portal prasowkaWybory do europarlamentu coraz bliżej a na jesieni rozstrzygnie się kolejny polityczny „konkurs piękności” na najbardziej popularną partię w Polsce. Oczywiście politycy obiecują, obiecują i obiecują. Stać ich, bo nie wydają swoich pieniędzy. Tak samo jest i w energetyce. Minister Krzysztof Tchórzewski dwoi się i troi, by pokazać się od jak najlepszej strony, ale doprawdy nie ma czym się chwalić. Jak na razie same porażki z perspektywą klęski.

Publikujemy dzisiaj fragmenty kilku wypowiedzi ministra Tchórzewskiego by pokazać naszym czytelnikom jak mało ma polski rząd do powiedzenia w negocjacjach z zielonymi lobbystami w Komisji Europejskiej i w kraju. Analiza medialnych wypowiedzi pokazuje dobitnie, że ministrowie polskiego rządu kluczą, zwodzą i wdzięczą się, by wygrać wybory, choć bez determinacji, by naprawdę zmienić coś na lepsze. Potem całkowicie zapominają o ludziach. A gdyby tak któryś z nich powiedział: „Kochani wyborcy, potrzebujemy waszych głosów żeby wygrać wybory i mieć ciepłą posadkę, ale i tak nic nie możemy dla was zrobić, co najwyżej opowiemy kilka żartów.” Jednak bez względu na efekty swojej pracy, politycy zawsze mogą do woli uprawiać propagandę, że „jest dobrze a będzie jeszcze dobrzej”, jak tylko nas wybierzecie.

edvard munch 1332621 1280

fot. E. Munch „Krzyk”

Ten wstęp jest dedykowany ministrowi Tchorzewskiemu, by zdał on sobie sprawę z tego, że wyborcy nie są tak głupi, za jakich uważa ich rząd. Widzimy, że minister energii opowiada wciąż bajeczki o rozsądnym inwestowaniu w OZE, a po cichu resort energii, krok po kroku wspiera budowę elektrowni wiatrowych, gdzie tylko się da. Nikt inny, jak tylko minister Tchórzewski jest politycznie odpowiedzialny za ogłoszenie nowych aukcji dla elektrowni wiatrowych w 2018 r. i flirt rządu z lobbystami wiatrowymi. Niby minister wie o co chodzi z tymi wiatrakami i że nie da się przestawić polskiej energetyki na „zielone tory” bez zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego państwa i oddania całości władzy w energetyce eurobiurokracji, ale swoje robi, czyli zapewnia, że Polska stanie się „wielkim placem budowy” OZE.

Ten wyborczy szpagat ministra Tchórzewskiego jest co raz bardziej widoczny. Niestety to balansowanie między „konserwatywnym” a „postępowym”  elektoratem niczego dobrego dla polskiej energetyki nie wróży. Do tego trzeba dołożyć jeszcze strach przed zielonymi biurokratami z Komisji Europejskiej i mamy obraz miotającego się od ściany do ściany, ofukiwanego zewsząd chłopca, który przypadkiem znalazł się w centrum wydarzeń, których do końca nie rozumie. Nie zazdrościmy ministrowi, ale i nie współczujemy, gdyż tak właśnie się kończą brak zdecydowania i uleganie presji lobbystów. Kompletnym chaosem na rynku energii i brakiem pewności, co do tego, jak to naprawdę będzie wyglądać i z czego będziemy pozyskiwać energię elektryczną w Polsce. Przykłady poniżej:

Podczas posiedzenia sejmowej Komisji do Spraw Energii i Skarbu Państwa w dniu 2 kwietnia br. minister energii Krzysztof Tchórzewski solennie zapewniał swoje poparcie dla budowy farm wiatrowych bez zachowania minimalnej odległości od zabudowy mieszkalnej:

„(…) w tym roku odbędą się aukcje, w wyniku których gwarancjami odkupu energii po zaoferowanej przez inwestorów cenie będą mogły zostać objęte źródła odnawialne o całkowitej mocy nawet 3,4 GW. Z tego - jak mówił wczoraj minister energii - aż 2,5 GW ma przypaść na energetykę wiatrową, która powinna zdominować aukcję wiatrowo-fotowoltaiczną dla projektów o jednostkowej mocy ponad 1 MW. Dla porównania obecnie zainstalowany w Polsce potencjał farm wiatrowych sięga ok. 5,9 GW.

Ta aukcja może być zresztą ostatnią szansą na zrealizowanie ostatnich, pozostałych jeszcze na rynku projektów wiatrowych, dla których udało się zabezpieczyć pozwolenia na budowę do czasu wprowadzenia w 2016 r. tzw. ustawy odległościowej.” [1]

Minister Tchórzewski tłumaczył się dlaczego jego resort przedstawił projekt zmiany ustawy o OZE, który zakłada m.in. szybkie powiększenie mocy źródeł odnawialnych, przede wszystkim z wiatraków. Ministerstwo Energii proponuje w tym projekcie, aby jeszcze w tym roku w drodze aukcji przyznać wsparcie dla nowych elektrowni wiatrowych na lądzie o mocy 2,5 tys. MW.

