^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal zielona energetykaNa portalu cire.pl ukazał się artykuł prof. dr hab. inż. Władysława Mielczarski z Politechniki Łódzkiej pt.: „Błędne koło ETS-u”, którego nie wypada pominąć. Profesor Mielczarski pisze o systemie ETS, że jego wdrożenie w praktyce, jako zupełnie sztucznego systemu, nie tylko nie pozwala poprawić konkurencyjności odnawialnych źródeł energii wobec innych technologii produkcji energii elektrycznej, ale skutkuje patologią napędzających się nawzajem subsydiów i problemem z konkurencyjnością europejskiego przemysłu, który musi sprzedawać swoje produkty na globalnym rynku. W efekcie obserwujemy coraz większą ucieczkę energochłonnego przemysłu poza Unię Europejską.

W ostatnich dniach praktycznie we wszystkich mediach przetoczył się temat gwałtownie rosnących cen energii na giełdzie, co przełoży się na ceny dla przemysłu i dla konsumentów. Ceny energii rosły m.in. w związku z gwałtownie rosnącymi cenami praw do emisji CO2. Gwałtowny wzrost cen był wyśmienitym pretekstem do uderzenia w polski węgiel i elektrownie konwencjonalne. Medialni analitycy nie widzą prawdziwych przyczyn tego wzrostu, dopatrując się spekulacji na tym rynku oraz namawiając do szybszego instalowania kolejnych wiatraków w Polsce. Niestety, wzrost cen, negatywnie odbija się na polskiej gospodarce opartej o energetykę węglową. W toku medialnych doniesień, mało kto wskazuje na głównego winowajcę zaistniałej sytuacji, czyli na patologiczny system handlu uprawnieniami do emisji CO2 wymyślony przez naszych dobroczyńców z Unii Europejskiej.

afterglow 359039 1280

fot. Pixabay

W omawianym dzisiaj tekście, prof. Mielczarski zwraca właśnie uwagę, że obecny system handlu emisjami jest dokładnie tak zaprojektowany, aby powodować ciągły wzrost subsydiów:

„(…) system ten nie osiągnie zakładanych celów i nigdy energia ze źródeł odnawialnych nie wyprze z systemu energii z paliw kopalnych ze względu na różny charakter tych technologii. Jeżeli nawet przyjąć teoretycznie, że pozwolenia na emisje CO2 osiągnęły ten magiczny poziom 42 Euro/tonę i w konkurencji na wolnym rynku energia z OZE zaczynałaby wypierać energię z węgla (a taki był cel ETS), to malenie mocy elektrowni węglowych spowodowałoby konieczność subsydiowania elektrowni korzystających z paliw kopalnych do takiego stopnia, aby ponownie energia elektryczna z węgla była bardziej konkurencyjna od tej z OZE.” [1]

I Reguła Mielczarskiego

Profesor Mielczarski zauważa pewną nieracjonalną regułę w całym systemie:

Reguła nr 1. Im większa produkcja energii z OZE i niższa cena tej energii, tym większe subsydia dla elektrowni konwencjonalnych.

Mielczarski pisze, że  właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia obecnie w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej. Profesor zauważa, że wzrost produkcji energii z OZE, skrócił czas działania elektrowni konwencjonalnych w wyniku czego wzrosły ich koszty. W ten o to sposób „na siłę” poprawiono konkurencyjności OZE w stosunku do elektrowni węglowych.

„Jednak wywołało to konieczność subsydiowania elektrowni konwencjonalnych. Wprowadzany właśnie Polsce rynek mocy to subsydia dla energetyki konwencjonalnej, w olbrzymiej większości węglowej. "Sukces" polegający zwiększeniu produkcji energii z OZE wywołał dodatkowe obciążenie odbiorców energii na ponad 2,5 mld zł rocznie na subsydia dla rynku mocy czyli energetyki konwencjonalnej” – pisze Mielczarski.

Czy Komisja Europejska zmieni prawa fizyki?

Dalej Mielczarski pisze:

„Zwiększanie cen pozwoleń na emisje CO2 i wzrost konkurencyjności OZE na rynku energii, który powstanie po 2023 roku, kiedy zniesiony zostanie priorytet dla produkcji z OZE, będzie powodował zwiększania subsydiów dla energetyki konwencjonalnej. Tak będzie cały czas, dopóki nie zostanie wynaleziona nowa technologia (inna niż paliwa kopalne) wytwarzania energii elektrycznej. Jednak przy obecnych prawach fizyki na nowe technologie raczej nie zanosi się. Chyba, że jakaś dyrektywa unijna zmieni prawa fizyki. Kto wie?”

II reguła Mielczarskiego

Profesor Mielczarski pisze, że wzrost cen pozwoleń na emisje CO2 nie ma uzasadnienia w równowadze popytu i podaży. Jego zdaniem na rynku handlu pozwoleniami istnieje olbrzymia nadpodaż, którą nie zlikwiduje wprowadzany system zmniejszania podaży (Market Stability Reserve).

