^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal wiadomosci z sejmuJeśli się komuś wydaje, że sprawa energetyki wiatrowej w Polsce jest zamknięta, to się głęboko myli. Obserwujemy jak trwają intensywne prace nad powrotem do wiatrakowania Polski. Niestety wiatrakowa konspiracja odbywa się także w ramach rządzącej koalicji, choć na razie ostrożnie i po cichu. Jednym z takich symptomów zmiany trendu jest powołanie parlamentarnego zespołu ds. morskiej energetyki wiatrowej pod przewodnictwem posła Zbigniewa Gryglasa (ex „Nowoczesna”, obecnie pod patronatem wicepremiera Gowina).

W dniu 22 listopada 2017 r. odbyło się w Sejmie pierwsze posiedzenie Zespołu ds. Morskiej Energetyki Wiatrowej, w którego skład wchodzi 22 posłów i senatorów, w tym 12 osób z PiS. [1] Przewodniczącym tego Zespołu został Zbigniew Gryglas, który będąc jeszcze w opozycyjnej Nowoczesnej wspierał zwolenników energetyki wiatrowej. Obecnie został zadaniowany czyjąś silną ręką na odcinku wiatraków na morzu, by sprawdzić ile osób uda się oduraczyć wizją „taniej i czystej energii”.

„Morska energetyka wiatrowa to szansa dla Polski. Chcemy, by stała się ona polską specjalnością. Tak ten projekt postrzegam”

„W trakcie wystąpienia poseł Gryglas porównał morską energetykę wiatrową do projektów realizowanych w tracie II Rzeczpospolitej, takich jak Centralny Okręg Przemysłowy czy port w Gdyni. – To może być projekt na miarę tych znanych z II RP. Wartość tego projektu szacujemy na 70-80 mld dolarów. Impakt dla budżetu to 60 mld zł. Korzyści dla samorządów lokalnych przyniosą ok. 17 mld zł. Spodziewamy się dużego zatrudnienia w tym sektorze. Nie tylko w budowie farm.” [2]

Jak widać można i w koalicji rządowej popierać wiatraki i wręcz awansować. Przez grzeczność nie pytamy Pana posła czy musiał zmieniać poglądy zmieniając barwy partyjne. 

Wiatrakowi lobbyści znowu w akcji

Jak jest mowa o wiatrakach, to musi się oczywiście pojawić PSEW. Tym razem nowy prezes Janusz Gajowiecki zaprezentował wizję budowy farm wiatrowych na Bałtyku. Prezentacja dostępna jest tutaj: http://orka.sejm.gov.pl/opinie8.nsf/nazwa/516_20171122/$file/516_20171122.pdf

Wystąpienie prezesa Gajowieckiego jest warte uwagi, gdyż nareszcie możemy przekonać się o tym, gdzie branża wiatrowa upatruje swojej szansy na rozwój i co zamierza robić w Polsce w najbliższych latach. [3]

Cele inwestorów są bardzo jasne. Na Bałtyku, w polskiej strefie ekonomicznej da się, zdaniem PSEW, wybudować wiatraki o łącznej mocy nominalnej ok. 6,8 GW. W zależności od wielkości turbin będzie to ok. 1.400 do 1.800 wiatraków. Ma to kosztować ok 70 mld zł, co pokazuje, że koszt budowy 1 GW wiatraków na morzu to ok. 1 mld euro. Jest to więc łakomy kąsek dla inwestorów i producentów turbin wiatrowych. Pytanie brzmi, jak przekonać rząd do tego, by zapewnił energetyce wiatrowej takie przychody. To jest właśnie zadanie postawione przed przewodniczącym Zespołu.

754. Rys. nr 1

Źródło: Prezentacja PSEW

Naszym skromnym zdaniem do tej kwoty należy jeszcze dołożyć koszty budowy sieci przesyłowej, która przejmie na siebie ciężar rozprowadzenia energii wyprodukowanej przez wiatraki na morzu w kierunku Gdańska, Piły i Szczecina, oraz, co najważniejsze, koszt budowy stabilnego źródła energii, które będzie w stanie zapewnić pracę systemu elektroenergetycznego w podstawie. Mówiąc wprost, warunkiem koniecznym do budowy farm wiatrowych na morzu jest budowa elektrowni konwencjonalnej lub jądrowej o mocy zainstalowanej równej ok. 50% mocy wiatraków, by sieć w ogóle mogła funkcjonować. MInimalny sceanariusz PSEW zakłada budowę morskich farm wiatrowych o mocy 3,8 GW, co kresponduje z rządowymi planami budowy elektrowni jądrowej o mocy 1,8 GW. 

Zasadnicze pytanie brzmi zatem następująco, kto zapłaci za te drogie zabawki na morzu i w jaki sposób? Przykład energetyki wiatrowej na lądzie pokazuje, że jest dokładnie odwrotnie niż mówią inwestorzy. Energia wiatrowa nie jest ani tania, ani czysta, ani ekologiczna. Samo funkcjonowanie elektrowni wiatrowych i system wsparcia dla nich kosztuje gospodarkę grube miliardy złotych w postaci podatku węglowego. Są to koszty nabycia uprawnień do emisji CO2 przez energetykę i inne sektory objęte kontrolą emisji. To jest coś, czego nie widać w cenie energii, ale przekłada się na rosnące rachunki za energię. Antywęglowe fobie mają całkiem realne i wymierne skutki. Dlatego z dużą ostrożnością należy podchodzić do opowieści o przyszłych sukcesach energetyki wiatrowej na morzu i pamiętać, że nie ma darmowych obiadów.

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] Skład Zespołu dostępny jest tutaj: http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/agent.xsp?symbol=SKLADZESP&Zesp=516

[2] http://biznesalert.pl/gryglas-morska-energetyka-specjalnosc/

[3] Transmisja z obrad Zespołu dostępna jest tutaj: http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/transmisje_arch.xsp?unid=79E2E46984D39E47C12581D9003D7EE9

stopwiatrakom stopka 1