portal dekarbonizacjaOFGEM, formalnie regulator rynku energii w Wielkiej Brytanii – odpowiednik polskiego Urzędu Regulacji Energetyki, ogłosił plan działań – niezwykle daleko wykraczających poza zarządzanie rynkiem energii, które mają przybliżyć kraj w ciągu najbliższych 10 lat do osiągnięcia celu „zerowych emisji węglowych netto” do 2050 r. Niezależnie bowiem od opuszczenia Unii Europejskiej obecny konserwatywny rząd Borisa Johnsona podtrzymuje ambicje bycia światowym liderem, jeśli idzie o „neutralność klimatyczną”. Brytyjczycy uświadamiają nam, w jakim kierunku chcą podążać politycy owładnięci manią prześladowczą na punkcie klimatu.

Należy zwrócić uwagę, że choć plan OFGEM dotyczy jedynie dwóch wąskich aspektów funkcjonowania społeczeństwa, tj. ogrzewania domów i przejścia na samochody elektryczne w transporcie indywidualnym, to zastanawia skala planowanych przedsięwzięć i założenia, na których opiera się plan OFGEM wobec podobnych zamierzeń w Unii Europejskiej, w tym także w Polsce.

Brytyjska organizacja non-profit „Citizen Advice” wskazuje, że w Wielkiej Brytanii, a także w innych krajach „miliony ludzi nie zdają sobie sprawy z ogromnej skali tych zmian”. Być może te duże cyfry, o których mowa w dokumencie OFGEM, nie przemawiają jeszcze do społeczeństwa. Co innego gdyby ludzie dowiedzili się, że obowiązkowa wymiana instalacji gazowej, która może jeszcze im służyć przez lata, na przykład na pompę ciepła, będzie kosztować ok. 10.000 funtów, co sugeruje brytyjski bloger Paul Homewood. [1]

appliance 2257 1280

fot. PublicDomainPictures z Pixabay 

Jak pisze angielski dziennik „Daily Mail” rządowy plan przewiduje całkowite usunięcie gazowych instalacji grzewczych z KAŻDEGO z 29 milionów domów mieszkalnych w Wielkiej Brytanii oraz zastąpienie ich ogrzewaniem elektrycznym, „nowym systemem gazowym bazującym na wodorze” lub też pompami ciepła. [2] O tym, jaka to jest skala przedsięwzięcia niech świadczy informacja, że w 2017 r. jedynie 4,5% energii wykorzystywanej do ogrzewania domów mieszkalnych i budynków niemieszkalnych w Wielkiej Brytanii pochodziło ze źródeł z „niską zawartością węgla”. Transformacja w ciepłownictwie ma kosztować do ok. 20 mld funtów (ok. 100 mld zł) rocznie w perspektywie 2050 r., choć według innej brytyjskiej instytucji kierującej polityką klimatyczną będzie to jednak 50 mld funtów. Większość kosztów przebudowy ciepłownictwa ponieść mają konsumenci i biznes. Jednocześnie jednak OFGEM przyznaje, że obecnie dostępne technologie na rynku nie pozwalają określić, jak nowy system będzie wyglądał w przyszłości. Według brytyjskiego regulatora, „(P)rzyszłość ciepłownictwa jest mniej pewna, istnieje szereg różnych możliwych ścieżek dojścia do dekarbonizacji”. Co więcej, jak wskazuje „Daily Mail”, dotychczasowe doświadczenia z masową kampanią wprowadzania tzw. inteligentnych, czyli elektronicznych liczników w domach mieszkalnych, wskazują na opóźnienia i ogromne przekroczenia zaplanowanych kosztów, co budzi wątpliwości, jak w praktyce wyglądać będzie realizacja obecnego planu OFGEM.

Przymusowa elektryfikacja transportu osobistego

Z kolei rządowy plan wprowadzenia do eksploatacji 10 mln samochodów elektrycznych do 2030 r. należy zestawić z jedynie 37.000 takich pojazdów, które sprzedano w 2019 r. na Wyspach. Bloger Paul Homewood zastanawia się, w jaki sposób ta sprzedaż osiągnie teraz nagle 1 mln sztuk rocznie, by dorównać rządowym planom elektryfikacji transportu? [2]  

Według „Daily Mail”, „Ofgem przewiduje raptowny wzrost liczby pojazdów elektrycznych z obecnych 230.000 sztuk do 10 mln do 2030 r. i do 39 mln do roku 2050. Twierdzi, że będzie to możliwe jedynie pod warunkiem, że liczba publicznych ładowarek samochodowych wzrośnie z 30.000 w chwili obecnej do 210.000, a w dodatku liczba szybkich i ultraszybkich ładowarek umiejscowanych w pobliżu głównych dróg w kraju wzrośnie do 3.500.”

