^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

Oficjalnym powodem, dla którego Unia Europejska promuje energetykę odnawialną jest chęć zmniejszenia emisji CO2, który ma być odpowiedzialny za wzrost temperatury na Ziemi. Podpisane w listopadzie zeszłego roku porozumienie klimatyczne w Paryżu także jako powód jego zawarcia wskazywało na zamiar uniknięcia wzrostu temperatury na Ziemi o 2° Celsjusza. Czy jednak same zmiany klimatu są rzeczywiście niekorzystne? W wywiadzie dla internetowego miesięcznika „Nowa Konfederacja”, polski geolog, prof. Leszek Marks (Uniwersytet Warszawski) podkreśla, że ocieplenia klimatu nie należy się obawiać.

„Gdy spojrzymy na historię człowieka, na ostatnie 3-4 tysiące lat, okaże się, że ocieplenie klimatu było dla nas korzystne, to ochłodzenia były dramatem. Ochłodzenie „małej epoki lodowej” w XVII wieku przyniosło epidemie, głód i wojny. Gdyby średnia roczna temperatura w Europie obniżyła się o 1 stopień Celsjusza, mielibyśmy o miesiąc krótszy okres wegetacyjny.”

Profesor Marks podkreśla, że dotychczasowa polityka klimatyczna nie jest skuteczna, gdyż emisje CO2 wciąż rosną. „Ale wpływ tego zjawiska na klimat jest minimalny, o ile w ogóle istotny. O wiele groźniejszy jest metan, o którym praktycznie się nie mówi. I tu wpływ człowieka ma znaczenie, przyczynia się do jego produkcji: raz, że jest nas coraz więcej, a dwa, hodujemy coraz więcej zwierząt, które go wydalają. Temu się nie przeciwdziała, w przeciwieństwie do emisji dwutlenku węgla.

Piszemy o tym dlatego, że walka z globalnym ociepleniem osiągnęła już status oficjalnej doktryny Unii Europejskiej i stała się podstawą prowadzonej przez nią polityki gospodarczej. Wpływa też na polską gospodarkę a szczególnie energetykę. Jeśli założyć, że dogmat o szczególnej roli CO2 w procesie globalnego ocieplenia jest zwyczajnie nieprawdziwy, na co przekonująco wskazuje prof. Marks, to prowadzona dotychczas polityka klimatyczno-energetyczna ukierunkowana na dekarbonizację gospodarki i budowę tysięcy elektrowni wiatrowych i innych OZE jest nie tylko wadliwa, ale wręcz nastawiona na wprowadzanie milionów ludzi w błąd. Geologia postrzega bowiem zjawiska zachodzące na Ziemi w długoterminowej perspektywie, a nie tylko przez pryzmat ostatnich 150 lat. Skoro człowiek ma niewielki wpływ na klimat na Ziemi, a wzrost dwutlenku węgla w atmosferze niesie ze sobą także korzystne zmiany, zwłaszcza w rolnictwie, to po co to wszystko? Odpowiedź jest bardzo prosta i zawarta jest w starej rzymskiej maksymie Is fecit, qui prodest. Ten zrobił, kto skorzystał. Polityka gospodarcza nie jest prowadzona przez przybyszów znikąd, ale konkretne grupy interesów (lobby), które umieją o siebie zadbać. Unia Europejska nie jest tutaj żadnym wyjątkiem, a procesy decyzyjne tej organizacji są tak nieprzejrzyste i zagmatwane, że trudno jest wskazać faktycznych decydentów i osoby odpowiedzialne za konkretne decyzje. Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest rzetelna weryfikacja efektów obecnej polityki energetycznej i stopnia realizacji założonych celów bez oglądania się na to, co jest poprawne politycznie, co wypada, a czego nie wypada robić. Jeżeli taka strategia nie powstanie w szybkim tempie, to siłą rzeczy Polska będzie realizować scenariusze napisane gdzieś zupełnie indziej i nastawione na realizację partykularnych interesów osób trzecich. Jest to o tyle ważne, że niedługo procedowany będzie kształt Unii Energetycznej i Polska ma o co walczyć.

Opracowanie: Redakcja

Źródło: http://www.nowakonfederacja.pl/wzrost-emisji-co2-to-drobiazg/