^Do góry

Wiadomości po angielsku

Uwagi prawne

Blog Barbary Lebiedowskiej

portal wiadomosci z rzadu 1W dniu 23 listopada 2018 r. Ministerstwo Energii opublikowało długo wyczekiwany projekt nowej Polityki energetycznej państwa w perspektywie do 2040 r. [1] Dokument ten przekazano do publicznych konsultacji, które potrwają do dnia 15 stycznia 2019 r. Należy pochwalić Ministerstwo Energii za sam fakt przygotowania tego projektu, gdyż minęły już 3 lata od objęcia rządów przez PiS i do tej pory brakowało nowego ujęcia tematyki szeroko rozumianej energetyki z perspektywy rządowej. Upominaliśmy się o nową politykę energetyczną od samego początku urzędowania ministra Krzysztofa Tchórzewskiego i po pierwszych doniesieniach prasowych widać, że czeka nas ożywiona dyskusja w tej sprawie. Niniejszym tekstem włączamy się do tej debaty, gdyż nasz głos musi być słyszalny w zalewie wiatrakowych bałwochwalców oraz alarmistów klimatycznych.

Ministerstwo Energii skierowało do publicznych konsultacji projekt nowej „Polityki energetycznej Polski do 2040 r.” (PEP2040), która w założeniu jest strategią państwa w stosunku do szeroko rozumianego sektora energii. Celem tej strategii jest wskazanie kierunków rozwoju energetyki, zwłaszcza w kontekście aktualnej polityki klimatyczno-energetycznej Unii Europejskiej, która wymusza stosowanie odnawialnych źródeł energii w energetyce.

Przygotowany projekt będzie teraz przedmiotem konsultacji społecznych i warto, by strona społeczna, ta rzeczywista jej część zrzeszona w stowarzyszeniach i reprezentująca lokalne społeczności, dała wyraz swoim oczekiwaniom w tej czekającej nas debacie publicznej. Nie możemy pozwolić, by lobbyści wiatrakowi dalej podszywali się pod stronę społeczną i udawali zatroskanych losem klimatu na ziemi, podczas gdy tak naprawdę realizują chytry plan zarabiania kasy na „ratowaniu klimatu na ziemi”. Duża liczba aktywistów klimatycznych, szczególnie tych finansowanych zza zachodniej granicy będzie starała się odrobić pobrany jurgielt (niem. Jahrgeld) plując na węgiel i na energetykę konwencjonalną oraz zachwalając pod niebiosa „tanie i niskoemisyjne” wiatraki.

Niestety, z uwagi na zbliżający się szczyt klimatyczny COP24 w Katowicach będziemy zasypywani alarmującymi komunikatami o „gwałtownych zmianach klimatycznych”, o „globalnym ociepleniu” czy też „podnoszeniu się poziomu mórz”, itp. doniesieniom ze świata pseudonauki i klimatycznych misjonarzy. Liczymy, że prawdziwa, śnieżna i mroźna zima, która za chwilę zawita do Polski, osłabi nieco wiarę w nową religię klimatyczną i skieruje uwagę na sprawy daleko bardziej istotne, czyli koszty prowadzonej polityki dekarbonizacji gospodarki, która skutkuje podwyżkami cen energii i brakiem kontroli rządu nad polską energetyką.

917. ME foto

fot. Ministerstwo Energii

Brak strategicznej oceny oddziaływania na środowisko dla PEP2040

Zacząć należy od tego czego w projekcie nowej polityki nie ma, tj. od braku strategicznej oceny oddziaływania na środowisko wymaganej przez art. 46 pkt 2) i 3) ustawy środowiskowej. Przypominamy tylko resortowi energii, że przepis ten wymaga, by projekty:

„2) polityk, strategii, planów lub programów w dziedzinie przemysłu, energetyki, transportu, telekomunikacji, gospodarki wodnej, gospodarki odpadami, leśnictwa, rolnictwa, rybołówstwa, turystyki i wykorzystywania terenu, opracowywanych lub przyjmowanych przez organy administracji, wyznaczających ramy dla późniejszej realizacji przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko;

3) polityk, strategii, planów lub programów innych niż wymienione w pkt 1 i 2, których realizacja może spowodować znaczące oddziaływanie na obszar Natura 2000 jeżeli nie są one bezpośrednio związane z ochroną obszaru Natura 2000 lub nie wynikają z tej ochrony”,

zostały poddane strategicznej ocenie oddziaływania na środowisko.

