portal zielona energetykaNiemcy poszukują miejsca pod dalsze tysiące elektrowni wiatrowych. Mieszkańcy terenów wiejskich coraz skuteczniej przeciwstawiają się budowie coraz potężniejszych farm wiatrowych w ich najbliższym sąsiedztwie. W takiej sytuacji „optymalnymi” obszarami do stawiania dalszych elektrowni wiatrowych okazują się lasy. Na przeszkodzie stoją jednak „tradycyjne” czy wręcz „przestarzałe” zapatrywania na ochronę przyrody, które koncentrują się wokół zapewnienia dobrostanu żywej przyrodzie i minimalizowaniu ingerencji człowieka. Wojna z klimatem rządzi się jednak innymi prawami…

Pisaliśmy ostatnio, że według urzędowych szacunków w Szkocji pod farmy wiatrowe wycięto ok. 14 milionów drzew. Trzeba zauważyć, że szacunki te dotyczą wyłącznie lasów państwowych w Szkocji, czyli ok. 1/3 szkockich zasobów leśnych. [1] Nie ma danych na temat podobnych praktyk w lasach prywatnych i będących własnością wspólnot lokalnych.

Portal stopwiatrakom.eu wielokrotnie pisał w przeszłości o wycinaniu potężnych stref w niemieckich lasach pod wiatraki. W związku ze wzmożonym zapotrzebowaniem na tereny pod farmy wiatrowe obecnie coraz śmielej dowodzi się, że czas pożegnać się z „nadmierną” ochroną lasów i resztek naturalnej przyrody w Niemczech. Dzisiaj zamieszczamy fragmenty interesującego komentarza, który ukazał się właśnie na niemieckim blogu Kalte Sonne. [2]

O złych i dobrych drzewach: niewyobrażalna historia

(…) terminy „ochrona środowiska” i „ochrona przyrody” powoli, ale nieubłaganie znikają z naszego języka, a ich miejsce zajmuje „ochrona klimatu”. Wszystko musi być podporządkowane tej ostatniej, także ochrona środowiska i przyrody. Niekiedy prowadzi to katastrofalnych konsekwencji.

(…) Drzwa są prawdziwymi pochłaniaczmi CO2. Szacuje się, że duże drzewo pobiera z atmosfery i składuje około 12,5 kg CO2 rocznie. W istocie, wydawałoby się, że powinniśmy nie tylko prowadzić masowe zalesienia, jak sugerował w swoim niedawnym wykładzie profesor Hans-Werner Sinn [słynny niemiecki ekonomista], ale także zachowywać istniejące drzwostany. [3]

Rzecz jasna, drzewa są chronione, niekiedy przy użyciu drastycznych środków, tak jak w Lesie Hambach. Tam jednak nie chodziło o składowanie CO2, ale o to, że aktywiści klimatyczni chcieli uniemożliwić wydobycie węgla brunatnego z kopalni. Takie akcje są spektakularne i media je zauważają i nagłaśniają, gdyż tutaj mamy „dobre drzewa”.

O wiele mniej uwagi poświęca się protestom mieszkańców Grünheide w Brandenburgii, którzy występują przeciwko likwidacji lasu na obszarze o powierzchni 420 boisk piłkarskich, na którym ma stanąć megafabryka Tesli. Również w tym przypadku natura traci magazyny dwutlenku węgla, ale żaden aktywista tak na prawdę tym się nie przejmuje, ponieważ to są „złe drzewa”. Czy w Grünheide odbyły się jakieś manify Piątków Dla Przyszłości lub Extinction Rebellion?

Ujawniono właśnie, że od roku 2000 w [w Szkocji] wycięto prawie 14 milionów drzew, aby zbudować elektrownie wiatrowe. Zgodnie z wyżej wspomnianymi wyliczeniami, w ten sposób — aby ratować klimat — Szkocja „zrezygnowała” z redukcji emisji CO2 w wysokości 175.000 ton rocznie. Nawet posadzenie 100.000 nowych drzew, tak jak to zrobiono w Szkocji, nie ma tu wielkiego znaczenia, jako że zastępują one utracone zasoby w bardzo ograniczonym stopniu. Drzewa potrzebują czasu, aby stać się na tyle potężne, by móc pochłaniać wspomniane ilości CO2 każdego roku.

1130. Obraz fundamentów EW

Źródło: Mussklprozz (Own work) [CC-BY-SA-3.0 ( http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0 )],via Wikimedia Commons

Fundamenty i drogi dojazdowe

Choć grunty zajęte przez fundamenty [elektrowni wiatrowych] to jeszcze stosunkowo najmniejszy problem, niemniej jednak jedynie w landzie Szlezwik-Holsztyn w 2018 r. przyjmowano, że powierzchnia zabetonowanych gruntów wynosiła 3 mln m2. Fundamenty [pojedynczej elektrowni wiatrowej] zawierają około 1.300 m3 betonu i 180 ton stali.

