^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal wiadomosci z sejmuW dniu 9 listopada 2017 r. odbyło się posiedzenie Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa (nr 101). Komisja obradowała pod przewodnictwem posłów: Stanisława Gawłowskiego (PO), przewodniczącego Komisji, Urszuli Pasławskiej (PSL) oraz Anny Paluch (PiS). Celem  obrad było rozpatrzenie informacji Ministra Energii dotyczącą oceny skutków wejścia w życie ustawy z dnia 20 maja 2016 r. o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych. Warto zapoznać się z pełnymi wypowiedziami posłów obecnych na tej komisji sejmowej i zobaczyć po raz kolejny kto popiera branżę wiatrową i uprawia wiatrakowy lobbing, a kto stoi po stronie społeczeństwa. Łatwo przychodzi niektórym posłom zapominać, co działo się za rządów wyznawców wiatraków.

O obradującej w dniu 9 listopada 2017 r. Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa pisaliśmy już w publikacji z dnia 11 listopada 2017 r. [Link http://stopwiatrakom.eu/aktualnosci/2379-ministerstwo-energii-wciąż-chce-zmian-w-ustawie-odległościowej.html], ale warto wrócić do tego posiedzenia jeszcze raz i zapoznać się z wypowiedziami posłów oraz przedstawicieli Ministerstwa Energii.

Ustawę nieustannie atakują posłowie z totalnej opozycji. Szczególnie krytycznie wypowiadali się posłowie: Krystyna Sibińska (PO) oraz Michał Stasiński (PO), którzy prowadzą brzydką grę przeciwko ustawie odległościowej.

Zarzucali ustawie pośpieszne procedowanie, nieprzewidziane skutki legislacyjne, brak przepisów przejściowych czy nieodpowiedzialność posłów wnioskodawców, opieszałość we wdrażaniu zielonego komunizmu nakazanego nam przez Unię Europejską, aż po kuriozalne zarzuty, jak „populizm”. Nie pierwszy raz posłowie partii opozycyjnej dają wyraz swojemu wrogiemu nastawieniu wobec państwa i społeczeństwa polskiego. Wiatraki są tylko jednym z pól tego sporu.

Posłanka Paluch przypomina dlaczego pojawiła się ustawa odległościowa

W pierwszej kolejności warto zacytować wypowiedzi Pani Poseł Anny Paluch (PiS), która twardo broniła ustawy odległościowej, wskazując, że była ona odpowiedzią na postulaty strony społecznej. Społeczności lokalne zagłosowały na PiS m.in. dzięki obietnicy uporania się wiatrakową zmorą prześladującą tereny wiejskie. 

Szanowni państwo, z wielkim zdziwieniem, żeby nie powiedzieć z niesmakiem, wysłuchałam tych dwóch głosów, zwłaszcza głosu  pana   posła  Stasińskiego, który    wzywał do wyciągnięcia konsekwencji wobec  posłów wnioskodawców.

Panie pośle, niech pan sobie poczyta konstytucję. Niech pan sobie  przeczyta ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Będzie pan wiedział, jakie są źródła i podstawy prawne działalności. Szkoda, że pani poseł Sibińska wychodzi, bo też    chciałabym się odnieść do jej dość skandalicznej wypowiedzi, a będę musiała to zrobić zaocznie.

Szanowni państwo, panie pośle Stasiński, proszę sobie przeczytać konstytucję i ustawy, i będzie pan wiedział, jak działa poseł i na czyje wnioski i postulaty – że tak   powiem. Poseł zazwyczaj słucha swoich wyborców. Pan już zapomniał te niespełna dwa lata, upłynęły od uchwalenia tej ustawy – przez półtora roku – o tych 502 komitetach protestacyjnych powołanych spontanicznie w całym kraju przez społeczności lokalne, które, przy istniejącym otoczeniu prawnym w minionych ośmiu latach poprzednich rządów, nie były w stanie dać sobie rady z parciem inwestorów w zakresie energetyki wiatrowej, którzy wchodzili im ze swoimi inwestycjami do domów, w codzienne życie. Proszę sobie pożyć w sąsiedztwie wiatraka, 40, 50 czy 100 m od wiatraka, a potem zabierać głos w tej sprawie. (wyróżnienie redakcji). To jest pierwsza sprawa –  konsekwencje wobec posłów wnioskodawców i działalność lobbingowa. Ja mam nadzieję, że ta działalność lobbingowa sięga dużo dalej niż moglibyśmy się spodziewać. Naprawdę, dużo  dalej, sądząc po niektórych wypowiedziach. (…)

