^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

Rzecznik Praw Obywatelskich – dr Adam Bodnar, wystąpił w dniu 4 lutego 2016 r. do Ministra Zdrowia oraz Ministra Środowiska z apelem o podjęcie pilnych prac legislacyjnych mających na celu uregulowanie procesu inwestycyjnego farm wiatrowych oraz zagwarantowanie ochrony siedzib ludzkich przed negatywnymi zjawiskami pochodzącymi od elektrowni wiatrowych. Jest to efekt wizyty Rzecznika na Suwalszczyźnie pod koniec stycznia br.

Z treścią wystąpienia Rzecznika można zapoznać się tutaj: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-i-prawa-osob-mieszkajacych-w-poblizu-farm-wiatrowych-wystapienie-generalne

Strona społeczna liczy na to, że sprawa przygotowania właściwych regulacji prawnych dotyczących lokalizacji farm wiatrowych nastąpi możliwie jak najszybciej, gdyż wieloletnie zaniedbania w tym względzie doprowadziły do wybudowania setek wiatraków, które stoją zbyt blisko zabudowań mieszkalnych. Często są to odległości po 300-400 m od domów na stałe zamieszkałych przez ludzi czy zwierzęta hodowlane. Bez względu na stanowisko deweloperów farm wiatrowych regulacja taka jest pilnie potrzebna.

Zwracamy jednak uwagę, że innego typu regulacji wymagają procesy przygotowania i lokalizacji farmy wiatrowej (od decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, przez decyzję o warunkach zabudowy, dokumenty planistyczne, aż po decyzję zatwierdzającą projekt budowlany), a innej regulacji wymagają farmy już istniejące. W tej drugiej sprawie pojawia się w tle kwestia ewentualnych odszkodowań dla inwestorów za utratę korzyści finansowych oraz kwestia ochrony takich inwestycji w prawie międzynarodowym, co może się skończyć procesami sądowymi ze Skarbem Państwa. Dlatego tak ważną rzeczą jest prosta i czytelna dla wszystkich regulacja prawna określająca minimalną odległość elektrowni wiatrowych od zabudowań mieszkalnych oraz innych obszarów chronionych. Opowiadamy się już od dawna za formułą znaną jako „H × 15”, czyli wysokość elektrowni wiatrowej liczonej od fundamentu po najwyższy punkt śmigła z uwagi na to, że nie będzie ona mogła być nadmiernie interpretowana w praktyce przez organy administracji i sądy na niekorzyść mieszkańców. Odległość taka da się bowiem łatwo wymierzyć i wyliczyć. Taka formuła nie pozbawia oczywiście ochrony przed hałasem wynikającej z odrębnych przepisów, ale unika się w ten sposób sporów i interpretacji przepisów dotyczących pomiarów czy stosowanej metodologii badań. Unika się też kuriozalnych sytuacji, w których pomiary hałasu wykonuje się przy celowo niepracujących elektrowniach wiatrowych.

Sprawa regulacji prawnych dla procesu lokalizacji farm wiatrowych jest testem wiarygodności dla rządu Beaty Szydło i jej ministrów. Niestety już w grudniu ubiegłego roku doszło do wydłużenia okresu obowiązywania systemu zielonych certyfikatów o 6 miesięcy, co świadczy tylko o tym, że obecny rząd nie jest głuchy na potrzeby inwestorów i banków, skoro pozwolił na wydłużenie czasu na dokończenie wielu projektów i doprowadzenie ich do fazy budowy. Pół roku to bardzo długi okres czasu zwłaszcza dla tych osób, które mają w perspektywie życie na farmie wiatrowej. Obiecywane przez PiS przed wyborami parlamentarnymi moratorium na budowę wiatraków rozpłynęło się we mgle, a na jakąkolwiek inicjatywę ustawodawczą strona społeczna nie może się doczekać. Dlatego tak ważna jest inicjatywa Rzecznika Praw Obywatelskich w tym względzie. Rząd powinien pamiętać, że kto stawia wiatraki, ten zbiera burzę.

Redakcja