^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal zielona energetykaGdy Prezydent Donald Trump wycofywał USA z Porozumienia paryskiego wydawać by się mogło, że zwolenników teorii globalnego ocieplenia wywołanego działalnością człowieka najdzie chociażby cień refleksji czy to co robią ma sens. Niestety decyzja Trumpa spotkała się z kompletnym niezrozumieniem i przez „postępowy” świat traktowana jest, jako wyraz lekceważenia prawd objawionych na temat zmieniającej się pogody. Dzieje się tak mimo tego, iż Prezydent USA, w sposób jednoznaczny wskazał, że Porozumienie faworyzuje Chiny i Indie, utrudniając powstawanie miejsc pracy w USA i rozwój gospodarki.

Ten stosunek do prezydenta Trumpa i jego decyzji odnośnie Porozumienia paryskiego dobrze podsumował to Marcin Petrykowski w swoim tekście zamieszczonym na łamach „Rzeczpospolitej” z dnia 22 stycznia 2018 r. pisząc:

„(…) dla zdecydowanej większości odbiorców decyzja Donalda Trumpa wciąż pozostaje niezrozumiała, ponieważ stoi w wyraźnej sprzeczności z obserwowanymi od wielu lat globalnymi trendami. Zdaniem ekspertów, zarówno najważniejsze czynniki niekorzystnie wpływające na zmiany klimatyczne, jak i metody zmierzające do rozwiązywania tego problemu m.in. poprzez inicjatywy redukujące emisję gazów cieplarnianych, wskazane w ramach COP21 są słuszne, a z wyznaczonej drogi nie ma już odwrotu.” [1]

To czy nie ma odwrotu z obranej drogi, to się jeszcze okaże. Załamanie się rynków finansowych wskutek upadku, któregoś z krajów o znaczącej gospodarce światowej np. Japonii, wystarczy do tego, by zahamować rozwój OZE finansowanych w większości długiem. Inwestycje te finansowane są przez rynki kapitałowe i są bardzo wrażliwe na wszystkie zawirowania polityczne i gospodarcze. Stąd nieustające próby szukania stabilnego finansowania tych przedsięwzięć przy pomocy różnego rodzaju wsparcia ze strony władz państwowych.

Obserwujemy też kolejne inicjatywy ze strony „postępowego” świata mające na celu przejęcie kontroli nad kolejnymi gałęziami gospodarki przez zielone lobby. Zasadnicza część wysiłków na rzecz ograniczenia emisji CO2 nakierowana jest teraz na transport - hasło „elektromobilność” oraz budownictwo – hasło „efektywność energetyczna”. Nie znaczy to jednak, że ktokolwiek zrezygnuje z dalszej transformacji energetyki w kierunku OZE.

„(…) Obserwowana dynamika oraz perspektywy wzrostu segmentu zielonych obligacji jednoznacznie pokazuje trend, w jakim zmierza globalny rynek instrumentów dłużnych. (…) deklaracje i zobowiązania poczynione przez wielu przedstawicieli największych globalnych instytucji finansowych, którzy podczas konferencji One Planet Summit zakomunikowali, że w perspektywie najbliższych kilku lat niemal całkowicie wycofają się z finansowania projektów opartych na wykorzystywaniu paliw kopalnych, ze szczególnym uwzględnieniem projektów węglowych”. [1]

Ta wojna skończy się dopiero w momencie, kiedy analitycy finansowi pracujących w bankach inwestycyjnych przestaną wierzyć w „zieloną” energetykę. A przestaną w nią wierzyć, kiedy przestaną na niej zarabiać.

Komisarz Canete chce zwiększenia wydatków na działania związane ze zmianą klimatu [2]

Dopiero w tej perspektywie widać na czym polegają działania Komisji Europejskiej i czemu tak naprawdę służy cała ta opętańcza polityka klimatyczno-energetyczna. Ostatnio dał temu wyraz europejski komisarz ds. klimatu i energii Miguel Canete, który obiecał, że Komisja zwiększy fundusze na dostosowanie się do zmian klimatycznych i że aż 20% unijnych wydatków zagranicznych zostanie przeznaczonych na projekty związane z klimatem.

