^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal wiadomosci z sejmuPisaliśmy już o tym, że nowelizacja ustawy o OZE przygotowana przez Ministerstwo Energii to nic innego, jak koncert życzeń lobby wiatrowego. Cały ten projekt powstawał w tak dziwny sposób, że naprawdę, gdyby ktoś się temu przyjrzał z boku, to zobaczy tylko jedno – niejasne regulacje, które mają wzmocnić pozycję inwestorów OZE, czyli dać im zarobić. Jednym z przykładów takich rozwiązań jest ewidentnie niekonstytucyjna propozycja zmiany zasad opodatkowania wiatraków, na dodatek z mocą wsteczną tj.  od 1 stycznia 2018 r. Skończy się to wypłatą miliardowych odszkodowań przez Skarb Państwa na rzecz gmin, w razie uchwalenie przepisów w obecnej ich wersji.

Interes inwestorów ponad wszystko

Sygnalizowaliśmy już, że ustawa o OZE to bomba z opóźnionym zapłonem, podłożona przez Ministerstwo Energii pod rząd Morawickiego. Apelowaliśmy już do parlamentarzystów, by zastanowili się nad skutkami finansowymi projektowanych zmian, bo nawet z zamkniętymi oczami widać, że gra idzie o grube miliardy na wiatraki i nikt nawet się z tym nie kryje. Jesteśmy ciekawi, czy ten projekt ustawy podlegał ochronie przez CBA, które miało takie newralgiczne dla państwa ustawy chronić przed lobbystami, także tymi wewnątrz resorów. Nie oczekujemy odpowiedzi, oczekujemy konkretnych działań, gdyż negatywne skutki dla budżetu państwa będą ogromne.

behavior 1776375 1280

rys. Rilson S.Avelar/Pixabay

Portal gazetaprawna.pl pisze o kłopotach jakie mogą mieć gminy, gdzie już wybudowano farmy wiatrowe, jeśli zaproponowane przez Ministerstwo Energii zmiany w ustawie odległościowej zostaną przegłosowane. [1] Gmina Świecie nad Osą zapowiedziała, że jeśli projekt wejdzie w życie, będzie domagać się od Skarbu Państwa rekompensaty za utratę dochodów. Dla większości gmin są to stosunkowo duże kwoty a widmo zwrotu z odsetkami zapłaconego i rozdysponowanego już w budżecie na 2018 r. podatku od nieruchomości i podatku od budowli od wiatraków, może zachwiać płynnością finansową niejednej jednostki samorządu terytorialnego w Polsce. Oczywiście, w uzasadnieniu do ustawy i OSR nie ma ani słowa o skutkach finansowych dla budżetu w postaci odszkodowań.

Gmina Świecie nad Osą poinformowała Prokuratorię Generalną RP, że jeśli projekt wejdzie w życie, to będzie musiała zwrócić właścicielom wiatraków prawie 300 tys. zł nadpłaconego podatku za każdy miesiąc, czyli w sumie prawie 3,5 mln zł za rok wraz z odsetkami. Gmina uważa, że zmiana opodatkowania z mocą wsteczną, tj. od dnia 1 stycznia 2018 r., jest niezgodna z konstytucją. Potwierdza to również stanowisko Biura Legislacyjnego Sejmu przedstawione do rządowego projektu nowelizacji. Gmina Świecie słusznie zwraca uwagę, że zadaniem Prokuratorii jest ochrona zarówno interesów Skarbu Państwa, jak i jednostek samorządu terytorialnego. Obserwując to, co się wokół ustawy odległościowej wyprawia Ministerstwo Energii, to wydaje się, że urzędnicy z ulicy Kruczej całkowicie zapomnieli o samorządzie gminnym i mieszkańcach gmin.

Podatki są najważniejsze!

