^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal dekarbonizacjaNasi zachodni sąsiedzi są znakomitym przykładem tego, jak nie należy zabierać się do transformacji energetyki, a jednak dzięki silnemu wsparciu polskojęzycznych mediów nad Wisłą i Odrą, mogą oni brylować, przynajmniej u nas, jako „klimatyczny lider”. Świetnym przykładem tej hipokryzji i zakłamania jest wywiad ze Svenją Schulze – niemieckim, federalnym ministrem środowiska, ochrony przyrody i bezpieczeństwa nuklearnego, jakiego udzieliła dziennikowi „Rzeczpospolita”. [1]

Ten interesujący skądinąd wywiad nosi tytuł: „Odejście od węgla wymaga czasu” i został on zrealizowany w stylu znanym z epoki realnego socjalizmu - „Towarzysze, idziemy słuszną drogą. Być może popełniamy błędy, ale mamy rację, więc idziemy dalej do przodu”. Żadnych trudnych pytań, żadnych uczciwych odpowiedzi, co najwyżej wymijające. Jednak nawet taki ugrzeczniony wywiad dostarcza mnóstwa materiału do analizy, gdyż z obfitości serca, usta mówią. Poniżej kilka naszych spostrzeżeń.

Po pierwsze, naszym niemieckim przyjaciołom nie podoba się pomysł budowy w Polsce elektrowni atomowej, czemu Pani minister daje jasno do zrozumienia mówiąc: „Rząd niemiecki szanuje suwerenność Polski w decydowaniu o krajowym miksie energetycznym. Jednak wypadki w elektrowniach jądrowych mogą prowadzić do znaczących lub nawet groźnych skażeń radiologicznych o skutkach transgranicznych”. Bardzo oględnie powiedziane, szkoda tylko, że ministerka Schulze, swojego poglądu o rzekomej „suwerenności w decydowaniu o krajowym miksie energetycznym” nie skonsultowała z Komisją Europejską i z towarzyszem Cañete, który całkiem niedawno rozwodził się nad dobrodziejstwami dekarbonizacji.[2] To właśnie Komisja, ustami swoich eurokomisarzy intensywnie zabiega o likwidację prawa do samodzielnego decydowania państw członkowskich Unii o swoim miksie energetycznym, narzucając wciąż nowe i coraz bardziej wyśrubowane limity udziału OZE w energetyce oraz rezerwując sobie prawo do zatwierdzania krajowych planów klimatyczno-energetycznych. Wszystko zgodnie z ideą, że ratowanie klimatu zaczynamy od dewastacji energetyki konwencjonalnej.

175.1 Foto Svenja

fot. Krystian Maj/KPRM

Po drugie, ministerka Schulze oficjalnie przyznaje, że Niemcy do 2020 r. nie osiągną planowanej redukcji emisji dwutlenku węgla o 40% w porównaniu z 1990 r. Ambitna polityka klimatyczna prowadzona przez Niemcy zakończy się, w najlepszym razie redukcją na poziomie 32%, co oznacza, że wciąż brakuje 8% do wypełnienia limitu. Ta ewidentna wizerunkowa porażka nie przeszkadza jednak w prezentowaniu dobrego samopoczucia, gdyż z ust Svenji Schulze pada stwierdzenie, że: „Niemcy mają jednak ambicję odzyskać miano klimatycznego lidera”. O tych urojonych niemieckich ambicjach klimatycznych już pisaliśmy dużo wcześniej, wskazując na rosyjsko-niemieckie porozumienie gazowe, będące źródłem europejskiej polityki klimatyczno-energetycznej. To wojna gazowa jest źródłem paranoi na tle walki z globalnym ociepleniem, gdyż walcząc ze zmianami klimatu odwraca się uwagę od interesów, które robi się na gazie i na wiatrakach. [3]

Po trzecie i najważniejsze, Niemcy dają sobie i tylko sobie czas na rozwiązanie „problemu” rezygnacji z produkcji energii elektrycznej opartej o węgiel brunatny. Nasz zachodni sąsiad oparł swoją energetykę o miks energetyki węglowej i gazowej, które podpierają system energetyczny w sytuacji gwałtownego rozwoju OZE. „Ograniczanie i zakończenie produkcji energii z węgla musi być długotrwałym procesem.” i „Wycofywanie się z węgla na tych obszarach [Północna Nadrenia-Westfalia oraz Łużyce – dopisek redakcji] będzie wymagało uprzednich zmian strukturalnych. Potrzebujemy konsensusu społecznego co do tego, kiedy i jak chcemy się wycofać z produkcji węgla. Musimy zaplanować to tak, by było to sprawiedliwe społecznie i odpowiedzialne ekonomiczne.”.

