^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

Gorącym tematem dla protestujących i to od zawsze była sprawa odległości minimalnej turbiny od zabudowań. Widzimy w niej jedyną realną możliwość zabezpieczenia się przed skutkami negatywnego oddziaływania wiatraka energetycznego. Niektórzy ministrowie i posłowie mówią nam, że to niekoniecznie konieczne, bo obowiązujące przepisy w wystarczający sposób nas chronią. Chodzi o ocenę oddziaływania, uzgodnienia z RDOŚ, udział społeczeństwa w postępowaniu administracyjnym (decyzja środowiskowa i plan miejscowy) i odwołania w sądach. Wszyscy – poza rządem chyba i niektórymi posłami – wiemy doskonale, że ten system jest fikcją i w ogóle nie działa. Wiemy, też, że nie trzeba byłoby ustawy, gdyby ministrowie wydali odpowiednie rozporządzenia. Na posiedzeniu komisji nadzwyczajnej w sprawie druku 758 min. Orłowski przedstawił następujące stanowisko rządu:
 
Ministerstwo Zdrowia zadeklarowało gotowość przeprowadzenia badań oddziaływania wiatraków na zdrowie ludzi;
prace nad OZE i nowelizacją prawa budowlanego proponowane w związku z odległością minimalną mają toczyć się równolegle;
jakieś bliżej nieokreślone regulacje mogą nastąpić w związku z prowadzonym kompleksowym przeglądem przepisów;
 
Jedyny konkret stanowiła opinia o potrzebie odejścia od warunków zabudowy przy lokalizacji wiatraków na rzecz konieczności uchwalenia planu miejscowego.