Proszę państwa, powiem szczerze, że trochę mnie  dziwi, panie  dyrektorze, w jakich wypadkach dla mieszkaniówki wydaje się decyzje o środowiskowych uwarunkowaniach. Patrząc na przepisy przejściowe, które są zawarte w tej ustawie, czy to nie chodzi wyłącznie o deweloperów. Generalnie bowiem mamy do czynienia z sytuacją taką, że w zabudowie wiejskiej – co przez 8 lat słyszeliśmy ze strony uciemiężonych obywateli – zjawia się inwestor z zakresu energetyki wiatrowej, kupuje albo wydzierżawia działkę od wójta lub radnego, a potem – 100 m albo mniej od budynków – zaczyna się gehenna mieszkańców. Wszystkie działki tracą na wartości. Miejsc pracy gminie to nie daje, bo jest to instalacja prawie bezobsługowa. Wymiata to wszystkie inne rodzaje działalności gospodarczej, powoduje radykalny spadek cen nieruchomości, bo nikt tam nie jest w stanie mieszkać ani prowadzić jakiejkolwiek działalności, a nie ma instrumentów prawnych, żeby umożliwić właściwe oddalenie siedzib osadniczych od istniejącej infrastruktury itd.

Zatem, te przepisy przejściowe, które mówiły o tym, jakie warunki muszą spełniać, czyli te 10h... Proszę mi powiedzieć, w jakich wypadkach trzeba pod mieszkaniówkę wydawać decyzję środowiskową. Dla prywatnego normalnego budynku, dla niewielkie osiedla nie, poza deweloperami, bo którzy deweloperzy – mówiąc kolokwialnie –  budują w sąsiedztwie instalacji wiatrowej. Chyba do tego to pytanie się sprowadza. Czy może są przypadki, o których nie wiem? Generalnie, powiedziałabym, że dobrze byłoby wrócić do początków. Przypomnieć sobie tę gehennę, jaką przeżywały liczne społeczności lokalne w Polsce i ewentualnie to ocenić, jak w przypadku każdej ustawy. (wyróżnienie redakcji) Każda stanowiona ustawa po roku, czy po dwóch, wymaga oceny działania nowych przepisów, uzupełnienia luk, jakie mogą się pojawić, a w postępowaniach administracyjnych rodzą problemy. Byłoby sensowne, żeby w takim duchu prowadzić tę ustawę, a nie – panie  pośle Stasiński – bić pianę po dwóch latach. Dziękuję.

Wygłupy totalnej opozycji

Poniżej przywołujemy dla porównania z wypowiedziami pani poseł Anny Paluch, fragment wypowiedzi posła Bogusława Sonika (PO), który chwali się tym że to na jego wniosek Komisja omawiała informacje nt. ustawy odległościowej i zarzucił posłom PiS to, że posłuchali mieszkańców a nie branży wiatrowej:

Cieszę się, że ten temat – zresztą, na mój wniosek – staje dzisiaj na posiedzeniu Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Szanowni państwo, to jest kolejny przykład procedowania w sposób karkołomny istotnych, ważnych tematów. Takich przykładów można podawać wiele. Ograniczę się do tego tak zwanego lex Szyszko, czyli wycinania drzew „jak leci”.Proszę nie pouczać mnie. Niech pani sobie poczyta o wykonywaniu mandatu posła i nie poucza bez przerwy innych posłów. Jest to przykład złego procedowania. Z dobrych definicji, nawet jeżeli uważaliśmy, że przepisy, które dotyczą wycinania drzew są złe, że przepisy dotyczące stawiania elektrowni wiatrowej wzbudzają emocje i rzeczywiście były wykorzystywane do tego, żeby stawiać wiatraki gdziekolwiek i byle jak, i były protesty społeczne... I co z tego? Z tego wynika jedno, że idziecie w populistyczny sposób procedowania procesu legislacyjnego i prawa, nie zważając na różnego rodzaju uwarunkowania. Byle szybciej, byle bardziej populistycznie. Tylko potem wynikają z tego takie konsekwencje. (wyróżnienie redakcji)

Całe szczęście, że jeszcze ME ma dzisiaj tyle odwagi, żeby powiedzieć, że to wszystko było do kitu. Nie słuchacie w czasie procedowania żadnych wniosków, żadnych głosów, ponieważ chcecie za wszelką cenę przegłosować to, co wam przynoszą ideologicznie powodowani decydenci. Tak nie można procedować.