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] To jedno zdanie z całego tego wywiadu ze Svenją Schulze jest warte zapamiętania – Potrzebujemy konsensusu społecznego co do tego, kiedy i jak chcemy się wycofać z produkcji węgla”, gdyż powinno ono przyświecać także naszym włodarzom przy podejmowaniu decyzji dotyczących energetyki, a w szczególności co do rozwijania energetyki wiatrowej w Polsce. Potrzebujemy konsensusu społecznego co do tego, by budować wiatraki, a nie decyzji podejmowanych w zaciszu gabinetów i pod wpływem lobbystów. Potrzebujemy konsensusu społecznego, co do tego czy i gdzie budować nowe elektrownie węglowe, a nie bezmyślnego skreślania dorobku wielu pokoleń, jakim jest górnictwo i energetyka węglowa. Potrzebujemy konsensusu społecznego, co tego czy moralne jest wspieranie przez państwo nieefektywnej, niesterowalnej i chaotycznie pracującej energetyki wiatrowej, która dodatkowo szkodzi ludziom i środowisku. 

Skoro sama niemiecka minister przyznaje, że mimo zainstalowania blisko 30 tys. elektrowni wiatrowych na lądzie i morzu, dziesiątek tysięcy paneli fotowoltaicznych na domach i budynkach mieszkalnych, Niemcom nie uda się zrealizować tzw. „celów klimatycznych” i odejście od węgla zajmie im jeszcze sporo czasu, to w imię jakich racji mamy ich naśladować? W imię czego mamy rezygnować z własnej energetyki węglowej, skoro Niemcy dalej będą eksploatować elektrownie brunatne mimo wzrostu ambicji klimatycznych w samej Komisji Europejskiej. Eurokomisarzowi Miguel’owi Arias Cañete marzy się oczywiście pełna i szybka dekarbonizacja gospodarek państw członkowskich już do 2030 r., ale nie wygląda na to, by Niemcy chciały zrezygnować z własnej energetyki węglowej, hutnictwa czy też przemysłu motoryzacyjnego. Znając zapobiegliwość Niemców, zadbają oni o to, by mogli korzystać ze swojej energetyki węglowej jak długo zechcą. W końcu hegemonowi się nie odmawia.

Wywiad z ministerką Schulze tylko utwierdził nas w poglądzie, że zaostrzanie polityki klimatyczno-energetycznej jest skierowane przeciwko państwom małym i słabym, które mając własne surowce energetyczne i własne elektrownie są w stanie tanio i efektywnie produkować energię. Stąd bezwzględny nacisk Niemiec na Komisję Europejską, by jak najszybciej dokonać transformacji energetycznej i … zlikwidować przewagę konkurencyjną ze strony państw Europy Środkowej w postaci niższych kosztów produkcji i niższych kosztów energii elektrycznej, a przy okazji uzależnić je na trwałe od dostaw rosyjskiego gazu i niemieckich wiatraków.

Sadźmy lasy, rozbierajmy wiatraki, wychodźmy z Unii Europejskiej

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] Pełna treść wywiadu dostępna jest tutaj: https://energia.rp.pl/energetyka-zawodowa/13349-odejscie-wegla-wymaga-czasu

[2] http://stopwiatrakom.eu/wiadomo%C5%9Bci-zagraniczne/2553-unijny-komisarz-ca%C3%B1ete-na-wojnie-z-globalnym-ociepleniem.html

[3] http://stopwiatrakom.eu/aktualnosci/2442-niemcy-transformacja-energetyczna-to-studnia-bez-dna,-czyli-o-nadmiarze-ambicji-w-stosunku-do-mo%C5%BCliwo%C5%9Bci.html

stopwiatrakom stopka 1