Są kraje, które potrafią uczyć się na własnych błędach i nie brną w ślepy zaułek. Należy do nich Hiszpania, która posiada zainstalowanej mocy w elektrowniach wiatrowych prawie 23 GW. Dla porównania w Polsce na koniec 2015 r. zainstalowanej mocy w elektrowniach wiatrowych było od ok. 4,6 GW (dane URE) do 5,3 GW (dane PSEW), co pokazuje rzeczywisty „potencjał” polskiego rynku dla energetyki wiatrowej z punktu widzenia inwestorów. Rozwój energetyki wiatrowej w Hiszpanii został wstrzymany w wyniku zmiany systemu dofinansowania i wprowadzenia systemu aukcyjnego. Nowy system wsparcia w ogóle nie gwarantuje żadnej ceny, po której producenci będą mogli zbywać energię elektryczną pochodzącą z elektrowni wiatrowych. Jak pisze portal „gramwzielone.pl” sytuacja taka „stawia pod znakiem zapytania realizację zwycięskich projektów i uzależnia ich opłacalność od rynkowej ceny energii”.

Niewątpliwie dowodzi to, że wprowadzenie rynkowych mechanizmów do energetyki wiatrowej jest najlepszym antidotum na jej ekspansję. Tą myśl dedykujemy naszym posłom, którzy będą niedługo debatować nad nowymi regulacjami dla OZE czy ustawą odległościową dla elektrowni wiatrowych i może biogazowni. To nie wiatr napędza elektrownie wiatrowe, ale dotacje i przymus odbioru wyprodukowanej przez nie energii.

Opracowanie: Redakcja

Źródło:

http://gramwzielone.pl/energia-wiatrowa/20270/czarny-rok-hiszpanskiego-rynku-wiatrowego-powrot-do-lat-80