Nie jest nawet jasne, w jaki sposób te kolosy zostaną usunięte w przyszłości z lasów, ani czy też w ogóle zostaną usunięte. Każdy, kto spędził wakacje we Francji nad Oceanem Atlantyckim, wie, że betonowe pozostałości bunkrów Trzeciej Rzeszy uparcie nie chcą się rozpaść. Prawdopodobnie za 1000 lat dalej trwać będą nie tylko bunkry hitlerowców, ale także fundamenty elektrowni wiatrowych.

Dużo poważniejszym problemem jest zapewnienie dostępu do elektrowni wiatrowych. elektrownie wiatrowe stają się coraz wyższe, a ich wirniki coraz większe. Promień skrętu specjalnych pojazdów transportowych jest obecnie tak duży, że przy budowie dróg dojazdowych wycina się ogromne ilości drzew. A ponieważ elektrownie wiatrowe mają ograniczony okres eksploatacji, drogi dojazdowe muszą być utrzymane, bowiem w pewnym momencie trzeba będzie je rozebrać lub poddać konserwacji. (…)

Niemieccy konserwatyści z CDU są gotowi przyklepać wycinkę lasów pod wiatraki

Partia CDU w Dolnej Saksonii jest obecnie gotowa zaakceptować propozycję, by udzielano zezwoleń na budowę większych ilości elektrowni wiatrowych w lasach. Czy wykonano ocenę oddziaływania na środowisko w tym przypadku? Zwłaszcza w lasach żyje dużo ptaków drapieżnych i można się tylko domyślać, co się stanie kiedy potężne łopaty wiatraków będą wirować nad ptakami lub ich obszarami lęgowymi i siedliskami. Jak pokazują badania, łopaty te stanowią znaczne zagrożenia dla ptaków drapieżnych.

Natomiast lobby wiatrakowe stara się unieważnić te badania, wskazując na przykład na duże ilości ptaków śpiewających i ptaków ogrodowych, które giną co roku w zderzeniach z oknami, samochodami lub są zabijane przez koty. Ale jeśli użyć zdrowego rozsądku, to dostrzeżemy tutaj argument typu „A u was Murzynów biją” (ang. „whataboutism”) w najczystszej postaci. Ptaki drapieżne rzadko giną z powodu kolizji z oknami, samochodami lub kotami, a ptaki śpiewające i ptaki ogrodowe rzadko są zabijane przez elektrownie wiatrowe. Jeśli inwentaryzacja ptaków morskich na Morzu Irlandzkim — obszarze, na którym znajduje się bardzo dużo elektrowni wiatrowych — pokazuje, że ich populacja gwałtownie spada, to argumenty dotyczące okien/kotów/samochodów z pewnością nie wydają się przekonujące. [4]

Badania te finansowane były m.in. przez rząd brytyjski i były wspierane przez operatora pobliskiej morskiej farmy wiatrowej. W zbieranie danych zaangażowane było w sumie 68 organizacji i osób prywatnych. W odległości 60 km od Wyspy Man znajduje się największa morska farma wiatrowa na świecie.

Liczebność ptaków morskich porównano z wynikami analogicznych inwentaryzacji z lat 1985-96 i 1999. Badania z 2017-2018 wykazały ogólny 40% spadek populacji tych ptaków. W tym trzech głównych gatunków mew o 68%, 82% i 79%. Niestety nie wykonano żadnych analiz, w jakim zakresie ten dramatyczny spadek liczebności ptaków morskich wiąże się z działalnością szeregu farm wiatrowych znajdujących się w sąsiedztwie Wyspy Man i generalnie na Morzu Irlandzkim.

W przypadku morskich farm wiatrowych dotychczasowe regulacje służące ochronie przyrody morskiej są generalnie postrzegane podobnie jak potrzeba ochrony przyrody w lasach, to jest jako bariera w rozwoju energetyki wiatrowej. Dotyczy to szczególnie Wysp Brytyjskich, gdzie postawiono głównie na rozbudowę morskiej energetyki wiatrowej. W zeszłym roku raport rządu Walii sugerował na przykład, że przepisy chroniące tzw. chronione obszary morskie (MPA) „nie muszą koniecznie stanowić dużej przeszkody dla tych inwestycji” - tj. budowy morskich farm wiatrowych.

