^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal waznePolskie Sieci Elktroenergetyczne S.A. opublikowały kolejny miesięczny raport z funkcjonowania Krajowego Systemu Elektroenergetycznego i Rynku Bilansującego, pokazujący jak wyglądała struktura produkcji energii elektrycznej w polskich elektrowniach, wielkość wymiany energii elektrycznej z zagranicą oraz krajowe zużycie energii w miesiącach od stycznia do maja 2018 r. w zestawieniu rok do roku.

Opublikowane przez PSE S.A. dane o strukturze produkcji energii elektrycznej w Polsce za pierwsze pięć miesięcy 2018 r. w ogóle nie są optymistyczne. Na rynku krajowym trwa zmniejszanie produkcji energii elektrycznej, a zwiększone zapotrzebowanie na energię pokrywamy poprzez import energii. Wygląda na to, że mamy do czynienia z już trwałą tendencją. [1]

848.1 Tabela nr 1

 *) Prezentowane wielkości są wyznaczane na podstawie pomiarów zbieranych przez OSP w czasie bieżącego prowadzenia ruchu KSE. Dlatego w niektórych przypadkach mogą one różnić się od ostatecznych danych przedstawianych przez przedsiębiorstwa energetyczne dla celów statystycznych.

Jak widać z powyższej tabeli produkcja energii elektrycznej w Polsce w maju 2018 r. wyniosła 12.542 GWh, co oznacza, że spadła o 3,78% w stosunku do maja 2017 r. W okresie styczeń-maj 2018 r. produkcja wyniosła 68.519 GWh, czyli o 2,60% mniej w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego.

Zużycie energii elektrycznej w Polsce w miesiącu maju 2018 r. wyniosło 13.406 GWh i było porównywalne do analogicznego miesiąca roku poprzedniego. Natomiast narastająco (od stycznia do maja 2018 r.) zużycie wyniosło 71.661 GWh, czyli było o 1,54 % większe niż w roku poprzednim. Wzrost zużycia energii nie jest więc tak duży, by można było powiedzieć, że gospodarka rozwija się szybko. Szczyt wzrostu to mamy już za sobą, co powinno być widać w kolejnych miesiącach po spadku ilości zużytej energii. 

W okresie styczeń-maj 2018 r. w ramach wymiany handlowej Polska wyeksportowała 796,3 GWh energii elektrycznej, a import do Polski wyniósł 3925,8 GWh. Oznacza to, że w okresie styczeń-maj tego roku w porównaniu z takim samym okresem 2017 r. spadł eksport energii i w pierwszych pięciu miesiącach ubiegłego roku wyniósł 2334,1 GWh. Wzrósł za to import energii w tym okresie i wyniósł 2745,7 GWh.

W okresie styczeń-maj 2018 r. najwięcej energii elektrycznej zaimportowaliśmy ze Szwecji - 1401,2 GWh wobec 1270,5 GWh w analogicznym okresie 2017 i to był także wówczas najważniejszy kierunek importu. Drugim kierunkiem importowym jest Litwa - 799 GWh. Trzeci najważniejszy kierunek importu w pierwszych pięciu miesiącach tego roku to Niemcy - 778,2 GWh. Rok wcześniej trzecim kierunkiem importu była Ukraina.

Poniżej wykres pokazujący procentowy udział w krajowej produkcji energii elektrycznej poszczególnych grup wytwórczych w maju 2018 r. [1]

848.2 Wykres nr 1

*) Prezentowane wielkości są wyznaczane na podstawie pomiarów zbieranych przez OSP w czasie bieżącego prowadzenia ruchu KSE. Dlatego w niektórych przypadkach mogą one różnić się od ostatecznych danych przedstawianych przez przedsiębiorstwa energetyczne dla celów statystycznych.

Udział elektrowni wiatrowych w krajowej produkcji energii elektrycznej stanowił zaledwie 6,02%. Dla porównania w lutym br. ten udział wyniósł jedynie 3,86% a w styczniu br. 10,81%. Przypominamy, że mamy zainstalowanych ok. 6 GW mocy wiatrowych, co w przypadku mocy konwencjonalnych powinno przekładać się na ok. 25% udział w produkcji energii elektrycznej, ale energetyka wiatrowa jest zwyczajnie nieefektywna.