Paul Homewood wskazuje jednak przytomnie, że ładować swoje samochody będzie chciało jednocześnie miliony kierowców. Jak długie będą kolejki do tych 200.000 ładowarek wieczorem i w nocy? Brytyjski regulator rynku energii przypisuje zresztą ładowarkom samochodowym kluczową rolę w całym systemie energetycznym. Mają bowiem wyeliminować potrzebę budowy dalszych elektrowni gazowych stabilizujących funkcjonowanie brytyjskiego systemu energetycznego. Kierowcy mają „na ogół” ładować swoje samochody poza godzinami szczytowego zapotrzebowania na energię elektryczną (tj. w nocy?), a następnie „dzielić się” energią ze swoich akumulatorów z siecią energetyczną w okresach jej największego obciążenia. Umożliwiająca to technologia (vehicle-to-grid, tzn. ładowanie „z pojazdu do sieci”) dopiero powstaje. Jakkolwiek ładnie brzmi formuła obmyślona przez planistów z OFGEM, wizja kierowców uzupełniających ogromne niedobory zasilania w okresach minimalnej produkcji farm wiatrowych wydaje się być czystą fantazją.

Natomiast jeśli idzie o brytyjski system energetyczny jako całość, to jego dalszy rozwój ma opierać się — i tu nie nic się nie zmienia — na dalszej rozbudowie morskiej energetyki wiatrowej wzdłuż wybrzeży Wielkiej Brytanii. To jest podstawowe założenie całego planu OFGEM. Moc morskich farm wiatrowych ma ulec czterokrotnemu zwiększeniu. Warto zauważyć, że jedną z przyczyn Brexitu była chęć odzyskania kontroli nad obszarami przybrzeżnymi, których zasoby rybne były niemiłosiernie eksploatowane przez floty rybackie innych krajów UE, głównie francuską. Teraz tereny te zostaną w znacznej części przeznaczone pod gigantyczne farmy wiatrowe, co oznacza, że zostaną one wyłączone spod rybołówstwa oraz transportu morskiego.

Przy tym OFGEM zakłada, że energia elektryczna z farm wiatrowych będzie — w przyszłości — znacznie tańsza od pochodzącej ze źródeł tradycyjnych, takich jak gaz, węgiel czy ropa naftowa. Paul Homewood pisze, że jak do tej pory nie ma żadnych przesłanek, by twierdzić, że energetyka wiatrowa będzie w stanie dostarczać energię elektryczną „istotnie tańszą” od „tradycyjnej”. Elektryczność z farm wiatrowych pozostaje droższa, jeśli uwzględni się koszty integracji tej niedyspozycyjnej energii w sieci energetycznej i koszt mocy zapasowych. Stąd pomysły wprowadzenia podatku węglowego, który ma „skorygować” relacje kosztowe, które w dalszym ciągu pozostają niekorzystne dla energetyki odnawialnej.

[Nasz komentarz] Brytyjskie plany mają olbrzymie znaczenie dla Polski, gdyż w przeciwieństwie do Brytyjczyków, polski rząd pracuje nad planami wdrożenia neutralności klimatycznej w zaciszu gabinetów oraz bez jakiejkolwiek analizy ekonomicznej skutków rezygnacji z paliw kopalnych w gospodarce. Mniej więcej wiadomo, ile będzie kosztować rezygnacja z węgla w energetyce (ok. 140 mld zł do 2030 r.), ale szacunków w pozostałych branżach nikt do tej pory nie pokazywał. Jeśli ktokolwiek wierzy, że Europejski Zielony Ład to program, który ma na celu „pobudzenie gospodarki” oraz „uczynienie z Europy światowym liderem gospodarczym”, to równie dobrze może wierzyć w to, że Ziemia jest płaska.

Sadźmy lasy, rozbierajmy wiatraki

Tłumaczenie, opracowanie i komentarz

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] Paul Homewood, „OFGEM Wants To Rip Out Your Central Heating & Put 10m EVs On The Road By 2030”, blog Not A Lot Of People Know That,  https://notalotofpeopleknowthat.wordpress.com/2020/02/03/ofgem-wants-to-rip-out-your-central-heating-put-10m-evs-on-the-road-by-2030/- publ. 03.02.2020 r.

[2] https://www.dailymail.co.uk/news/article-7959041/Energy-regulator-Ofgem-announces-plans-10m-electric-vehicles-road-10-years.html