^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal wiadomosci zagranicznePolityka klimatyczno-energetyczna Unii Europejskiej przypomina ciężką chorobę zakaźną, gdyż po energetyce zaczyna infekować kolejne zdrowe dziedziny gospodarki promowaniem rozwiązań złych, nieefektywnych i drogich. Tak właśnie się dzieje w sektorze transportu. W unijnych organach trwa właśnie zażarta dyskusja o to, kiedy sektor transportu stanie się zeroemisyjny. Po niedawnej dyskusji w Parlamencie Europejskim widzimy już, że Polska będzie poddana kolejnej wojnie ekonomicznej, tym razem o transport. Co się musi wydarzyć, by rządzący wreszcie zrozumieli dekarbonizacja gospodarki to śmiertelne zagrożenie dla Polski?

W dniu 18 października br. Komisja Ochrony Środowiska Parlamentu Europejskiego obradowała nad nowymi przepisami dotyczącymi redukcji emisji CO2 z nowych samochodów ciężarowych oraz autobusów. Posłowie poparli bardzo radykalną propozycję zakładającą, iż producenci samochodów ciężarowych obniżą emisję CO2 dla nowych samochodów aż o 35%. Ma to być wkład sektora transportu w ochronę klimatu. [1]

892.1 Trucks

fot. Twitter

Jak wskazał niderlandzki poseł sprawozdawca – Bas Eickhout z Partii Zielonych „Producenci samochodów ciężarowych muszą być wynagradzani za czyste samochody ciężarowe. Unia Europejska musi zejść z wolnego pasa i zostać pionierem w dziedzinie ochrony klimatu w transporcie drogowym. Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu wyraźnie zaznaczył, że nie możemy tracić więcej czasu na ochronę klimatu”. [2]

Warto zwrócić uwagę, że europosłowie z Komisji Ochrony Środowiska zaproponowali znacznie wyższy cel (35%) niż chciała tego Komisja Europejska (30%) dla nowych samochodów ciężarowych w celu zmniejszenia emisji w UE do 2030 r., przy pośrednim celu wynoszącym 20% do 2025 r. Nowa propozycja zakłada też, że producenci będą musieli zapewnić, że pojazdy o zerowej i niskiej emisji, tj. takie które emitują co najmniej 50% mniej, będą stanowiły 20% udziału w rynku sprzedaży nowych samochodów i furgonetek do 2030 r., a 5% w 2025 r.

Autobusy na celowniku walczących z klimatem

Nowe wymogi w zakresie emisji CO2 zostaną nałożone także na producentów autobusów miejskich. Komisja Ochrony Środowiska zaproponowała, by od 2025 r. aż 50% nowych autobusów było napędzanych energią elektryczną, a do 2030 r. już 75%. Biorąc pod uwagę koszty zakupu nowych pojazdów, które są średnio dwa i więcej razy droższe od pojazdów napędzanych tradycyjnymi paliwami, europarlament szykuje kolejny „prezent” dla lokalnych samorządów.

„Eurodeputowani przyznają, że społecznie akceptowalne i sprawiedliwe przejście na mobilność o zerowej emisji wymaga zmian w całym łańcuchu wartości motoryzacyjnej, z możliwymi negatywnymi skutkami społecznymi. UE powinna w związku z tym promować pracowników sektora, którzy uczą się nowych umiejętności i realokacji, szczególnie w regionach i społecznościach najbardziej dotkniętych transformacją. Europosłowie opowiadają się również za wsparciem dla europejskiej produkcji baterii.” [1]

Całość propozycji trafi pod głosowanie na posiedzeniu plenarnym Parlamentu Europejskiego już w listopadzie br. Należy się jednak spodziewać, że „ambitny” program zostanie przegłosowany.

„Komisja Ochrony Środowiska Parlamentu dąży do stworzenia bardziej ambitnego prawodawstwa dotyczącego klimatu niż zgromadzenie jako całość, więc dopiero się okaże, czy nowe liczby otrzymają poparcie, gdy zostaną poddane pod głosowanie na sesji plenarnej w listopadzie.” [2]

logo stop wiatrakom mini[Nasz komentarz] Polityczne ambicje europarlamentu w dziedzinie transportu przypominają te pomysły z sektora energetyki, gdzie udział OZE w zużyciu energii ma wciąż rosnąć, bez względu na koszty społeczne, finansowe i środowiskowe. Przy narzuconych z góry limitach pojazdów elektrycznych problemem samym w sobie będzie przyszłość sektora motoryzacji w Europie, gdyż pojazdy elektryczne są za słabe, by zajmować się transportem drogowym, tj. przewozem towarów i za drogie, by przeciętny obywatel, mógł pozwolić sobie na „elektryka”. Inną sprawą jest konieczność zapewnienia dostaw kobaltu i litu, które są niezbędne do produkcji baterii elektrycznych. Do europosłów nie dociera wiedza, że rynek ten opanowany jest przez Chiny, które kontrolują aż 90% światowej produkcji kobaltu. Pisaliśmy o tym już dwukrotnie [3], [4] ponad rok temu publicznie stawiając kilka pytań co do sensu rozwijania „elektromobilności” w Europie i w Polsce w sytuacji braku zapewnionych dostaw kobaltu.

Po roku możemy powtórzyć dokładnie to samo, gdyż sam wzrost ambicji klimatycznych u polityków jeszcze nie jest w stanie zapewnić dostaw surowca niezbędnego do produkcji baterii elektrycznych. Na tym rynku rządzą Chińczycy, gdyż tylko oni będą mieli zapewnione stałe dostawy surowców niezbędnych do produkcji pojazdów elektrycznych. Jedynym efektem działań europarlamentarzystów, poza poprawieniem sobie samopoczucia bohaterską walką z klimatem, będą wzrost cen ciężarówek i autobusów oraz wpędzenie kolejnego sektora gospodarki w kłopoty. A wszystko to pod hasłami dekarbonizacji i walki z globalnym ociepleniem.

Redakcja stopwiatrakom.eu

Źródło:

[1] http://www.europarl.europa.eu/news/pl/press-room/20181017IPR16396/environment-committee-meps-push-for-cleaner-trucks-and-electric-buses

[2] https://www.euractiv.com/section/transport/news/eu-lawmakers-to-back-35-co2-cut-for-trucks-by-2030/

[3] http://stopwiatrakom.eu/wiadomo%C5%9Bci-zagraniczne/2302-zach%C3%B3d-uruchamia-elektromobilno%C5%9B%C4%87-%E2%80%93-na-wst%C4%99pie-tragedia-dzieci-w-kopalniach-kobaltu-w-afryce.html

[4] http://stopwiatrakom.eu/w-skrocie/2370-dlaczego-sytuacja-polityczna-w-kongo-ma-bezpo%C5%9Bredni-wp%C5%82yw-na-mo%C5%BCliwo%C5%9B%C4%87-produkcji-pojazd%C3%B3w-elektrycznych-w-polsce.html