portal prasowkaNiewiele osób zdaje sobie sprawę z tego do jakich absurdów gotowi są posunąć się wyznawcy religii klimatycznej byle tylko „uratować” planetę przed globalnym ociepleniem, które rzekomo wywołują ludzie. Pisaliśmy niedawno o histerii klimatycznej w transporcie, gdzie realnie grozi nam zakaz używania silników diesla oraz silników benzynowych. [1] Dzisiaj kolejny obrazek z ogarniętych klimatycznym obłędem mediów. Tym razem skrajnie lewicowy angielski „The Guardian” zamieścił tekst promujący jedzenie owadów zamiast mięsa. [2] Bo jak wiadomo, jedzenie mięsa szkodzi planecie, gdyż zwierzęta hodowlane emitują CO2… i tak dalej.

Zamieszczamy dzisiaj tłumaczenie tekstu Jessica Brown pt. „Czy zaczniesz jeść owady, by uratować planetę przed globalnym ociepleniem”, który ukazał się w dniu 15 października 2018 r. w „The Guardian”. Warto przeczytać poniższy tekst i zastanowić się, czego jeszcze mogą zażądać wyznawcy religii klimatycznej, by „uratować” planetę przed ludzkością. Jaki będzie ich kolejny pomysł na walkę globalnym ociepleniem skoro ludzie też emitują dwutlenek węgla w wydychanym powietrzu?

catapillars 274584 1280

fot. Pixabay

„Więcej ludzi zrezygnowałoby z mięsa na rzecz jadalnych robaków, gdyby uważali oni, że są one smaczne i modne”

Samo myślenie o wzroście poziomu mórz i coraz bardziej intensywnych upałach jest wystarczające, by nie spać w nocy. I choć wszyscy wiemy, że sytuacja jest coraz bardziej poważna, to większość z nas jest zajęta pracą, wizytami u lekarzy czy płaceniem rachunków i te bieżące, zwykłe nasze zmartwienia, wygrywają za każdym razem.

Pozostało nam bardzo niewiele czasu, by odkryć, w jaki sposób możemy przybliżyć problem globalnego ocieplenia bliżej ludziom i przekonać ich do zmniejszenia śladu węglowego. W rzeczywistości pozostało nam tylko 12 lat, aby utrzymać globalne ocieplenie na poziomie 1,5°C, zgodnie z przełomowym raportem ONZ z zeszłego tygodnia[3] Wszystko, co ponad [poziom wzrostu temperatury – red.], znacznie zwiększy ryzyko susz, powodzi, skrajnych upałów i ubóstwa dla setek milionów ludzi.

Zmniejszenie spożycia mięsa ma zatem kluczowe znaczenie dla uniknięcia załamania się klimatu, ponieważ produkcja żywności odpowiada za około jedną czwartą wszystkich emisji gazów cieplarnianych związanych z działalnością człowieka i przewiduje się, że dalej będzie rosła. W krajach zachodnich oznacza to konieczność spożywanie 90% mniej wołowiny a pięć razy więcej zbóż i roślin strączkowych.

Jadalne owady zostały uznane za dobre rozwiązanie zarówno dla globalnego niedoboru żywności, jak też dla ograniczenia emisji dwutlenku węgla z hodowli zwierząt, ale mimo najlepszych starań branży, nasza reakcja w obliczu karalucha jest odrażająca. Nawet w Londynie jadalne owady są postrzegane jedynie jako ciekawostka, a i to przez nielicznych.

Jednakże nowe badania ze Szwajcarii i Niemiec mogą przekonać ludzi do jedzenia owadów - i przez to mogą mieć ogromny wpływ na obniżenie emisji dwutlenku węgla przez człowieka.

Dotychczas handlowcy i restauratorzy sprzedawali jadalne owady jako zbilansowane jedzenie i źródło zdrowego białka. Naukowcy wyjaśniają jednak, że problemem jest skłonienie ludzi do zmiany zachowania na bardziej przyjazne dla środowiska i że często wymaga to rezygnacji z natychmiastowej przyjemności dla przyszłych korzyści.

Zanim 180 uczestnikom badania zaoferowano czekoladową truflę wypełnioną owadami, połowa grupy otrzymała ulotkę mówiącą, że jedzenie owadów jest korzystne dla ludzi i dla środowiska, podczas gdy druga połowa ulotek mówiła, że ​​owady były albo smaczne, albo modne do zjedzenia.

Ok. 62% osób, którym wskazano korzyści zdrowotne lub środowiskowe, zdecydowało się zjeść truflę z owadami, w porównaniu z 76%, którzy zjadali trufle po tym, jak powiedziano im, że dobrze smakują lub też jest to modne. I to właśnie ta ostatnia grupa oceniła truflę, jako smaczniejszą.