Przypominamy tylko, że rządowy projekt nowelizacji ustawy o OZE przewiduje powrót do zasad opodatkowania wiatraków, jakie obowiązywały przed 1 stycznia 2017 r. Przed tą datą właściciele elektrowni wiatrowych płacili podatek jedynie od części budowlanych, czyli fundamentu i samego masztu. Ustawa odległościowa wprowadziła z dniem 1 stycznia 2017 r. zmiany w przepisach definiujących „budowlę”, w efekcie których podatek trzeba płacić od całej budowli, co spowodowało znaczny wzrost opodatkowania wiatraków. Do gmin trafiły dużo większe pieniądze z podatku od nieruchomości i podatku od budowli. Budżet państwa też na tym skorzystał, bo zapłacił biedniejszym gminom znacznie mniejsze subwencje wyrównawcze. Jednym słowem gminy, w których już są wiatraki, jeśli tylko uczciwie podeszły do kwestii wymiaru podatku od nieruchomości i budowli, to mogły sporo zyskać. Niestety z jakiś względów rzetelna analiza finansowa skutków regulacji zaproponowanych przez Ministerstwo Energii jest tak enigmatyczna, że należy uznać, że jej zwyczajnie nie ma, bo rzetelne opisanie całej tej sytuacji pokazałoby cały mechanizm dofinansowania OZE przez brak normalnego opodatkowania.

W tym miejscu warto przypomnieć wypowiedź Ministra Infrastruktury Andrzeja Adamczyka (posiedzenie Komisji Infrastruktury z marca 2016 r.), który wówczas powiedział tak:

„(…) I teraz kwestia budowli. (…) Czy państwo wiecie, kiedy wyłączono z elektrowni wiatrowych części ruchome? W 2005 r. Do 2005 r. Prawo budowlane jasno i wyraźnie określało, czym jest wiatrak – jest całością. W lipcu, 28 lipca 2005 r. dokonano zmian w ustawie – Prawo budowlane, i wyłączono części ruchome, czyli gondolę – przede wszystkim gondolę – i te części ruchome, czyli te płaty śmigła, z tejże konstrukcji. I można to było wówczas wynieść. Dedykuję przede wszystkim inwestorom ten fakt. Proszę nie powoływać się na to, że posłowie proponują rozwiązania niecywilizacyjne. Posłowie przywracają zapisy, które w polskiej przestrzeni prawnej obowiązywały do 2005 r., jeżeli chodzi o budowle. Musimy o tym pamiętać i nie możemy o tym, szanowni państwo, zapominać.”

A więc okazuje się, że zmiana definicji budowli w odniesieniu do wiatraków została „wylobbowana” już w 2005 r. Dlaczego nikt nie napisał w uzasadnieniu do projektu ustawy o OZE, że zmiany dokonane w 2016 r. jedynie przywracały normalne reguły opodatkowania? Niewygodne, ale prawdziwe. 

Warto przypomnieć, że wg danych Ministerstwa Energii z lipca 2017 r., udział spółek Skarbu Państwa ogółem w farmach wiatrowych w Polsce wynosi ok.18%. Pozostałe 82% rynku wiatrowego jest własnością prywatnych inwestorów branży wiatrowej, w tym spółek z udziałem kapitału zagranicznego. Na domniemanej trosce o wysokość kosztów działalności spółek Skarbu Państwa skorzysta przede wszystkim branża wiatrowa, która zapłaci dużo niższe podatki samorządom gminnym. Przypominamy również, że wiatraki wybudowano w gminach, które z tytułu większych wpływów podatku od wiatraków uzyskały nawet do 85% mniej subwencji wyrównawczych. Pisaliśmy o tym tutaj – publikacja. [2]

Zwracaliśmy również uwagę, że wyższe podatki od nieruchomości to z reguły mniejsze subwencje wyrównawcze dla gmin z budżetu państwa. A jeśli nawet zdarzy się, że pieniądze te w całości zostaną do dyspozycji w gminnym budżecie, to na pewno się nie zmarnują. Gmina i jej mieszkańcy na pewno będą mieć z tego korzyść w postaci np. nowych inwestycji, które chociaż w minimalnym stopniu zrekompensują uciążliwości związane z wybudowanymi na ich terenie farmami wiatrowymi. Szkoda tylko, że znowu w kalkulacjach zysku dla spółek i potencjalnych wypłat dywidendy dla udziałowców znowu nikt nie liczy się z mieszkańcami, których na siłę uszczęśliwiono wiatrakami pod okami ich domów.