„W roku 2017 emisje CO2 w ramach systemu ETS wzrosły o 0,3% ze względu na szczyt ożywienia gospodarczego. To zbyt mały sygnał aby spowodował czterokrotny wzrost cen pozwoleń. Jednak długoterminowe czynniki (driving forces) wskazują na to, że zapotrzebowanie na pozwolenia na emisje CO2 będzie malało. Do roku 2030 produkcja energii z OZE ma wzrosnąć do 32% konsumpcji, a obniżenie zużycie paliw pierwotnych z pierwotnych 27% planuje się zwiększyć do 33-35%. To wszystko spowoduje zmniejszenie emisji CO2, a tym samym zapotrzebowania na pozwolenia. Mniejsze zapotrzebowanie to mniejsze ceny pozwoleń na emisje CO2 i większa konkurencyjność energii elektrycznej produkowanej z paliw kopalnych.

Reguła nr 2. Im większa produkcja z OZE, tym niższe ceny pozwoleń na emisje CO2 w systemie ETS i większa konkurencyjność elektrowni konwencjonalnych (węglowych i gazowych).

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Pisaliśmy już w sierpniu tego roku w artykule „Znaczny wzrost cen energii elektrycznej w Polsce staje się faktem, choć zdaniem premiera Morawieckiego nie ma się czego obawiać” [2] o tym, że cały unijny system handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) niszczy konkurencyjność gospodarki krajów Europy Środkowej, gdyż dokładnie w tym celu został on zaprojektowany. Opisaliśmy to dokładniej w artykule pt.: „Rząd Morawieckiego poddał się w walce o polską energetykę”. [3]

Ręczne sterowanie systemem handlu uprawnieniami do emisji CO2, jakie uprawia Komisja Europejska, skutkuje ciągłymi podwyżkami cen energii wytwarzanej z węgla i dodajmy, że tylko z węgla, wyłącznie po to, by w sposób całkowicie arbitralny wspierać źródła OZE. Efektem tego pseudo-rynkowego systemu wsparcia OZE jest stały wzrost cen energii elektrycznej w Europie, wypychanie energetyki konwencjonalnej z rynku i ucieczka ciężkiego przemysłu poza Unię Europejską. Polska jest znakomitym przykładem kraju, który jest systematycznie osłabiany przez unijne regulacje prawne przyjmowane w imię „walki z klimatem” i dekarbonizacji, a tak naprawdę w interesie niemieckiej gospodarki.

Wzrost cen energii jest nieuchronny i z każdym postawionym wiatrakiem w Polsce problem ten będzie narastał coraz bardziej. Nie da się już dłużej ukrywać przed społeczeństwem, że energia drożeje i dalej będzie drożeć. Żadne zaklęcia ze strony rządu tutaj nie pomogą, ani programy pomocowe, dopłaty dla najuboższych i inne środki zastępcze, dopóki nie zrozumie się, że przyczyną tej drożyzny jest unijna walka z klimatem i nacisk na stawianie wiatraków, jako narzędzia do zbawienia klimatu. Ile trzeba jeszcze przykładów podać, by to zrozumieć i zakończyć ekspansję wiatraków oraz szkodliwą dla polskiej gospodarki politykę klimatyczno-energetyczną Unii?

Jeśli już rząd na serio traktuje konieczność odchodzenia od węgla, co samo w sobie jest nierozsądne i szkodliwe dla Polski, to powinien pokazać alternatywę dla gospodarki, która potrzebuje taniej i dostępnej energii oraz paliw. Naszym zdaniem, w obecnych realiach jedyną sensowną alternatywą jest wodoryzacja gospodarki, a szczególnie transportu, który jest szczególnie mocno zagrożony polityką klimatyczno-energetyczną. Wojna z silnikami diesla i próba narzucania nam pojazdów elektrycznych w sytuacji dziko rosnących cen energii to prosta droga do zarżnięcia całego sektora transportu. Alternatywą jest właśnie wodoryzacja transportu, na wzór tego co robią Japończycy. Zamiast opowiadać bajki o milionie elektrycznych samochodów warto pochylić się nad prawdziwą alternatywą i zacząć przestawiać gospodarkę na nowe paliwo, a nie powtarzać niemieckie pomysły na gospodarkę.

Sadźmy lasy, rozbierajmy wiatraki

Redakcja stopwiatrakom.eu

Źródło:

[1] https://www.cire.pl/item,170170,13,0,0,0,0,0,mielczarski-bledne-kolo-ets-u.html

[2] http://www.stopwiatrakom.eu/w-skrocie/2581-znaczny-wzrost-cen-energii-elektrycznej-w-polsce-staje-si%C4%99-faktem,-cho%C4%87-zdaniem-premiera-morawieckiego-nie-ma-si%C4%99-czego-obawia%C4%87.html

[3] http://www.stopwiatrakom.eu/aktualnosci/2532-rz%C4%85d-morawieckiego-podda%C5%82-si%C4%99-w-walce-o-polsk%C4%85-energetyk%C4%99.html