Naukowcy doszli do wniosku, że musimy zmienić podejście do ratowania planety od altruizmu do przyjemności. Naukowcy wracają do swoich argumentów z poprzednich badań, które pokazują, że postawy oparte na emocjach są bardziej elastyczne niż te oparte na racjonalnych twierdzeniach.

Główny naukowiec, Sebastian Berger, mówi teraz, że technologia produkcji i wielkość jadalnej hodowli owadów poprawia się, a wysokie ceny zaczną spadać i doprowadzą producentów żywności, aby uwzględnili wyniki tych badań. Cytuje producenta żywności Essento Food AG, który twierdzi, że jest liderem w pozycjonowaniu owadów jako smacznej i ekskluzywnej żywności.

Nazywa to oswajaniem owadów, ponieważ sushi, czyli świeże ryby, były jeszcze 20 lat temu postrzegane przez mieszkańców Zachodu jako obrzydliwe do jedzenia.

Weganizm do niedawna był postrzegany jako bardzo ekscentryczny styl życia lub też bunt, ale dzisiaj już ok.3,5 miliona osób stosuje dietę wegańską w samej tylko Wielkiej Brytanii.

Istnieje wiele argumentów przemawiających za zamianą mięsa na rośliny: korzyści zdrowotne i środowiskowe, a i smakuje lepiej. Biorąc pod uwagę nowe badania, skupienie się na pokazaniu zalet smakowych roślin może przynieść ogromny sukces. Inne badanie wykazało, że etykietowanie warzyw za pomocą „podkręconych" opisów, takich jak „wybuchowe chili i pikantne buraki przyprawione limonką" znacznie zwiększyło liczbę osób wybierających i jedzących warzywa w porównaniu z tymi, którym przedstawiono podstawowe lub zdrowe opisy, takie jak „buraki light bez dodatku cukru” lub chociażby „buraki o wysokiej zawartości przeciwutleniaczy".

Niektóre wegańskie restauracje unikają słowa "V" [vegan – red.] w marketingu i menu oraz prezentują się jako równe mięsu, a nie tylko jako zdrowa alternatywa. Niektóre wręcz zyskują uznanie po prostu za „smaczne", a nie „smaczne wegańskie jedzenie”. Restauracja Land of Kush z siedzibą w Stanach Zjednoczonych została wybrana najlepszą restauracją w zeszłym roku przez Baltimore City Paper.

Podczas gdy wegańska branża spożywcza rozwija się, by zaspokoić rosnący popyt, to inwestycje o wartości milionów funtów sprawią, że burgery oparte na roślinach będą smakować równie dobrze, a nawet lepiej niż burgery wołowe, na których dorastaliśmy. Ale im mniej mówimy o tym, w jaki sposób nasze nawyki żywieniowe mogłyby potencjalnie uratować naszą planetę, tym bardziej możemy zbliżyć się do osiągnięcia tego celu.

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Publikowany dzisiaj tekst, to kolejny symptom narastającej histerii klimatycznej, wywoływanej w celu narzucenia społeczeństwom skrajnie lewicowej wizji człowieka i świata oraz instytucji politycznych i prawnych umożliwiających automatyczne i zgodne z oczekiwaniami władzy zarządzanie losem każdego z nas.

Dzisiaj każdy się zgodzi z poglądem, że decydowanie o tym, co człowiek powinien jeść nie leży bowiem w gestii żadnego rządu, ani innej władzy. Jednak ideolodzy globalnego ocieplenia, pod sztandarami „ratowania” planety, konstruują system prawny, w którym to instytucje rządowe i ponadrządowe będą m.in. decydować o tym co jemy i ile jemy. Pod płaszczykiem nowej i modnej diety wegetariańskiej wzbogaconej o owady przemyca się jednak wizję świata, w którym jedzenie mięsa, szczególnie wołowego, jest równoznaczne z „niszczeniem planety”. Aż się prosi o nową książkę opisującą ten przyszły świat na wzór „Roku 1984” George’a Orwell’a w którym Ministerstwo Wszelkiej Szczęśliwości będzie ścigać tych, co jedzą mięso w każdej postaci. Oczywiście ścigający będą się poruszali wyłącznie samochodami elektrycznymi napędzanymi przez zieloną energię z wiatraków.

Redakcja stopwiatrakom.eu

Źródło:

[1] http://stopwiatrakom.eu/wiadomo%C5%9Bci-zagraniczne/2615-narasta-histeria-klimatyczna-teraz-czas-na-dewastacj%C4%99-transportu-opartego-o-rop%C4%99-i-benzyn%C4%99.html

[2] https://www.theguardian.com/commentisfree/2018/oct/15/edible-insect-save-planet-global-warming-tasty-trendy

[3] O raporcie IPCC pisaliśmy tutaj: http://stopwiatrakom.eu/aktualnosci/2613-w-oparach-klimatycznych-absurd%C3%B3w-uwagi-ma-marginesie-raportu-ipcc.html