Ten sam rezultat, ale całkowicie odmienne reakcje

Sprawy zaczynają przybierać naprawdę dziwny wymiar, jeśli przyjrzymy się sytuacji w takich miejscach, jak las Reinhardts w landzie Hesja. Ten las jest bardzo cenny, ponieważ jego części wciąż jeszcze zachowują cechy lasu pierwotnego. Pomimo to mają być tam zbudowane elektrownie wiatrowe z wszystkimi tego konsekwencjami. Protesty mieszkańców są pomijane, jako przeszkoda dla rozwoju technologii i transformacji energetycznej. [5]

A jednak w tym samym czasie ludzie doznają zbiorowego wzburzenia, że Amazonia się kurczy w wyniku praktyk wypalania lasów. W obu przypadkach tracimy takie same lasy, biotopy a także zbiorniki dwutlenku węgla, jednak reakcje na to są zupełnie przeciwne. Dobre i złe drzewa.

Ale lasy to dużo więcej (…) Dla aktywisty klimatycznego z berlińskiej dzielnicy Kreuzberg lub hamburskiej Ottensen może to być trudne do wyobrażenia, ale są faktycznie ludzie, którzy odwiedzają lasy, aby cieszyć się spokojem dźwięków natury. Biorąc pod uwagę plany zwolenników energetyki wiatrowej, w wielu lasach tego spokoju niedługo zabraknie na zawsze.   

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Przemysł wiatrakowy wmawia ludziom, że „chroni planetę” przy pomocy stawiania kolejnych urządzeń, które produkują „czystą” energię. W praktyce oznacza to zalewanie zbrojonym betonem kolejnych, cennych przyrodniczo terenów, gdzie przed inwazją wiatraków można było w ciszy i spokoju mieszkać. Jeśli ktoś uważa, że wycinanie lasów tylko po to by wycięte miejsce zalać betonem i postawić dwustumetrowy wiatrak ma cokolwiek wspólnego z ochroną przyrody, to znaczy, że albo jest niedoinformowany, albo uprawia tępą propagandę. Gdyby wiatraki miały chroniły przyrodę, to z pewnością w wyniku ewolucji natura sama doprowadziłaby do ich powstania. Całe szczęście natura jest dużo mądrzejsza od aktywistów klimatycznych i sama sobie nie generuje problemów, które potem musi rozwiązywać.

Przykład z Niemiec, gdzie wycina się już lasy pod wiatraki, dobitnie pokazuje, że „ochrona klimatu” nie ma kompletnie nic wspólnego z ochroną przyrody i że jest to niezwykle groźna, drastyczna w skutkach, wręcz agresywna grabież zasobów przyrodniczych w imię ideologii klimatyzmu. Wobec narastania fali nowych inwestycji wiatrakowych i dalszej presji na ich budowę ze strony rządu federalnego, czyli Komisji Europejskiej, trzeba szukać nowych sposobów zatrzymania zielonej dyktatury budowanej pod fasadą „walki z klimatem”.

Tłumaczenie, opracowanie i komentarz

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] http://www.stopwiatrakom.eu/wiadomości-zagraniczne/2858-szkocja-od-2000-r-wycięto-14-milionów-drzew-w-szkockich-lasach-państwowych-pod-farmy-wiatrowe.html - publ. z dn. 09.02.2020 r.

[2] Blog Kalte Sonne, „Von guten und schlechten Bäumen: eine unsägliche Geschichte”, publ. z dn. 09.02.2020 r. - https://kaltesonne.de/von-guten-und-schlechten-baeumen-eine-unsaegliche-geschichte/. Korzystaliśmy z angielskiego tłumaczenia: https://notrickszone.com/2020/02/09/germans-on-course-to-permanently-ruining-its-remaining-forests-to-protect-the-climate/#comments

[3] https://kaltesonne.de/vortrag-von-hans-werner-sinn-wie-retten-wir-das-klima-und-wie-nicht/

[4] W kontekście planów budowy ogromnych farm wiatrowych wzdłuż polskiego wybrzeża Bałtyku warto wyjaśnić, że chodzi tutaj o wyniki dwuletniej (2017-2018) inwentaryzacji ptaków morskich przez organizację ornitologiczną Manx Birdlife z Wyspy Man - http://jasonendfield.weebly.com/home/isle-of-man-sea-bird-populations-plummet-as-wind-farms-overwhelm-the-irish-sea; http://manxbirdlife.im/seabirdcensus2017-18/

[5] Blisko 5 lat temu opisywaliśmy przypadek budowy farmy wiatrowej w środku lasu w niemieckim landzie Hesja. http://stopwiatrakom.eu/stopwiatrakom-tv/1443-niemcy-jak-r%C4%85bie-si%C4%99-lasy-pod-zielon%C4%85-energi%C4%99.html – publ. z dn. 08.05.2015 r. Proceder niszczenia przyrody w imię fałszywie rozumianej polityki klimatycznej niestety ma się dobrze.