dającej przewidzieć się perspektywie możemy uzyskać tylko z elektrowni węglowych, ewentualnie gazowych, a być może jądrowych, gdybyśmy mieli dużo pieniędzy.
  4. Spełnienie celu unijnego 32 procent energii ze źródeł odnawialnych do roku 2030 roku będzie znacznym obciążeniem dla całej gospodarki, dlatego warto zastanowić się nad zmniejszeniem tych kosztów poprzez tworzenie stref handlu energią z OZE z krajami gdzie występuje nadmiar takiej energii, a ceny nieraz spadają do zera, a nawet do wartości ujemnych. Symulacje wskazują, że można by w ten sposób ograniczyć wydatki o około 35-40 procent. [1]

W pełni zgadzamy się z tezą o wzrastającym obciążeniu polskiej gospodarki realizacją unijnych celów klimatycznych. Wyznaczony na 2030 r. cel jest absurdalnie wysoki i całkowicie nieracjonalny, a mimo to Komisja Europejska będzie dalej napierała, by go zwiększyć, tak by w 2050 r. osiągnąć 80% udziału OZE w wytwarzaniu energii.

Zdaniem prof. Mielczarskiego warto rozważyć rozpoczęcie handlu energią z krajami gdzie występuje nadmiar energii z OZE, jako sposób na zmniejszenie kosztów związanych z funkcjonowaniem OZE. W artykule pt.: Gdy rząd odblokuje budowę wiatraków, to wcześniej czy później będziemy mieli najdroższą energię elektryczną w Europie pisaliśmy o mechanizmie „transferu statystycznego”, dzięki któremu Polska może zabezpieczyć realizację celu udziału OZE w miksie energetycznym bez budowania setek wiatraków. [2] 

Nie jest tak, jak straszy branża wiatrowa, że aby osiągnąć ten cel trzeba wyłącznie budować wiatraki, bo inaczej będą surowe kary. Brakującą ilość energii można kupić poprzez „transfer statystyczny” i jest to o wiele lepsze rozwiązanie niż stawianie niestabilnych, niesterowalnych i nieakceptowanych społecznie elektrowni wiatrowych. O transferze statystycznym pisał Józef Paska i Tomasz Surma („Rynek Energii" - 2/2018) w art. pt.: „Wykorzystanie odnawialnych zasobów energii w krajach Unii Europejskiej - stan obecny oraz perspektywy realizacji celów roku 2020”:

„Już dzisiaj pomiędzy niektórymi krajami odbywa się tak zwany transfer statystyczny energii ze źródeł odnawialnych, dopuszczony zapisami dyrektywy, dzięki któremu kraje członkowskie mogą zabezpieczyć realizację swojego celu. Pierwsze takie porozumienie, pomiędzy Litwą a Luksemburgiem, podpisano w 2017 roku. Zgodnie z nim, Litwa ma w latach 2018- 2020 odsprzedać do Luksemburga nadwyżki swojej energii wytworzonej w źródłach odnawialnych w wysokości ok. 700 GWh. Jest to pierwszy taki przypadek, gdy dwa państwa członkowskie Unii Europejskiej zgodziły się na statystyczne przekazywanie energii wyprodukowanej z odnawialnych zasobów energii. Jak wskazano wyżej sytuacja Litwy i Luksemburga jest diametralnie różna pod względem wykonania celu na 2020 rok. Dla Litwy dyrektywa zakłada osiągnięcie celu na poziomie 23%. Według danych Eurostat wskaźnik ten osiągnięto już w 2014 roku a obecnie wynosi on ponad 25%. Natomiast cel dla Luksemburga to 11%, podczas gdy w roku 2016 realizacja wskazuje na osiągnięcie udziału na poziomie ok. 5%. Niezrealizowanie przez państwo członkowskie celu, zgodnie z ustaleniami dyrektywy wiąże  się z możliwością nałożenia na ten kraj kary przez Komisję Europejską. Kary można uniknąć stosując właśnie transfer statystyczny energii wytworzonej z zasobów odnawialnych z kraju posiadającego jej nadwyżkę, do kraju, który bez takiego transferu nie wypełniłby swojego zobowiązania. [3]

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Zamiast pchać się w powielanie niemieckich pomysłów w energetyce, warto zastanowić się nad indywidualnym podejściem do tego problemu i znalezienie rozwiązań, które nie będą osłabiały krajowego potencjału wytwórczego. Potencjał OZE realnie wynosi 0,5%-1% mocy zainstalowanej, co widać szczególnie mocno w okresach wiatrowej flauty i trudno budować na czymś takim bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Źródłom OZE stawiamy następujące warunki, po spełnieniu których, można by rozważyć ich rozwój. Po pierwsze, brak jakichkolwiek dotacji ze środków publicznych. Po drugie, brak jakiegokolwiek uprzywilejowania w sprzedaży energii, a szczególnie brak pierwszeństwa sprzedaży do sieci energetycznej. Po trzecie, pokrycie przez wytwórców OZE kosztów utrzymania rezerwy mocy odpowiadającej 100% mocy zainstalowanej. Pod tymi warunkami ich rozwój ma jakikolwiek sens ekonomiczny, co nie znaczy, że ma to sens środowiskowy czy społeczny, bo nie ma.

Niestety, w Europie ogarniętej obsesją walki z globalnym ociepleniem, nie będziemy mieli sojusznika w poszukiwaniu rozwiązań umożliwiających nam rozwój energetyki w oparciu o stabilne i przewidywalne źródła wytwórcze. Możliwość negocjacji już się  skończyła i nawet nie warto zaczynać rozmów, gdyż będziemy wciąż słyszeć o nowych „celach klimatycznych” i „ratowaniu planety”. Róbmy swoje, czyli odbudujmy potencjał wytwórczy krajowej energetyki w oparciu o węgiel i atom. Transformację OZE zostawmy Niemcom, ich stać na takie wynalazki.

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] http://biznesalert.pl/wegiel-polska-energetyka-blackout/

[2] http://www.stopwiatrakom.eu/w-skrocie/2524-gdy-rz%C4%85d-odblokuje-budow%C4%99-wiatrak%C3%B3w,-to-wcze%C5%9Bniej-czy-p%C3%B3%C5%BAniej-b%C4%99dziemy-mieli-najdro%C5%BCsz%C4%85-energi%C4%99-elektryczn%C4%85-w-europie.html

[3] https://www.cire.pl/item,163384,2,0,0,0,0,0,wykorzystanie-odnawialnych-zasobow-energii-w-krajach-unii-europejskiej----stan-obecny-oraz-perspektywy-realizacji-celow-roku-2020.html

stopwiatrakom stopka 1