Efekt tej strategicznej oceny powinien być opublikowany wraz z projektem nowej polityki energetycznej. Nie wiemy, czy w Ministerstwie Energii zlecono opracowanie takiej oceny, czy też zwyczajnie zapomniano o niej. Niestety bez tego opracowania cały dokument nie będzie łatwy do podważenia, jako posiadający istotną wadę prawną.

Niewielka rola wiatraków na lądzie w PEP2040

Dużym i to pozytywnym zaskoczeniem jest dla nas stosunkowo niewielki udział wiatraków na lądzie w docelowym krajowym miksie energetycznym. Ministerstwo Energii planuje raczej budowę morskich farm wiatrowych na Bałtyku niż dalszą rozbudowę wiatraków na lądzie. Wygląda na to, że rozstrzygnięte niedawno aukcje plus ewentualna dogrywka na wiosnę 2019 r. to będzie wszystko, co ma do zaoferowania Ministerstwo Energii dla lądowych wiatraków. I tak podatnicy wydadzą na to 16 miliardów złotych, ale przynajmniej na obecną chwilę, więcej planów nie ma. Co więcej, resort energii przewiduje, że wraz z zakończeniem okresu wsparcia finansowego dla technologii wiatrowej na lądzie w 2035 r., zakończy ona swoje funkcjonowanie, choć jednocześnie resort zakłada, że udział OZE w finalnym zużyciu energii brutto wyniesie 21% w 2030 r. To bardzo dużo i każdy kolejny procent więcej będzie generować problemy z zarządzaniem siecią elektroenergetyczną.

Nie jesteśmy aż takimi optymistami, by uwierzyć we wszystko, co pisze Ministerstwo, więc ze swojej strony dodamy tylko, że wiatraki już po 10-12 latach eksploatacji nadają się tylko na złom i trzeba je wymieniać na nowe urządzenia. Oznacza to, że resort energii będzie pod olbrzymią presją ze strony deweloperów, by zezwolił na tzw. „repowering”, czyli instalowanie w dotychczasowych miejscach lokalizacji wiatraków nowych turbin wiatrowych o większej mocy. Proces ten obserwujemy już w innych krajach, w których energetyka wiatrowa instalowała się dużo, dużo wcześniej. Swoje 3 grosze zapewne dołoży też i Komisja Europejska, która będąc pod wpływem wiatrakowych lobbystów będzie starała się wymuszać większy udział wiatraków w polskim miksie energetycznym. Tak czy inaczej cieszy deklaracja Ministerstwa, że nie zamierza zmieniać ustawy odległościowej.

Energetyka jądrowa

Projekt nowej polityki energetycznej jednoznacznie stawia na rozwój energetyki jądrowej, jako stabilnego i przewidywalnego źródła energii. To dobry kierunek, gdyż zapewnia wytwarzanie energii elektrycznej bez konieczności zakupu uprawnień do emisji CO2, które dzisiaj dewastują energetykę konwencjonalną.

Ministerstwo Energii przewiduje uruchomienie pierwszego bloku EJ o mocy ok. 1-1,5 GW już w 2033 r. zaś w kolejnych latach, uruchomienie kolejnych pięciu takich bloków. Oznacza to, że docelowo energetyka jądrowa miałaby mieć od 6 do 9 GW mocy zainstalowanej.

Na razie jednak kluczowe znaczenie ma opracowanie modelu finansowania całego przedsięwzięcia, gdyż koszt takiej inwestycji liczony jest w kilkudziesięciu miliardach złotych i bez specjalnych gwarancji ze strony rządu, taki projekt nie ruszy. Inną sprawą jest to, że nastawiona na „zieloną” energetykę Komisja Europejska, może nie dopuścić do budowy elektrowni jądrowej w Polsce ze względów czysto politycznych. Niemcy zrezygnowały z tej technologii po kryzysie wywołanym katastrofą w Fukushimie, więc będą dążyły do zablokowania takiej inwestycji w Polsce, stawiając na technologie OZE.

Ciąg dalszy nastąpi

Redakcja stopwiatrakom.eu

Przypisy:

[1] https://www.gov.pl/web/energia/polityka-energetyczna-polski-do-2040-r-zapraszamy-do-konsultacji