^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

Najwyższa Izba Kontroli opublikowała w dniu 26 kwietnia 2016 r. raport podsumowujący szereg kontroli przeprowadzonych w latach 2008 – 2015 sprawdzających różne etapy procesu inwestycyjno-budowalnego farm wiatrowych w Polsce. Pełna wersja raportu poniżej.

Jak wskazuje sama Najwyższa Izba Kontroli w swoim komunikacie „Celem analizy było uzyskanie odpowiedzi na pytanie, czy obowiązujące normy prawne oraz ich realizacja skutecznie zabezpieczają interesy społeczności lokalnych w procesie lokalizacji i budowy elektrowni wiatrowych.”

Odpowiedź na to pytanie jest oczywista i nie trzeba na to raportu NIK, gdyż obowiązująca konstrukcja procesu inwestycyjno-budowlanego nastawiona jest na maksymalne zabezpieczenie interesów inwestorów z pomijaniem interesów sąsiadów i okolicznych mieszkańców. Problem ten nie dotyczy zresztą jedynie elektrowni wiatrowych, ale wszelkiego rodzaju inwestycji o charakterze uciążliwym dla otoczenia, których lokalizacja budzi sprzeciw lokalnych społeczności. Dotyczy też ferm świń, ferm norki amerykańskiej, ferm drobiu, biogazowni czy też inwestycji o charakterze infrastrukturalnym. Dzieje się tak dlatego, że obecne ustawodawstwo w ogóle nie gwarantuje prawidłowego udziału czynnika społecznego w procesach lokalizowania i budowania uciążliwych inwestycji. Nawet procedura wydawania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach traktuje udział czynnika społecznego marginalnie, bardziej jako zło konieczne, niż rzeczywistą chęć współpracy na linii organ – lokalna społeczność w celu wypracowania rozwiązania dogodnego dla zdecydowanej większości. O tym, by wszystkie procedury administracyjne i sądowo-administracyjne miały charakter partycypacyjny dla społeczności lokalnych, możemy tylko pomarzyć. W tym obszarze jest bardzo wiele do zmiany, zwłaszcza przepis ograniczający udział organizacji ekologicznych bez rocznego stażu w działalności, który jest wykorzystywany do zwalczania wszelkiej lokalnej aktywności i sprzeciwu.

Nowy raport NIK pokazuje jasno, że ustawa odległościowa dla elektrowni wiatrowych jest wręcz niezbędna dla zachowania równowagi pomiędzy inwestorami a społecznościami lokalnymi. Jest to bardzo dobre uzasadnienie dla tej ustawy, zwłaszcza że nie pochodzi ono ani od rządu, ani od posłów, a od niezależnego organu państwowego.

NIK postuluje dokonanie zmian legislacyjnych, które zagwarantują:

1. wprowadzenie rozwiązań zapewniających otwarty, oficjalny sposób finansowania Planu miejscowego i takie konstruowanie sposobów jego finansowania, które nie będzie prowadzić do omijania przepisów prawa;

2. wzmocnienie procesu oceny prawidłowości przygotowanych dokumentów (Prognoza i Raport) poprzez ustawową zmianę funkcji ich opiniowania przez organy specjalistyczne na funkcję uzgadniania;

3. wprowadzenie do porządku prawnego pojęcia „dominanty krajobrazowej”, którą są wysokie elektrownie wiatrowe, co wzmocni ochronę zarówno parków krajobrazowych i ich otulin, jak i terenów najbardziej atrakcyjnych krajobrazowo;

4. właściwe zabezpieczenie dopuszczalnego poziomu emitowanego hałasu;

5. właściwe zakwalifikowanie budowy elektrowni wiatrowej jako inwestycji a nie jako urządzenia infrastruktury technicznej (przy realizacji inwestycji wymagającej uzyskania decyzji o warunkach zabudowy) co umożliwia spełnienie warunku „dobrego sąsiedztwa”.

6. zapewnienie spójności decyzji środowiskowych i pozwoleń w zakresie objętych nimi obszarów lokalizacji przyszłych elektrowni wiatrowych.

Poprzedni raport NIK z 2014 r. poświęcony procesowi lokalizowania elektrowni wiatrowych na lądzie spotkał się z gorącym przyjęciem ze strony społecznej, gdyż nazywał istniejące praktyki inwestorskie po imieniu i to mimo tego, że był oparty o kontrole w niedużej liczbie gmin w Polsce. Obecny raport, jeśli ma mieć jakiś rzeczywisty skutek a nie być tylko papierkiem, powinien być jednym z wielu argumentów za jak najszybszym przyjęciem ustawy odległościowej.

W wielu miejscach w kraju w dalszym ciągu toczą się procedury środowiskowe, organy wydają decyzje o warunkach zabudowy dla elektrowni wiatrowych i uchwalane są miejscowe plany z elektrowniami wiatrowymi w odległości 400 m od zabudowy mieszkalnej bez zważania na ochronę mieszkańców. Trwa wyścig inwestorów i społeczności lokalnych z czasem. Próba szukania rozwiązań kompromisowych stworzy rozwiązania połowiczne, które nikogo nie zadowolą i będą tak samo mocno krytykowane jak te obecnie obowiązujące. Apetyt inwestorów na nowe tereny pod elektrownie wiatrowe będzie wciąż rósł, aż w końcu przy celu 100% energii elektrycznej z elektrowni wiatrowych zabraknie w Polsce miejsca na wszystkie te urządzenia. Warto więc ostatecznie postawić tamę tym inwestycjom.

Redakcja

Źródło: https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-lokalizacji-i-budowie-ladowych-farm-wiatrowych.html