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Opublikowane dane świadczą o pogarszającej się sytuacji w krajowej energetyce, gdyż import energii znowu rośnie a spada krajowa produkcja energii elektrycznej i jej eksport. Wobec decyzji rządu Morawieckiego o uruchomieniu inwestycji wiatrakowych wiemy jedno, że lepiej to już było. Z każdym kolejnym rokiem będzie rósł import energii, a pogarszać się będzie kondycja energetyki konwencjonalnej opartej o paliwa kopalne. O elektrowni atomowej też możemy zapomnieć, gdyż całość dostępnych środków inwestycyjnych przechwycą deweloperzy wiatrakowi. Pojawiały się już zresztą głosy w branży wiatrowej, że polski atom należy wybudować, ale … jako źródło rezerwowe, stabilizujące produkcję energii z wiatraków na morzu. Na razie wiatraki na morzu muszą jeszcze poczekać.

Bilans wymiany energii z naszymi sąsiadami jest coraz bardziej niekorzystny, gdyż od wielu już lat w stosunku do górnictwa i energetyki polskie rządy prowadzą kunktatorską politykę zaniechań i uników. Budowa elektrowni konwencjonalnych na węgiel, wobec dotowania energetyki wiatrowej, staje się nieopłacalnym biznesem i trzeba szukać nowych sposobów na wspieranie własnej energii elektrycznej, podobnych do tych, co stosują sami Niemcy. Pisaliśmy już o tym styczniu br. w artykule pt.: „Wzrost importu energii elektrycznej w Polsce a niemiecka transformacja energetyczna” i nie wygląda byśmy się pomylili. [2]

Wobec zapowiedzi Ministerstwa Energii, że do 2050 r. udział elektrowni węglowych w produkcji energii w Polsce ma spaść do 50%, to należy zastanawiać się tylko nad tym, w jaki sposób ma się obywać ta produkcja. W świetle nowych celów klimatycznych narzucanych Polsce przez Unię Europejską, a w domyśle Niemcy, udział źródeł OZE ma sięgnąć aż 32% do 2030 r. Oznacza to, że produkcja energii elektrycznej w źródłach opartych o paliwa kopalne stanie się zupełnie nieopłacalna, z uwagi na zbyt krótki czas pracy w ciągu roku. Już dzisiaj, przy stosunkowo niewielkim udziale energetyki wiatrowej (poniżej 10%) w rocznej produkcji energii elektrycznej, najstarsze elektrownie konwencjonalne pracują poniżej progów opłacalności. Dlatego trzeba ciągle przypominać, że dotowana zielona energetyka utrudnia normalne zachowania gospodarcze energetyce konwencjonalnej, przeciąża sieć elektroenergetyczną i winduje ceny energii elektrycznej raz dół, raz w górę, w zależności od pogody, czyniąc energetykę obszarem trudnym do zarządzania. Tutaj działa klasyczne prawo Kopernika-Greshama, które mówi, że „pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy”, co w wersji dla energetyki brzmi tak: „droższa i niestabilna zielona energia wypiera tańszą i przewidywalną, bo można na niej więcej zarobić i w krótszym czasie”. [3]

Nieprzewidywalność jest jedną z istotnych cech rynku finansowego, gdzie wywoływanie chaosu i oszustwa na rynku są „normalną” metodą zarządzania. Niestety, wobec trwającej transformacji energetyki w rynek finansowy, także i ta część gospodarki funkcjonuje już zgodnie z regułami i logiką rynków finansowych. Stąd konieczne jest zupełnie inne spojrzenie na to, co się dzieje na tym rynku, by umieć się odnaleźć w tym nowym świecie, a przy okazji zabezpieczyć własne aktywa energetyczne przed degradacją i dewaluacją. Obawiamy się jednak, że taki sposób myślenia o energetyce i problemach, które ją trapią jest dzisiaj kompletnie nieobecne w ministerstwach zajmujących się gospodarką. Na razie trwa festiwal samozadowolenia z licznych „sukcesów”. Jak to wszystko się skończy podpowiada nieodżałowany poeta Andrzej Waligórski.

Latał sobie z radarem pewien gacek młody

I po drodze omijał przeróżne przeszkody,

Lecz właśnie gdy się cieszył, że je tak omija,

Wpadłszy na jedną z przeszkód, rozbił sobie ryja.

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] https://www.pse.pl/dane-systemowe/funkcjonowanie-kse/raporty-miesieczne-z-funkcjonowania-kse/raporty-miesieczne

[2] http://www.stopwiatrakom.eu/aktualnosci/2423-wzrost-importu-energii-elektrycznej-w-polsce-a-niemiecka-transformacja-energetyczna.html

[3] http://www.stopwiatrakom.eu/wiadomo%C5%9Bci-zagraniczne/2053-niemcy-partia-zielonych-chce-za%C5%BCegna%C4%87-kryzys-klimatyczny-przez-zamkni%C4%99cie-wszystkich-elektrowni-w%C4%99glowych-oraz-zakazanie-u%C5%BCywania-samochod%C3%B3w-spalinowych.html

stopwiatrakom stopka 1