„- Sygnały, jakie płyną do nas z Komisji Europejskiej, wskazują, że liczy się też wola. Dlatego jeśli będziemy mieli odpowiednią ilość zakontraktowanych mocy, to możemy liczyć na to, że zbytnie restrykcje nas nie spotkają - mówi cytowany przez "Parkiet" minister Krzysztof Tchórzewski.” [2]

Na uwagę zasługuje też wypowiedź Ministra Energii w Toruniu 30 marca br. na sympozjum naukowym Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej pt.: „Przedsiębiorczość w Polsce. Teraźniejszość i przyszłość. Tradycja i start-upy". Tamtejszy elektorat widać oczekiwał od Ministra zgoła innej postawy:

„Chcemy inwestować w OZE roztropnie. Chcemy, żeby na tym się ludzie bogacili, ale także roztropnie. Wszystko musi iść równo. Ta energetyka nie może też przeszkadzać społeczeństwu. Chcemy mocniej postawić na fotowoltaikę (...) Ona jest nam bardziej potrzebna niż energetyka wiatrowa. Będziemy także inwestowali w budowę biogazowni.” [3]

Przypominamy na zakończenie co powiedział Minister Krzysztof Tchorzewski jesienią zeszłego roku w Kopenhadze na konferencji „Ensuring Security of Supply and Green Energy Transition” z udziałem duńskich polityków i inwestorów:

„W przyszłości planujemy dalszą redukcję udziału węgla i zwiększanie udziału OZE w miksie energetycznym. Już w tym roku otwieramy w tej dziedzinie aukcje. Ta droga nasza do zmniejszenia udziału węgla w polskim miksie energetycznym będzie możliwa także dzięki współpracy z Danią. (…) Podejmujemy wysiłki na rzecz integracji z naszym systemem źródeł odnawialnych. Dzięki temu w polskim systemie energetycznym będzie więcej przestrzeni dla nich. Po tegorocznych i przyszłorocznych aukcjach Polska stanie się dosyć dużym placem budowy w tym zakresie. Chciałbym aby w nieodległej przyszłości powstała farma wiatrowa na Morzu Bałtyckim.” [4]

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Przykro nam słuchać sprzecznych i niespójnych wypowiedzi ministra polskiego rządu, który w sposób oczywisty zaprzepaścił unikalną szansę uratowania polskiej energetyki przed dostaniem się w macki eurobiurokracji. Budowa kolejnych farm wiatrowych w Polsce pokazuje skalę złamanych obietnic wyborczych i brzemię wstydu, które nosi na sobie Prawo i Sprawiedliwość. Szantaż ze strony Komisji Europejskiej i wiatrakowych lobbystów przyniósł skutek, a rząd okazał się być za miękki wobec pomysłów centralnego i ręcznego sterowania energetyką prosto z Brukseli.

O ile każdy rozsądny polityk PiS rozumie jeszcze, że przyjęcie waluty euro będzie zabójcze dla naszej gospodarki i pozbawi Polskę resztę samodzielności gospodarczej, to jednak mało kto rozumie, że unijna polityka klimatyczno – energetyczna i scentralizowanie rynku energii w Unii służy dokładnie tym samym celom, tj. przejęcia pełni władzy gospodarczej i politycznej przez Berlin. Dziwne jest to, że rząd nie rozumie, że pod płaszczykiem walki z globalnym ociepleniem, zmianami klimatu czy jak kto woli ze smogiem i nadmiernymi emisjami dwutlenku węgla, wprowadza się do gospodarki mechanizmy służące przejęciu sterowania rynkiem energii w całej Unii Europejskiej. Dlatego z każdą nową elektrownią wiatrową w Polsce zmniejszamy zakres naszej suwerenności i możliwości decydowania o sobie w teoretycznie własnym kraju. Kwestie bezpieczeństwa energetycznego powinny być oczkiem w głowie każdego rządu, a tutaj się okazuje, że walczymy z klimatem przy pomocy budowy farm wiatrowych. Tylko zupełnie „przypadkiem” ceny energii w Polsce rosną w górę.

Sadźmy lasy, rozbierajmy wiatraki

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] https://www.cire.pl/item,178526,1,0,0,0,0,0,ministerstwo-zapowiada-34-gw-w-tegorocznych-aukcjach.html

[2] https://www.cire.pl/item,178495,1,0,0,0,0,0,minister-energii-o-udziale-energii-z-oze-liczy-sie-tez-wola.html

[3] https://www.cire.pl/item,178359,1,0,0,0,0,0,tchorzewski-chcemy-roztropnie-inwestowac-w-oze.html

[4] https://wprawo.pl/2018/09/11/minister-energii-deklaruje-dekarbonizacja-gospodarki-i-polska-jako-plac-budowy-dla-oze/