Komisarz Canete, przemawiając w dniu 17 stycznia 2018 r. podczas posiedzenia Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, nalegał na wzrost finansowania przez Unię działań związanych ze zmianą klimatu dla krajów rozwijających się. Canete ostrzegał, że środki finansowe pochodzące ze źródeł publicznych nie mogą stanowić głównego wsadu w tzw. roczny cel na poziomie 100 mld dolarów.

Dla przypomnienia warto wskazać, że na mocy art. 9 Porozumienia paryskiego kraje rozwinięte zobowiązały się do zapewnienia środków finansowych dla krajów rozwijających się na poziomie 100 mld dolarów rocznie. Według portalu Euroactiv.com Komisja Europejska szacuje, że w 2017 r. wkład własny Unii Europejskiej wyniósł 20,4 mld euro.

Podejmowane przez Komisję Europejską działania spotykają się jednak z krytyką ze strony najbardziej radykalnych środowisk walczących z klimatem, dla których „zmiany klimatyczne” stały się idee fix. Domagają się oni zwiększenia „ambicji” w dziedzinie walki ze zmianami klimatycznymi. Charakterystyczna dla tego typu myślenia jest wypowiedź Pierre Larroutorou (francuski inżynier rolnictwa i ekonomista) podczas debaty posiedzenia Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, który powiedział:

„Zmierzamy do chaosu klimatycznego w ciągu najbliższych 30 lat. Co zrobi Europa, jeśli będzie musiała przyjąć 300 milionów uchodźców z powodu zmian klimatycznych?”

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Presja na szybka realizację nowych inwestycji w zakresie odnawialnych źródeł energii, niskoemisyjnego transportu czy zeroemisyjnych budynków jest ogromna. Źródłem nacisków są dzisiaj rynki finansowe, globalne korporacje, dla których jest to okazja do zdobycia nowych źródeł przychodów oraz Komisja Europejska. Te trzy źródła należy traktować jako jeden, dobrze współpracujący ze sobą organizm. Komisja Europejska w gruncie rzeczy reprezentuje wielki biznes. Nie ma żadnego umocowania w jakiejkolwiek publicznej i demokratycznej procedurze wyborczej. Przyjmowane przez Komisję Europejską dyrektywy, rozporządzenia czy decyzje mają na celu wzmocnienie konkretnych grup interesów. Najczęściej są to globalne korporacje finansowe czy też produkcyjne, które dobrze wiedzą, że nic tak nie gwarantuje sukcesu biznesowego, jak przepisy prawa nakazujące korzystania z konkretnych urządzeń czy usług.

Mówiąc wprost, za konkretnymi przepisami prawa przyjmowanymi przez Komisję Europejską, stoją zawsze interesy. Tytułowe zielone inwestycje służą jedynie nabijaniu kabzy możnym tego świata, a Komisja wspiera ich jak umie i potrafi najlepiej. To zestawienie wypowiedzi przedstawiciela rynków finansowych z wypowiedziami komisarza Canete pokazuje to w całej rozciągłości. A jest to tylko pierwszy przykład z brzegu. Wszyscy wiedzą, że OZE nie zagwarantują nikomu ani ładnej pogody, ani dobrego klimatu, ani bezpieczeństwa dostaw energii. Są to jedynie wyrafinowane produkty inżynierii finansowej. Coś co można nazwać wręcz wynalazkiem finansowym, który jak każda bańka spekulacyjna kiedyś pęknie z hukiem. Pamiętajcie o czarnym tulipanie.

Sadźmy lasy, rozbierajmy wiatraki, zburzmy Pałac Kultury i Nauki

Redakcja stopwiatrakom.eu

Źródło:

[1] Marcin Petrykowski, „Zielone inwestycje przyspieszą wzrost”, „Rzeczpospolita” z dn. 22 stycznia 2018 r. nr 17, s. A26

[2] https://www.euractiv.com/section/energy-environment/news/europe-will-hike-climate-finance-spending-insists-canete/

stopwiatrakom stopka 1