Riposta poseł Anny Paluch (PiS):

Ja krótko. Nie mam szczęścia do interlokutorów, bo wygłaszają swój spicz i wychodzą, więc znowu jestem zmuszona zaocznie się odnosić, tym razem do wypowiedzi pana posła Sonika. Ja absolutnie się nie zgodzę z tymi jego krytycznymi wypowiedziami. Chcę przypomnieć, odnośnie do polityki węglowej, którą jakoby polski rząd prowadzi, że bardzo podobnie zachowuje się rząd niemiecki, który też sprowadza rosyjski węgiel do swoich elektrowni, chociaż nas wytyka palcem. Chcę przypomnieć panu posłowi, a również tu obecnym – chociaż, może pamiętają – że Polska jest poza pierwszą dwudziestką, jeśli chodzi o emisję CO2, i to globalnie, i w przeliczeniu na mieszkańca.

Zatem takie żale, filipiki, samobiczowanie się, jaki to obecny polski rząd jest wrogi wobec odnawialnych źródeł energii, to po prostu czysta polityka. Przykro to powiedzieć, bo pan poseł zawsze wypowiada się raczej merytorycznie. Generalnie nie jest tak, że polski rząd, a zwłaszcza minister środowiska, to „dr Jekylli Mr Hyde”i ma dwie twarze, jeśli chodzi o energię odnawialną. Przypominam bowiem, odnośnie do odnawialnych źródeł energii, że to nie jest tylko energia wiatrowa, ale i wodna, w zakresie której inwestowanie w nowym prawie wodnym jest odblokowane, co zostało kilka miesięcy temu uchwalone. To jest również energia geotermalna, która z bardzo dużą intensywnością jest rozwijana przez rząd. Dobrze więc byłoby, gdyby te wszystkie polityczne wycieczki znalazły urealnienie i odniesienie do faktów. Ja rozumiem, że lobby wiatrowe bardzo cierpiało w związku z tymi regulacjami, które oddalają inwestycje wiatrowe od terenów zamieszkałych, określanych w planach przestrzennych jako tereny zamieszkałe, pod zabudowę mieszkaniową. (wyróżnienie redakcji)

Ja rozumiem, że mogą pojawić się pewne problemy z interpretowaniem tych przepisów. Od tego są sądy. Jeżeli nie wystarczają rozstrzygnięcia sądowe, można mówić, jak w przypadku każdej ustawy stanowionej... Po rocznym, czy półtorarocznym okresie robi się przegląd przepisów i ewentualne korekty, i jest to normalna procedura legislacyjna. W przypadku każdej nowej ustawy taki proces się odbywa. Nie widzę powodów do snucia tych filipik, krzyków i oskarżania rządu o wszystkie grzechy tego świata. Konieczną cechą każdego rządu jest słuchanie opinii społecznych. I to nie jest żaden populizm, jak był uprzejmy stwierdzić pan poseł Sonik. Jeżeli w kraju samorzutnie powstają 502 komitety protestacyjne wśród samorządów lokalnych, to znaczy, że to jest istotny problem, nad którym trzeba się pochylić. Właśnie z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w ubiegłych latach. I odpowiedzią na te społeczne postulaty jest ustawa, którą państwo tak dzisiaj w czambuł krytykujecie. (wyróżnienie redakcji) Dziękuję bardzo.

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Przykre jest to, że w oczach posłów opozycji, słuchanie głosu społeczeństwa jest uleganiem „ideologicznie powodowanym decydentom” a ustawa odległościowa "populistycznym" aktem prawnym wywołującym niechciane konsekwencje dla branży wiatrowej. Posłom PO tak weszło w krew reprezentowanie interesów zagranicznych inwestorów i korporacji, że nie mogą w ogóle pojąć i zrozumieć, że państwo/rząd powinien stać również po stronie społeczeństwa, czyli zwykłego, ciężko pracującego, szarego Kowalskiego, który w ich oczach zasługuje tylko na epitet „populisty”. Na nic przegrane wybory i na nic lecące na łeb na szyję poparcie dla partii, ważny jest interes sponsorów. Kogo zatem reprezentują posłowie opozycji i na co liczą? Nikt o zdrowych zmysłach nie uwierzy, że robią to dla „dobra narodu”. Niestety mamy dobrą pamięć i w najbliższych wyborach wskażemy wprost, kto popiera wiatraki, a kto nie. Jesteśmy bardzo cierpliwi i pamiętliwi. Kto popiera wiatrakowanie, sam stawia się poza nawias społeczeństwa.

Sadźmy lasy rozbierajmy wiatraki

Redakcja stopwiatrakom.eu

Źródło: http://orka.sejm.gov.pl/zapisy8.nsf/0/7913F088C46BE0A4C12581DE00500425/%24File/0250108.pdf

stopwiatrakom stopka 1