Warto też po raz kolejny przypomnieć fragment z uwag złożonych przez skarbnik gminy Karlino związany z pierwszą propozycją zmiany ustawy o OZE, zgłoszonej w ramach konsultacji społecznych. Pani Skarbnik nie zostawiła suchej nitki na tym łamańcu prawnym i ma rację, co do skutków finansowych tego bubla. [3]

W lipcu ubiegłego roku w artykule pt. Nowe Ministerstwo, stare nawyki … [4] pisaliśmy o tym jak przebiegają „analizy" w Ministerstwie Energii uzasadniające nowelizację ustawy o OZE. Na tym przykładzie najlepiej było widać, że rząd może się zmienić, posłowie mogą się zmienić, ale lobbyści wiatrakowi wciąż siedzą w urzędach. Warto też przypomnieć, że to poprzednia koalicja PO-PSL zdecydowała o tym, że spółki Skarbu Państwa stały się deweloperami wiatrowymi a obecnie spółki te są wykorzystywane jako zakładnicy w grze o niższe podatki i lepsze przepisy dla całej branży wiatrowej.

Warto również zwrócić uwagę na dodatkowy aspekt. W jednej z odpowiedzi na złożony wniosek o udzielenie informacji publicznej Ministerstwo Energii podało, iż  w „uśrednieniu" na 18% udziału w rynku spółek Skarbu Państwa, przypadająca wartość obciążenia to 1,628 mld. Ile wynosi więc pozostałe 82%? To dodatkowe 9,044 mld zł wpływów, których Ministerstwo Energii chce zabrać gminom, idąc na rękę całej branży. Pytanie więc o interes, w którym działa Ministerstwo wydaje się zbędne. [5]

O tym jak jest naprawdę z podatkami od wiatraków piszemy od miesięcy. Pokazaliśmy skąd się wziął pomysł zmian w ustawie i kto za tym stoi. Opowieści o trosce ustawodawcy o mieszkańców gmin i stan finansów obywateli trzeba włożyć między bajki, wyciągnąć kalkulator oraz policzyć, kto naprawdę skorzysta na niezapłaconym podatku od nieruchomości. I wszystko staje się jasne i proste.

Na zakończenie życzymy naszym parlamentarzystom powrotu do postawy jaką reprezentowali w czasie, kiedy działali w opozycji. Życzymy, aby nie zapominali o swoich obietnicach wyborczych, aby dotrzymali zawiązanej w zwycięskich wyborach umowy społecznej. Życzymy naszym reprezentantom, by pamiętali o swoich wyborcach również wtedy, kiedy będą decydować o przyszłości Polski i Polaków oraz wtedy kiedy zasiadają na bardzo ważnych stanowiskach urzędniczych. My zaś obiecujemy, że będziemy pamiętać o tym wszystkim w kolejnych wyborach parlamentarnych. No i pamiętajcie Państwo, że w nadchodzących wyborach wiatraki na polu nie głosują, bez względu na ich wielkość i moc.

Sadźmy lasy, rozbierajmy wiatraki, wychodźmy z Unii

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] http://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/1123703,zmiany-zasad-opodatkowania-wiatrakow-z-moca-wsteczna.html

[2] http://www.stopwiatrakom.eu/203-polska-lokalnie/2286-mazowieckie-utracone-subwencje-przez-gmin%C4%99,-czyli-o-tym-jak-zbajerowa%C4%87-mieszka%C5%84c%C3%B3w-wiatrakami.html  

[3] https://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/12299905/12442269/12442272/dokument310930.pdf

[4] http://www.stopwiatrakom.eu/w-skrocie/2268-nowe-ministerstwo,-stare-nawyki-%E2%80%A6.html

[5] http://orka.sejm.gov.pl/zapisy8.nsf/0/081E31CFD035358DC1257F8D00474DD3/%24File/0040508.pdf

stopwiatrakom stopka 1